Powody poparcia PiS w Polsce 2017. Ekonomia, gospodarka.
Ilustracja: canstockphoto

Strona główna / Ciepła Woda : część 2 na 7

Ciepła Woda : część 2 na 7

7 nieoczywistych powodów, dla których ludzie popierają PiS

Powód drugi: Ciepła woda

Józef Amiens

Poprzedni powód nieoczywistego popierania PiSu dotyczył umiejętnego zarządzania przez tę partię poczuciem patriotyzmu Polaków. Drugi powód związany jest z pozornie słabą stroną pisowskiej wizji państwa, a mianowicie z gospodarką. Tutaj bowiem PiS od początku rządów całkowicie się obnaża swoją ignorancję, pokazując, jak wielkie szczęście miała Polska, że w poprzednim rozdaniu PiSu duży wpływ na tę sferę miała śp. Zyta Gilowska. Dziś partia władzy prezentuje całkowity analfabetyzm ekonomiczny, którego kwintesencją są słowa Jarosława Kaczyńskiego, że byłby w stanie poświęcić wzrost PKB, aby zrealizować swoją wizję państwa. Mimo tak jawnej aberracji, PiS nie musi odpierać praktycznie żadnych sensownych ataków opozycji na polu ekonomii. Podwód drugi nazywa się: CIEPŁA WODA.

Ciepła woda w kranie, zdaniem ekonomicznych liberałów, to coś, co było największą bolączką rządu Donalda Tuska. Pojęcie to odnosi się głównie do działań poprzedniego rządu w kwestii gospodarki, a może raczej do braku takich działań. Od lat wiadomo, co trzeba zrobić (uprościć podatki, odbiurokratyzować państwo, zlikwidować przywileje emerytalne, wprowadzić emerytury obywatelskie, usprawnić działanie administracji i wymiaru sprawiedliwości, zlikwidować przywileje branżowe, zderegulować gospodarkę itd.). Nawet słuszne działania Platformy, jak podniesienie wieku emerytalnego były przeprowadzone tak, żeby z góry skazać się na porażkę (bo czemu niby nie ujednolicono tego wieku dla różnych grup zawodowych?). Przez 8 lat zaprzepaszczono tyle szans, że jeśli dziś Platforma mówi, że wie, co zrobić dla gospodarki, to brzmi po prostu niewiarygodnie. Rozsądną alternatywą w tej kwestii wydawała się być Nowoczesna na początku swojego istnienia, dopóki nie wygrała wyborów. Wtedy dopiero okazało się, że Ryszard Petru ma elementarne braki wiedzy, posłanki i posłowie Nowoczesnej prezentują w większości żenujący poziom, a o gospodarce teraz już nie wspominamy ani słowem, bo przecież jest Trybunał i zagrożona demokracja.

Pojawia się więc pytanie, co gorszego może dla gospodarki zrobić PiS, czego nie byliby w stanie zrobić jego poprzednicy? Jeszcze bardziej zadłużyć Polskę? Jeszcze bardziej okraść OFE? Jeszcze bardziej nie znieść przywilejów emerytalnych? Zatrudnić jeszcze więcej urzędników? Uczynić wiceministrem kogoś jeszcze bardziej nieprzyjaznego przedsiębiorcom niż Jacek Kapica? I co ma zrobić zwolennik gospodarki wolnorynkowej przy kompletnym braku rozsądnej alternatywy ze strony opozycji? Ma głosować po raz kolejny za ciepłą wodą w kranie i żeby było tak jak było? To może już lepiej po prostu dać szansę Morawieckiemu, skoro i tak ma się to wszystko zawalić, to niech przynajmniej nie doprowadzają do tego ludzie, z którymi chcielibyśmy się utożsamiać.

Żeby było jasne: działania gospodarcze obecnego rządu wołają o pomstę do nieba. Podatek bankowy sprawia, że płacimy więcej za usługi bankowe i mniej zarabiamy na lokatach. Podatek handlowy, choć na razie nie wszedł w życie, co chwila wzbudza niepokój na rynku. Koniec prywatyzacji (ostatnie ustawodawstwo wręcz znosi to pojęcie), roszady kadrowe w spółkach skarbu państwa i planowana likwidacja OFE powodują, że dziś na polskiej giełdzie inwestują tylko ludzie o mocnych nerwach. Kwestią czasu jest kara dla Polski za niewdrożenie którejś z unijnych dyrektyw. Plusy są nieliczne: zachowanie niezależności banku centralnego czy zwiększenie ściągalności VAT.

Ale gdzie w tym momencie jest opozycja? Jakie są jej pomysły na gospodarkę po odsunięciu PiS od władzy? Weźmy sztandarowy projekt PiSu, czyli sławne 500+. Wiadomym jest, że żadna partia głośno nie powie, że po dojściu do władzy program ten zlikwiduje, bo inaczej nie ma szans na wygraną w wyborach. Mogę się jednak założyć, że pomysł opozycji będzie następujący: zachować 500+ tylko dla rodzin najbiedniejszych. Pomysł najbardziej oczywisty, ale jednocześnie… najgłupszy! Dlaczego? Największą szkodą, jaką wyrządza Program 500+ (oprócz nieuchronnego sprowadzenia na Polskę procedury nadmiernego deficytu) jest odsuwanie kobiet od rynku pracy. Sprawia on bowiem, że niektórym kobietom po prostu nie opłaca się pracować. Nikomu nie trzeba tłumaczyć, że skutki długofalowe takiego podejścia będą opłakane. Redukcja 500+ do wsparcia jedynie najbiedniejszych tylko utrwali ten trend. Najrozsądniejszym wyjściem byłoby więc zostawienie 500+, ale tylko dla kobiet, które podejmą pracę np. w formie bonu na przedszkole. Czy jednak opozycja odważy się na przedstawienie takiego rozwiązania?

I na zakończenie kwestii ekonomicznych symbol całkowitego braku debaty o gospodarce: wszyscy pamiętamy, jakie larum podniosła opozycja, gdy próbowano zaostrzyć ustawę antyaborcyjną. Pamiętamy awantury w Sejmie i czarne marsze. Zaostrzenie ustawy, choć szkodliwe, dotyczyło tak naprawdę garstki osób (ok. 1000 rocznie). Jednocześnie do Sejmu wpłynął projekt zakazu handlu w niedzielę – zakazu, który wpłynie realnie na nas wszystkich, bo przecież każdemu przynajmniej raz w roku zdarza się robić zakupy w niedziele, czy to planowo czy w nagłych wypadkach. Badania opinii publicznej pokazują, że większość Polaków nie chce zakazu handlu w niedziele. Ile protestów w tej sprawie opozycja do tej pory zorganizowała?

Józef Amiens
Zawodowo kontroler projektów unijnych i ekspert oceniający wnioski. Naukowo wieloletni doktorant nauk ekonomicznych. Z zamiłowania historyk i obserwator życia publicznego.