Zasady uzyskiwania alimentów od ex męża / od byłego małżonka / męża lub żony.
© Can Stock Photo / gina_sanders

Strona główna / Alimenty od małżonka po rozwodzie

Alimenty od małżonka po rozwodzie

Po rozwodzie może zdarzyć się sytuacja, w której jedno z małżonków rozwiedzionych znajdzie się o wiele gorszej sytuacji finansowej niż w trakcie trwania małżeństwa. W takiej sytuacji można zażądać od drugiego małżonka alimentów, czyli dostarczenia środków utrzymania.

W przypadku braku orzekania o winie małżonków lub orzeczenia rozwodu z winy obojga małżonków każde z małżonków może dochodzić alimentów od drugiego małżonka. Warunkiem jest, aby małżonek dochodzący alimentów znajdował się w niedostatku.

O niedostatku mówimy wtedy, gdy były małżonek nie może zaspokoić swoich podstawowych potrzeb takich jak jedzenie, mieszkanie, ubranie, leki czy inne. Brak możliwości zaspokojenia swoich potrzeb może być w całości lub w części. Oznacza to, że małżonek rozwiedziony żądający alimentów może nie móc zaspokoić jedynie niektórych swoich potrzeb nie koniecznie wszystkich.

W przypadku orzeczenia rozwodu z wyłącznej winy jednego z małżonków, małżonek niewinny może dochodzić alimentów od małżonka wyłącznie winnego w sytuacji, gdy rozwód pociąga za sobą istotne pogorszenie sytuacji małżonka niewinnego.

O istotnym pogorszeniu sytuacji małżonka niewinnego możemy mówić, gdy małżonek po rozwodzie będzie miał sytuację gorszą niż w małżeństwie oraz, że to pogorszenie będzie mieć charakter dla niego odczuwalny. Nie oznacza to jednak, że małżonek niewinny musi znajdować się w niedostatku, o którym była mowa powyżej. Może on zaspokajać swoje potrzeby, nawet na wyższym poziomie niż reszta społeczeństwa, jednak jego sytuacja musi się pogorszyć w stosunku do tego, co było w trakcie trwania małżeństwa.

W obu wskazanych powyżej przypadkach wysokość alimentów uzależniona jest od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego (czyli osoby, na której rzecz alimenty mają być zasądzone) oraz od możliwości majątkowych i zarobkowych zobowiązanego (czyli osoby, która ma być zobowiązana do płacenia alimentów).

Usprawiedliwione potrzeby uprawnionego są to podstawowe wydatki na utrzymanie, jakie ponosi on, aby żyć na godnym poziomie. Do usprawiedliwionych potrzeb z całą pewnością można zaliczyć wydatki na jedzenie, mieszkanie, ubrania, wypoczynek, zaspokajanie potrzeb rozrywkowych i kulturalnych. W każdym przypadku usprawiedliwione potrzeby będą inne i będę zależeć w szczególności od stopy życiowej, jaką małżonkowie mieli przed rozwodem. Ma to znaczenie w szczególności w przypadku zasądzenia alimentów od małżonka wyłącznie winnego rozkładowi pożycia małżeńskiego.

Możliwości majątkowe i zarobkowe zobowiązanego zależą nie tylko od tego ile w danej chwili zobowiązany zarabia. W kodeksie rodzinnym mowa jest o możliwościach, a więc o tym ile realnie taka osoba mogłaby zarobić gdyby wykorzystała cały swój potencjał osobisty. Bierze się pod uwagę w szczególności wiek, wykształcenie, doświadczenie zawodowe oraz posiadane umiejętności zobowiązanego. Takie uregulowanie ma zapobiec sytuacjom, w których zobowiązany specjalnie rezygnuje z pracy lub znajduje pracę gorzej płatną tylko po to, aby alimenty zasądzone były jak najniższe.

Obowiązek alimentacyjny w każdym przypadku wygasa, gdy małżonek, który alimenty otrzymywał zawarł nowe małżeństwo.

Obowiązek alimentacyjny małżonka, który nie został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia małżeńskiego wygasa z upływem 5 lat od orzeczenia rozwodu. W wyjątkowych wypadkach sąd może na żądanie osoby uprawnionej do alimentów przedłużyć ten termin.

W przypadku, gdy rozwód znacznie pogorszył Twoją sytuację majątkową warto się zastanowić czy nie wnieść o zasądzenie alimentów od byłego małżonka.

Małgorzata Durlej-Piotrowska
Adwokat. Specjalista prawa nowych technologii. Miłośniczka puzzli, łamigłówek i gotowania. Opiekun działu pomocy prawnej Papug.pl
  • Norek

    I tu się mylisz. Znam wiele kobiet, którym to zupełnie nie przeszkadza. Nawet się z tego cieszą, że mężczyzna nie zawraca sobie (i im) głowy dzieckiem z poprzedniego związku. Bo to przecież takie kłopotliwe.

  • Aśka

    No właśnie z tego co wiem to już jej nie stać na opłacenie alimentów na trzecie dziecko. Kobieta tego (jak to Pani zabawnie określiła) trutnia potrafi nawet od niej wyciągać pieniądze na markowe Levisy (bo on niefirmowych nie założy, absolutnie). Dodam, że ona żyje z 500+ i zasiłku, a on nie kwapi się do pracy za najniższą krajową. A z tego co wiem to nawet gimnazjum nie skończył.

  • Eliza

    Denerwuje mnie takie podejście. O ile wypowiedź Antona mi się nie podoba, to i Twoja wypowiedź jest niesprawiedliwa. Gdyby tak wszyscy przed ślubem ujawniali swój prawdziwy charakter, to pewnie nie było by tyle ślubów ani tym bardziej rozwodów. Niestety wiele osób przed ślubem się bardzo stara, a po ślubie pokazują swoje prawdziwe oblicze.

    • dominika

      A w sumie co ma Anton zrobić? Płacić na kogoś, kto na nim żerował?

      • Norek

        W sumie to nie wiadomo kto na kim żerował. Obowiązki domowe to jakby nie było praca na cały etat, a czasami nawet i więcej, a osoby które je wykonują nie dostają żadnego wynagrodzenia. Więc sprawa nie jest taka oczywista, jakby się mogło wydawać.

  • Kobieta

    No tak, najwygodniej odciąć się od całej swojej przeszłości. I nie ważne, że ta przeszłość to także dziecko czy nawet dzieci. Ale gdybym ja zaczęła się spotykać z kimś i okazało by się, że zupełnie zapomniał o dzieciach z poprzedniego związku to bym się z nim nie związała. Nie chciałabym mieć nic wspólnego z taką szumowiną.

  • KarolU

    A i to jest wasze wytłumaczenie. Bo ja urodziłam. No a facet jakby bardzo nie chciał to nie urodzi i co? czy w związku z tym jest gorszy? albo za to, że ty urodziłas to on ma harować za ciebie i za siebie. I dziecko wychować i do pracy chodzic i jeszce w domu wszystko zrobić – tak by wam pasowało najlepiej.

    • Olga

      A gdzie ja napisałam, że tak byłoby lepiej? Proszę sobie nie dopowiadać swoich tez do mojej wypowiedzi, a jedynie czytać z uwagą i ze zrozumieniem. I mnie i Panu wyjdzie to na dobre.

  • Anka849

    Coś w tym jest, że dziecko najczęściej jest bardziej kobiety. Mężczyźni jakoś nie potrafią wyprzeć ze swej pamięci swoje potomstwo i jakoś nie mają wyrzutów sumienia, że o nie nie dbają. Tak jakby wogóle nie mieli z nimi więzi. I to nie chodzi o maleńkie dzieci, z którymi taką więź trudno nawiązać, ale już o duże dzieci.

  • Anton

    Choćby mnie moja była do końca zycia po sądach ciągała, i komornika na mnie nasyłała, to bym jej ani złotówki nie zapłacił. W domu siedziała, bo zbyt leniwa była żeby do pracy iść, choćby na pół etatu, a teraz ja jej mam z moich pieniędzy opłacać utrzymanie? Nigdy w życiu!

    • matkapolka

      Ale dom miałeś wysprzątany, obiadek, śniadanko i kolację podaną pod nos i o niczym w domu nie myślałeś. Zakupu zrobione, podłogi umyte, a ty tylko relaksik po pracy. To była jej praca, i wcale się nie dziwię, że nie chciała iść jeszcze do jednej. I teraz za to wszystko należą jej się od ciebie alimenty.

    • FranzK

      Na przyszły raz będziesz wiedział, że lepiej zatrudnić sprzątaczkę, a obiady jeść na mieście, z usług bardziej intymnych też skorzystać poza domem. Przynajmniej wtedy wiesz od razu ile i za co płacisz.

      • Eliza

        Racja. Jeśli ktoś ma takie podejście jak Anton, to lepiej żeby do wszystkiego wynajmował profesjonalistów, a nie od żony wymagał usług wszelakich, za które nawet szacunku kobieta od niego nie otrzyma.

    • Facet

      Leniwe babsko. Miałes chłopie pecha. Ale tak to z tymi babami jest. Jak już faceta złapią to by tylko przed tv siedziały i paznokcie malowały. Puste lale.

      • Ana

        To działa w dwie strony. Są i tacy panowie, którzy nie widzą życia poza TV i piwem.

        • calineczka

          No tylko chyba jest różnica między kobietą, która „siedzi” w domu i gotuje, sprząta, pierze itp., a w chwili odpoczynku obejrzy ulubiona telenowele (malując przy tym paznokcie) a mężczyzną, który piwkuje przed TV i nawet swoich gaci do pralki nie wrzuci.

  • Olga81

    Możemy to powtarzać, aż do znudzenia, a i tak są faceci, do których to zupełnie nie trafia. Nie są w stanie tego zrozumieć, pojąć, zaakceptować. Żyją w swoim świecie i za nic nie dadzą się z niego wyciągnąć. Mam tylko nadzieję, że takich facetów jest co raz mnie, a coraz więcej jest mężczyzn, którzy rozumieją, jak bardzo ważne jest wspólne dbanie o dom, o dzieci i o siebie.

  • Eliza

    Nie ma się co licytować. Jeśli człowiek czuje się odpowiedzialny za swoją rodzinę, to wiadomo, że ma mnóstwo obowiązków i po pracy nie zawsze znajdzie czas na odpoczynek. Dlatego chodzi o to, żeby się na wzajem szanować i doceniać. Bo to razem tworzy się rodzinę i razem się jest za nią odpowiedzialnym.

  • Fruit

    Ile jest przede wszystkim trudności aby (np.) były mąż zapłacił alimenty kobiecie na ich dziecko to co dopiero mówić o tym aby wyłożył pieniądze na swoją byłą.

    • Amanda

      Zawsze zostaje komornik ktory zazwyczaj swietnie sobie radzi z takimi ciezkimi przypadkami.

      • szym

        Niestety, czasem i komornik nie pomoże, jak dłużnik jest sprytny. Poprzepisuje co się da na matkę, ojca itd., pochowa po znajomych i może spać spokojnie. A co go obchodzi, że jego dzieci butów na zimę nie mają.

        • Norek

          I wbrew pozorom takich ludzi, którzy skutecznie unikają egzekucji komorniczej jest całkiem dużo. A potem za nich płacimy my i utrzymujemy ich dzieci, bo przecież fundusz alimentacyjny to z naszych podatków jest finansowany.

          • Anka849

            Fundusz alimentacyjny to niezwykle ułomny twór, który przerzuca obciążenia, których nie wypełniają rodzice, na społeczeństwo. A przecież można to rozwiązać w inny sposób np. poprzez ściąganie należności od członków rodziny tegoż rodzica – np. jego rodziców lub nawet nowego współmałżonka.

          • Aśka

            A propos, moja sąsiadka ma faceta (z małej litery i z taką formą, bo na miano Mężczyzny on nie zasługuje), który ma dwoje dzieci z dwiema różnymi kobietami, a alimenty na te dzieci płaci… jego matka.

    • Lukas

      A ja nie moge pojac ze ojciec nie chce placic na swoje dzieci. Przeciez to normalnie wstyd nie dbac o dzieciaki i nie martwic się z czego buty im matka kupi czy za co wykarmi.

      • Tomi

        Bo chyba każdy normalny facet się nad tym zastanawia. Przecież rozwód nie oznacza, że nagle przestajesz mieć nie tylko żonę, ale i dzieci. A niektórzy tak się zachowują. Ale pewnie nigdy nie byli z dziećmi związani, a co z oczu to z serca.

        • FranzK

          No chyba, że tacy byli mężowie mają wątpliwości, co do tego, czy to jest na pewno ich dziecko. Wtedy, wcale im się nie dziwię, że nie maja ochoty płacić alimentów.

          • Anielka

            Wystarczy zrobić badania i wszelkie wątpliwości są rozwiązane, ale rozumiem, że tacy „ojcowie” wolą mieć wątpliwości i nie płacić alimentów, niż pewność, bo a nuż te alimenty wypadałoby jednak płacić.

          • Aśka

            W takim przypadku polecam zrobienie testu genetycznego i raz dwa wyjdzie ojcostwo. Problem z głowy.

  • Kris

    Każde prawo można nagiąć czy nadużyć. Wiele osób, które będą musiały płacić alimenty na swojego eksmałżonka, zapewne będzie uważało, że to niesprawiedliwe, i że eks robi to im na złość. Ale moim zdaniem, to jeśli ktoś np. zajmował się domem by druga osoba robiła karierę, to nawet po rozwodzie ma prawo czerpać korzyści z zarobków tej drugiej osoby, bo jakby nie było, przyczyniła się do jego sukcesu.

    • Fruit

      Tylko dla większości już później to się nie liczy. Pod wpływem złości zostaje obraz jednej strony pracującej a drugiej ,,siedzącej” tylko w domu.

      • żona

        I to odwieczne przekonanie, że jak ktoś siedzi w domu, to znaczy, że nic nie robi. Obiad się sam zrobił, gary się same zmyły, zakupy tak samo. A i dzieci, też się jakoś tak same ubrały, umyły, nakarmiły i wychowały. Taka kobieta w domu, to pracuje 24 godziny na dobę, a facet wraca z pracy – po 8 godzinach zmęczony i musi odpocząć.

  • Tomi

    Oczywiście istnieje taka możliwość, co nie zmienia faktu, że i tak jest to prawo bardzo potrzebne i w zdecydowanej większości przypadków pomaga ludziom, którzy faktycznie z różnych przyczyn mają problemy z utrzymanie się po rozwodzie.

  • Amanda

    W zyciu bym sie nie zgodzila siedziec w domu tylko w garach i brudach. A facet zeby łaskwie dawal mi pieniadze na utrzymanie. To przeciez sam na siebie człowiek bat kreci. Tylko jak sama zarabiasz mozesz czuc sie wolna a facet cie szanuje.

    • Eliza

      To nigdy nie jest taka czarno-biała sytuacja. Taka decyzja pewnie nie jest łatwa dla większości kobiet, ale czasami wydaje się, że tak jest wygodniej, lepiej, mądrzej. Dopiero z czasem okazuje się, że mąż zawodzi pokładane w nim zaufanie. Ale faktycznie, najlepiej by było, gdyby każde z małżonków miało swoje źródło utrzymania, tak aby żadne nie było zależne od drugiego.

      • szym

        Pewnie, że tak by było najlepiej, ale nie oszukujmy się, czasami jest to niemożliwe. Bo okazuje się, że dziecko żłobka, czy przedszkola nie dostanie, a na opiekunkę trzeba wydać całą pensję, która kobieta zarabia. To wtedy oczywiste jest, że lepiej żeby została w domu z dzieckiem.

        • Laura

          Ja sama gdybym miała dziecko i to chciałbym w nim zostać w do momentu aż nie będzie mogło pójść do przedszkola. Ba, nawet jeżeli tak jak zostało wspomniane, że się nie dostanie to dla mnie byłoby naturalne dalej się nim zajmować.

          • Lukas

            Milo to czytac. Bo coraz wiecej kobiet to tylko kariera i kariera a dziecko to do zlobka by oddaly najchetniej miesiac po porodzie.

          • Eliza

            W większości to nie jest do końca tak, że kobieta chce robić karierę, miesiąc po porodzie, tylko boi się, że jak sobie zrobi dłuższą przerwę to nie będzie miała do czego wracać. Niby kodeks pracy, chroni kobiety na macierzyńskim urlopie, ale to taka iluzja.

          • Kornelia

            I właśnie to jest przykre dla mam. Ta możliwość niewrócenia do pracy, na swoją posadę. Dlaczego pracodawcy pytają o plany na przyszłość? Chcą rozeznać się czy ,,opłaca” im się zatrudnić młodą kobietę, bo ta a nuż będzie chciała za rok dwa zostać matką i wszystkie szkolenia ,,szlag trafi”.

          • Gość

            Ja niestety więcej znam takich, co uważają, że jak już urodziły dziecko, to nic więcej od nich nie powinno się wymagać. Teraz to niech mąż/partner się wszystkim zajmuje, albo dziecko na 12 godzin do żłobka, a one muszą rozwijać się zawodowo.

          • motyl21

            Ludziom to nie dogodzi. Siedzi kobieta w domu, przy dzieciach – źle bo sobie zamyka drogę do kariery, robi karierę – źle bo nie dba o dom i dzieci. A niech każdy żyje sobie jak chce. W końcu to jego życie. I nic ci do tego.

          • Patryka

            Ja nie wyobrażam sobie dalej siedzenia w domu, gdy dziecko będzie już na tyle duże aby można było zaprowadzić je do przedszkola. Niestety jestem typem osoby, której wszędzie jest pełno, a siedząc przez kilka lat w domu czułabym się nieszczęśliwa. Poza tym dziecko też musi się po jakimś czasie nauczyć funkcjonować w innym niż domowym otoczeniu.

          • filemon77

            Do przedszkola to przyjmują dopiero 3-letnie dzieci, a mało kto może sobie pozwolić na urlop wychowawczy (bezpłatny), więc ty znowu nie jesteś taka hej do przodu, jak chcesz sobie 3 lata w domu posiedzieć, a facet musi na ciebie i na dziecko zarobić sam.

          • Lulu42

            Bo bycie z dzieckiem, to najlepsze co mu można dać. Szkoda tylko, że po takim urlopie, tak trudno wrócić na rynek pracy.

          • Wanda09

            Ale niestety realia, rynek pracy czy też pracodawca nie bierze tego pod uwagę, bo to ,,najlepsze dla dziecka” jego ani jego firmy zupełnie nie obchodzi. Dla niego kobieta mogłaby pracować do porodu, a tuż po nim pojechać do pracy. Brutalne, ale prawdziwe. W obecnych czasach liczą się tylko zyski.

    • Otto

      Nie zawsze. Nie zgodzę się z tezą, że facet szanuje kobietę, tylko wtedy kiedy sama zarabia. Nie wykładajmy już tych wszystkich ,,złych” mężczyzn do jednego worka.

      • AAluniaa86

        Zgadzam się. Czasami facet nie szanuje kobiety nawet wtedy, gdy sama zarabia.

        • Otto

          Fakt. Są mężczyźni, którzy nie szanują ludzi oraz kobiety, które gardzą innymi. Ogólnie nigdy nie lubiłem generalizowania i wrzucania wszystkich do tego samego worka lub stereotypów. Idąc drogą stereotypu. Zawsze mnie drażniły i zawsze staram się reagować. Np. powiem, że znam kobietę o blond włosach. Piękną blondynkę, która obroniła matematykę dyskretną na studiach na 5. A innym tak łatwo przychodzą żarty m.in. o głupich blondynkach.

          • AAluniaa86

            Chyba mało kto lubi stereotypy, choć czasami się niemi kierujemy podświadomie. Warto jednak pamiętać o tym, że ani świat, ani tym bardziej ludzkie charaktery i postępowanie nie jest łatwe do rozgryzienia. Ty podałeś przykład z blondynką, ja podam przykład faceta, który jest bity i poniżany przez swoją żonę.

          • Bosonoga

            Najgorsze to jest to, że takim mężczyznom poniżanym przez kobiety, to się wcale nie współczuje, tylko pod nosem się człowiek z nich śmieje, bo co to za facet, co się daje kobiecie bić. A to przecież jest taki sam ciężki problem, jak w drugą stronę i takiemu mężczyźnie też należy się pomoc.

          • Tomi

            I taki mężczyzna ma dopiero problem ze zgłoszeniem się na policję, czy chociażby pogadaniu z kimś o tym co się dzieje. Bo przecież, jak to? Miałby się przyznać, że żona go maltretuję. Więc tak naprawdę to nawet w przybliżeniu nie wiemy ilu mężczyzn ten problem dotyczy.

          • Kornelia

            Też takim współczuje. Daje się bić, bo prawdopodobnie sam na tyle szacunku i człowieczeństwa, że w obronie nie odepchnie lub sam nie uderzy kobiety-napastnika.

          • Amanda

            Raczej jest takim safanduła ze się nawet obronic nie umie. Mozesz im wspołczuc mnie tam tacy faceci denerwują.

          • Gość

            Ciekawe, że o bitej kobiecie tak nie powiesz, że to safanduła co się obronić nie umie. Przecież to taka sama sytuacja. Ale skoro ty myślisz w ten sposób o maltretowanych mężczyznach to świadczy tylko źle o tobie.

          • Ig

            A jak się obroni to plotka pójdzie w świat, że ten mężczyzna należy do grona damskich bokserów. Wielu jakby tylko chciało to by mogło podnieść kobietę jedną ręką.

          • Eliza

            Znam przypadek, że takiemu człowiekowi, gdy w końcu odważył się obronić, założono niebieską kartę, bo kobieta zadzwoniła po policję, a przecież nikomu do głowy nie przyjdzie, że to kobieta może być w związku tą złą stroną.

  • Laura

    Do dziś, przyznaję się, nie miałam pojęcia, że można ubiegać się o taki rodzaj alimentów. Alimenty kojarzyły mi się jedynie z pieniędzmi na dziecko.

    • AAluniaa86

      Myślę, że większość osób nie ma o tym pojęcia. Ja z racji różnych życiowych sytuacji, zdawałam sobie z tego sprawę. Ale ilekroć komuś to tłumaczę, to się dziwnie na mnie patrzą i raczej nie dowierzają.

  • Amarylis

    I bardzo dobrze. W końcu się ktoś wziął za tych wszystkich cwaniaków, co trzymają żonę jak służącą i liczą, że ona nigdy nie odejdzie, bo nie ma za co żyć. Może w końcu więcej kobiet zdecyduje się wyrwać z tej niewoli.

  • pioootrek

    Bardzo to wszytko subiektywne. Te istotne pogorszenie sytuacji, jakoś do mnie nie przemawia. Daje szansę do nadużyć. Tak samo to ile szacowanie ile ktoś może zarabiać. Mało to dziś magistrów, którzy zarabiają najniższą krajowa? Więc jak sąd to wyliczy?

    • Tomi

      Myślę, że wbrew temu co piszesz, nie jest to takie trudne, ani subiektywne. I na pewno nie tytuły mają znaczenie. Wszyscy wiedzą, że ktoś z wykształceniem zawodowym np. glazurniki zarobi więcej niż magister po socjologi.

      • Lukas

        To masz 100% racji z tym magistrem socjologi. Ale to raczej jest smutne w naszym kraju ze czasami ludzie z wykształceniem na rynku pracy niewiele znacza.

        • Otto

          Fakt. Nie jest to wesołe. W obecnych czasach papierek znaczy tyle co nic. Nikt nie spojrzy na to czy ukończyło się tą czy tamtą uczelnię z samymi piątkami. Liczą się umiejętności, znajomości lub zawody, które zawsze będą potrzebne non-stop.

          • Norek

            A moim zdaniem to dobrze, że nie liczy się dziś papierek, tylko prawdziwe umiejętności człowieka. Smutne jest natomiast to, że za nasze pieniądze, kształceni są młodzi ludzie, w kierunkach, które na rynku pracy są niepotrzebne i którzy po 5 latach studiów, mają właśnie tylko ten papierek i żadnych umiejętności.

          • Otto

            Masz rację, ale załóżmy, że ktoś idzie np. na logistykę, bo po prostu leży do w jego zainteresowaniach. Przykładał się na studiach, miał same piątki, bo się starał i angażował w naukę. Kończy studia,a pracy brak, bo brakuje pracy na rynku. Co z tego, że jest to osoba, która wykonywałaby pracę w tym zawodzie z wielkim zaangażowaniem i pasją, skoro w tym momencie jej dokument jest wart tyle, co zwykły papier do druku.

          • Bobi

            Akurat wydaje mi się, że osoby po logistyce nie mają problemów z dostaniem pracy. Ale rozumiem, o co Ci chodzi. I tak sobie myślę, że nie było by tego problemu, gdyby system nauczania wyższego był tak zorganizowany jak np. w USA. Tam po studiach (jakichkolwiek) wiadomo, że będziesz miał pracę, bo nikt nie produkuje tysięcy socjologów, jak na rynku rocznie potrzebnych jest 100. Studia powinny być ściśle powiązane z potrzebami rynku. A u nas tego niestety nie ma.

          • Otto

            W moim otoczeniu mój znajomy dwa lata nie mógł znaleźć w logistyce po studiach więc jako pierwszy z brzegu przykład właśnie to przytoczyłem.
            Powinny. Wiedziałoby się gdzie można i gdzie warto iść, a nie człowiek poświęca kilka lat życia na naukę, a później okazuje się, że pracy dla niego nie ma…

  • Eliza

    Bardzo dobrze, że ten temat jest nagłaśniany. Mało się o tym mówi, a faktycznie jest to problem, który dotyczy wielu osób, głównie kobiet. Boją się rozwodu, bo obawiają się, że nie będą miały z czego żyć. A akurat w tym przypadku, prawo jest bardzo ludzkie.

    • Kornelia

      Też się cieszę, że temat jest nagłaśniany i, że w ogóle istnieje taka możliwość. W niektórych przypadkach może być to wręcz zbawiennym rozwiązaniem.

  • Tomi

    To jest ukłon wobec tych wszystkich kobiet, które nie pracowały zawodowo, zajmowały się domem i boją się rozwodu, bo oznaczałby on brak środków do życia. I często jest to powodem, dla którego tkwią one cały czas w nieudanym, a często toksycznym związku.