alkohol w pracy problem alkoholowy polskich pracowników
Ilustracja: canstockphoto

Strona główna / Choroba przewlekła w miejscu pracy: C2H5OH

Choroba przewlekła w miejscu pracy: C2H5OH

Mało jest chorób tak napiętnowanych moralnie jak uzależnienie od alkoholu. To przewlekła choroba, tak jak np. reumatyzm, ale ze względu na kontekst społeczny, jaki jej towarzyszy, chorym ciężko jest się dostosować do procesu leczenia, w związku z czym łatwo tracą swoje źródła utrzymania.

Ludzie zaczynają pić z powodu różnych trudnych sytuacji i mino że nikt z nich nie planuje uzależnienia, mechanizmy iluzji i zaprzeczeń, jakie się wtedy rozwijają, nie sprzyjają racjonalnemu spojrzeniu na swój problem. Lecz jeśli pracodawca takiego pracownika nie skreśli, ten często – jak wynika z relacji trzeźwiejących alkoholików – będzie w stanie na bazie tej szansy „wziąć się w garść” i rozpocząć leczenie.

<div class=”servit-sliderinposts”>


</div>

Według orzeczenia Sądu Najwyższego (z 10 października 2000 r.) „stawienie się do pracy w stanie nietrzeźwości pracownika dotkniętego przewlekłą psychozą alkoholową nie stanowi dostatecznej podstawy, aby przypisać mu ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych (I PKN 76/ 00)”.

Żeby jednak uzależniony pracownik mógł czuć się bezpiecznie i nie drżeć na myśl o zwolnieniu dyscyplinarnym, powinien zatroszczyć się o faktyczne podjęcie leczenia i uzyskać zaświadczenie lekarskie, które stwierdza chorobę alkoholową.

Wśród komentujących powyższe orzeczenie przeważa przedstawianie go jako problemu dla pracodawców. Pojawiają się też w sieci porady, jak obejść te zasady. Oczywiście w ramach oburzenia, że złe prawo chroni alkoholików przed konsekwencjami ich postępowania… Takie podejście wynika z braku podstawowej wiedzy na temat choroby alkoholowej.

W niektórych krajach Europy (np. w Szwecji) pracodawca ma obowiązek zagwarantowania warunków do pracy dla osób z chorobą alkoholową. Na przykład jeśli miejscem pracy jest statek, który wypływa na długie trasy, to armator ma obowiązek zorganizowania grup wsparcia dla uzależnionych na tym statku.

Także w Polsce coraz więcej pracodawców woli pomóc pracownikom uzależnionym od środków zmieniających świadomość i ich zatrzymać, zwłaszcza jeśli są dobrymi fachowcami. Wielu terapeutów uzależnień uważa, że to bardzo mądra decyzja, dodając, że nie ma trzeźwiej myślącej osoby niż trzeźwiejący alkoholik.

Agata Jagielska
Dziennikarka z zainteresowaniem obserwująca aktualne wydarzenia. Związana z mediami elektronicznymi i blogosferą.
  • Milena

    Bardzo Ci współczuję. Mam nadzieję, że już wszystko jest dobrze i pomyślnie, a Wy z małym odzyskujecie równowagę w życiu. Wcale się nie dziwię, że po takiej traumie nie jesteś w stanie zaliczyć alkoholizmu do chorób.

  • Milena

    Ja znam jedną, jedyną osobę, która wyszła z alkoholizmu i narkotyków. Niewiele wychodzi z tego nałogu, ale dobrze, że chociaż ta jednostka, ten niewielki procencik wygrywa walkę o lepsze życie. Wiele zależy
    od terapii i siły jaką ma osoba uzależniona.

  • Conor

    Gdzie tutaj jest popadanie z jednej skrajności w drugą?
    Jedno z nich nie jest żadną skrajnością w stosunku do drugiego.

  • AAluniaa86

    Pewnie masz rację, że to o to chodziło Złemu. Ale denerwują mnie takie porównania.

    • Conor

      Mnie również takie tezy ,,podnoszą do góry”, bowiem moja
      tolerancja kończy się tam, gdzie zaczyna się pedofilia i jej ,,pochodne”.
      Ciśnienie skacze i chyba w tym temacie mi nigdy nie przestanie skakać.

  • AAluniaa86

    Nie wiem skąd masz te informację, że WHO planuje uznać pedofilię za chorobę. Coś mi się wydaję, że trochę poniosła Cię fantazja.

  • Karolina Przepiórka

    Dokładnie tak. Alkoholik to najczęściej osoba, która nie radzi sobie z poszczególnymi rzeczami, elementami w życiu czy przykrymi epizodami lub po prostu jest nieszczęśliwa i przy pomocy trunków chce chociaż na chwilę ,,oderwać” się od rzeczywistości, problemów i spojrzeć przez inny pryzmat na świat. Jako osoba bardziej ,,rozluźniona”, bez żadnych spięć w mięśniach, w brzuchu, ścisku w gardle. Najczęściej w alkoholizm popadają osoby wrażliwe oraz z trudną sytuacją życiową. Oczywiście nie popieram takiego rozwiązania po jakie sięgają ci ludzie. Chodzi mi o schemat działania i sięgania po procentowe napoje.

    • Bobi

      Chyba nikt nie zaczyna pić z zamiarem, że zostanie alkoholikiem. Wiele osób pije owszem by pozbyć się stresu, ale wielu alkoholików zaczyna od picia w towarzystwie i długo wydaje im się, że nad wszystkim panują, a ich picie jest tylko okazjonalne.

      • Karolina Przepiórka

        Nie napisałam, że ktokolwiek zostaje alkoholikiem, bo ma taki zamiar.

  • Lukas

    Alkoholik, który zrozumie, że jest chory, robi pierwszy krok aby się wyleczyć. I warto mu w tym pomóc. Tym bardziej, że to poważny problem w całym naszym kraju.

    • Karolina Przepiórka

      Tylko niestety najczęściej taka osoba nie jest świadoma, lub co gorsza – nie chce się przyznać. Pal sześć, że nie chce się przyznać przed innymi, ona nie chce się przyznać sama przed sobą, a to jest trudną rzeczą.

  • Tomasz

    ,,To przewlekła choroba” – może ktoś mnie poprawi jeśli źle myślę, ale uzależnienie można nazwać chorobą?

    • AAluniaa86

      Nie tylko można, ale wręcz należy, bo są to przypadłości wciągnięte na listę chorób wg WHO.

    • Karolina Przepiórka

      Ja bym powiedziała, że jest to choroba psychiczna, która przechodzi po pewnym czasie w również odnogę choroby fizycznej, która jest następstwem tej pierwszej.

  • Amanda

    Brzydzę się wszelkiego rodzaju pijaków. Obrażają moje poczucie estetyki.

    • AAluniaa86

      Amando, to chorzy ludzie, należy im współczuć. Brzydzić to się można pijawki.

      • Tomasz

        Według mnie nie powinno im się współczuć, a prędzej pomóc.

        • AAluniaa86

          Owszem, ale żeby chcieć pomóc, najpierw trzeba chociaż trochę im współczuć, bo raczej uczucie obrzydzenia nie sprawia, że chce się pomóc.

      • Amanda

        Upijanie się na własne życzenie, to nie choroba. Stoi, taki jeden z drugim pod sklepem i zaczepia normalnych ludzi. Okropnie tego nie lubię.

        • AAluniaa86

          Już na wstępie, przyjmuje Pani błędne założenie. Otóż, alkoholik nie upija się na własne życzenie. Tak jak gruźlik musi kaszleć, tak alkoholik musi się upić. Właśnie odczuwanie tego przymusu psycho-fizycznego jest chorobą.

  • AAluniaa86

    Raczej zastosował się do obecnie przyjętych zasad. Alkoholizm to choroba, w dodatku przewlekła. Tak jak pracodawca nie może zwolnić osoby, chorej na reumatyzm, tak samo, nie może zwolnić alkoholika. Moim zdaniem, jest to logiczne.

    • Kris

      Coraz więcej chorób, coraz mniej natomiast, zdrowego rozsądku. Niedługo głupotę, też orzekną chorobą i będzie zakaz tłumaczenia głupiemu, czemu jest głupi.

      • Norek

        Głupota, to jak najbardziej choroba i w dodatku nieuleczalna. Nawet tłumaczenie głupiemu, że jest głupi nic nie pomoże. A alkoholikowi leczenie często pomaga.

        • Karolina Przepiórka

          Ja znam tylko jedną osobę, której udało się wyjść z tego nałogu. Dwie pozostałe… Już nigdy nie będą miały możliwości wyjścia z z szuflady alkoholizmu.

          • AAluniaa86

            Alkoholikiem nie można przestać być, można co najwyżej stać się alkoholikiem niepijącym. Choroba alkoholowa to piętno na całe życie.

          • Karolina Przepiórka

            Otóż to. Niestety podobnie jest z wieloma chorobami, które swój początek mają właśnie w głowie. Podobnie jest z anorektyczkami. Nawet jeżeli taka osoba wyjdzie z fizycznej choroby, często po terapii szuka innej, skrajnej drogi aby kontrolować swoje życie (wcześniej była to waga).

  • AAluniaa86

    Jeśli alkoholik się leczy, to myślę, że zapewnienie mu bezpieczeństwa w pracy, jest bardzo dobrym posunięciem. Daje mu motywację, do dalszej walki z nałogiem, podczas gdy zwolnienie, może spowodować oddanie się w szpony nałogu.

    • Norek

      Ale z drugiej strony, taki alkoholik może poczuć się bezkarny. Bo skoro się leczy, to mu wszystko wolno, nawet przyjść pijanym do pracy. Więc nie byłbym w tym przypadku jakimś wielkim optymistom.

      • Kris

        Racja, to jest pozwalanie na picie w pracy. Ale patrząc na naszych polityków, to chyba jest to im na rękę.

        • Tomasz

          Być może dlatego, że prościej jest machnąć na to ręką i dać przyzwolenie niż pomóc takiej osobie.

          • Tomi

            – I na co to jest dowód?
            – Że szlachta znów rozpija chłopów!

          • Eliza

            Tomi – wielbiciel Smolenia – jak zwykle trafnie posumował dyskusję.

          • Karolina Przepiórka

            Cóż, na to, że wobec wszystkiego są ,,równi i równiejsi” z różnymi prawami, te prawa są tylko przykrywką tego, iż każdy ma w teorii takie samo.

  • Tomi

    Nie wiem, czy chciałbym trzymać w pracy, nawet wysokiej klasy specjalisty, jeśli byłby on alkoholikiem. Chyba trudno o takiego człowieka, oczekiwać skupienia w pracy i bezbłędnego wykonywanie swych obowiązków.

    • Norek

      I to jest chyba największy problem. Bo co jeśli pracownik (alkoholik) przez swą chorobę narazi firmę na szkody? Czy wtedy można go zwolnić, czy nadal będzie chroniony?

      • Conor

        Fakt, trudna sytuacja. Ciekawi mnie fakt, czy taki pracownik odpowiadałby jako osoba chora czy zdrowa? Jak i na jakiej podstawie wyciągałoby się konsekwencje.

      • Amanda

        Nawet chwili bym sie nie zastanawiała, tylko bym takiego pracownika wywaliła. A niech mnie nawet włóczy potem po sądach, jesli by miał ochote. Moi prawnicy na pewno by dali sobie z nim rade.

    • Tomasz

      Hm…trudne dla pracodawcy…abstrahując, jest genialnym specjalistą lub wieloletnim pracownikiem. Gryzłoby mnie sumienie, a z drugiej strony bałbym się o firmę, także ambiwalentnie.

      • Norek

        Trudno mi uwierzyć w geniusza-alkoholika. Alkohol pozostawia ślad we wszystkich komórkach nerwowych. Tych, jak wiadomo, najwięcej jest w mózgu. Wieloletnie picie, prowadzi do nieodwracalnych zmian w mózgu. Trudno zaufać takiemu człowiekowi.

        • Karolina Przepiórka

          Zakładając, że taki pracownik jest na początku stadium uzależnienia to zapewne jeszcze zmiany w mózgu oraz w innych organach nie zaszły. Owszem, bardzo trudno, ale nie zawsze łatwo od razu zauważyć problem. Dobrym przykładem są biura maklerskie, gdzie pozwala się pić pracownikom aby ,,lepiej się im rozmawiało”, byli mniej zestresowani, aby rozmowa szła ,,lżej”.

          • AAluniaa86

            O ile rozumiem pomoc alkoholikom, to nie rozumiem, jak można pozwalać na picie w miejscu pracy, by pracowało się lepiej. Przecież to jest narażanie pracownika, na poważną chorobę. Ale przyznam się, że nigdy nie słyszałam o tym, że w biurach maklerskich jest takie przyzwolenie.

          • Karolina Przepiórka

            AAluniaa86, niestety, wiem to z autopsji, że tak jest. Często te biura bawią się w ,,Wilka z Wall Street”. Brzmi to dość kontrowersyjnie, ale z palca niestety nie wyssałam tych informacji. A lepiej by było dla wielu ludzi, gdybym tylko ,,wysysała” takie rzeczy…

  • szym

    To chyba lekka przesada, porównywać alkoholizm do reumatyzmu…

    • AAluniaa86

      A niby dlaczego przesada? Choroba, to choroba i jej nazwa nie ma tu nic do rzecz.

      • Tomasz

        No ale właśnie mnie również porównanie do choroby tutaj nie pasuje… Uzależnienie, owszem, ale choroba?

        • Lukas

          Ale chyba własnie o to chodzi że uzaleznienie to choroba, bo sie nad tym nie panuje.

          • Conor

            Czyli idąc tym tokiem rozumowania wszystko może być moją chorobą niezależnie od tego co to jest i jaką ma genezę. Jestem kawoholikiem. Nie wyjdę z domu bez kawy. Jestem chory?

          • Bobi

            Kawa nie sieje w Twoim organizmie takiego spustoszenia jak alkohol, gdy wypijesz kawę nie tracisz zdolności oceny sytuacji, nie jesteś zamroczony, nie tracisz poczucia wartości, po kawie nie masz kaca. Picie kawy nie niszczy rodziny, nie powoduje utraty pracy, praw jazdy. Czy teraz widzisz różnicę między tymi dwoma uzależnieniami?

          • Lukas

            Bardzo dobrze to opisaleś. Alkohol nieszczy życie alkoholika jego rodziny a nawet przyjaciół. A Coner jesli nie jestes w stanie wyjśc z domu bez kawy to moze idz do lekarza. Może masz za niskie cisnienie i powinieneś brać tabletki.

          • Conor

            Hm…nie słyszałem o tabletkach oduzależniających od kawy.
            Ogólnie jestem sceptyczny co do proszków. Albo placebo, albo nowe uzależnienie
            i wprowadzenie do błędnego koła, bo – albo biorę proszki, albo (nie daj Boże)
            wróci mi chęć nałogu. Ludzie wrażliwi są na to podatni, ale nie piszę o sobie.
            Unikam tabletek.

          • Conor

            Jedno jest zdecydowanie mniejszym złem od drugiego, ale
            każdy z nas wybiera sobie ścieżki. Ja wolę kawę i nikogo to nie krzywdzi.
            Alkohol robi szkodę osobie go pijącej, otoczeniu i przede wszystkim rodzinie.
            Oczywiście nie mówię o napiciu się raz na jakiś czas.