Co zrobić ze znalezionym portfelem. Nieznany właściciel.
0 Liked
Ilustracja: canstockphoto

Strona główna / Co zrobić ze znalezionym portfelem?

Co zrobić ze znalezionym portfelem?

Jak czasem donoszą media, osoby które znalazły portfele ze znaczną ilością gotówki, najczęściej zwracają je właścicielom lub zgłaszają się z nimi na policję. Kierują się one przy tym własnym sumieniem oraz uczciwością. A co nakazuje zrobić w takiej sytuacji prawo?

UCZCIWY ZNALAZCA

Zgubienie przez właściciela rzeczy, w tym przypadku portfela, nie uprawnia innych osób do jej zawłaszczenia. Osoba która znajdzie portfel, powinna dochować tzw. obowiązku uczciwego znalazcy. Oznacza to, że w przypadku gdy znalazca nie wie kim jest właściciel rzeczy i nie zna jego adresu, powinien niezwłocznie zawiadomić o znalezieniu właściwy organ państwowy, tj. zgłosić się na policję lub udać do Biura Rzeczy Znalezionych. Do organu przechowującego znalazca powinien oddać na przechowanie cały znaleziony portfel wraz ze znajdującymi się w nim dokumentami i pieniędzmi. Inne znalezione rzeczy obywatel jest zobowiązany oddać tylko na żądanie tego organu. Biura Rzeczy Znalezionych organizowane są przez starostwa powiatowe.

ZNALEZIONE DOKUMENTY TOŻSAMOŚCI

Natomiast znalezione dokumenty tożsamości lub dokumenty wojskowe należy oddać najlepiej najbliższej jednostce policji. Organy przechowujące są również właściwe do przechowywania rzeczy znalezionych oraz do poszukiwania osób uprawnionych do ich odbioru.

Jednak w przypadku, gdy portfel zostanie znaleziony w budynku publicznym albo innym budynku lub pomieszczeniu otwartym dla publiczności, np. w wagonie kolejowym, na statku czy innym środku transportu publicznego, znalazca obowiązany jest powiadomić o znalezieniu i oddać portfel wraz z całą jego zawartością zarządcy budynku lub pomieszczenia albo właściwemu zarządcy danego środka transportu publicznego (np. za pośrednictwem kierowcy autobusu, kierownika pociągu czy kapitana statku).

PRAWO DO ZNALEŹNEGO

Odebranie zawiadomienia o znalezieniu rzeczy oraz przyjęcie oddanej rzeczy powinno być stwierdzone w wydanym znalazcy poświadczeniu. Ponadto, znalazcy należy się znaleźne, w wysokości równej jednej dziesiątej wartości znalezionej rzeczy. Znalazca chcąc otrzymać znaleźne powinien skierować swoje roszczenie bezpośrednio do właściciela znalezionej rzeczy, jeśli udało mu się go zidentyfikować. Jeśli natomiast oddał rzecz do właściwego organu przechowującego, powinien zastrzec swe żądanie w zawiadomieniu o znalezieniu rzeczy.  Takie  zgłoszenie żądania do właściwego organu jest skuteczne wobec właściciela rzeczy. Brak zgłoszenia żądania znaleźnego w stosunku do organu przechowującego nie wyłącza jednak możliwości kierowania roszczenia już bezpośrednio w stosunku do właściciela portfela. Znalazca musi zgłosić właścicielowi portfela żądanie znaleźnego najpóźniej w chwili wydania mu rzeczy przez organ przechowujący.

Rzeczy, które nie zostaną przez uprawnionego odebrane w ciągu roku od dnia wezwania go przez właściwy organ, a w razie niemożności wezwania w ciągu dwóch lat od ich znalezienia stają się własnością Skarbu Państwa. Jeżeli rzecz znaleziona stała się własnością państwową, znaleźne wypłaca znalazcy organ przechowujący.

Dominika Peżyńska
Adwokat. Specjalista ds. windykacji oraz prawa bankowego. Wielbicielka kryminału, dobrego kina i Mazur. Opiekun działu reprezentacji w sądzie Papug.pl
  • Juliana

    Dobry pomysł aby mieć naklejony kontakt na etui z okularami. Ja zaś jestem krótkowidzem i noszę okulary np. do kina, na zakupy i też raz niestety jedną parę zgubiłam. A wyrabianie drugich to niestety bardzo kosztowna rzecz.

    • Lukas

      Nigdy o tym nie myslałem ale faktycznie zgubienie okularow musi byc klopolitwe i kosztowe. Faktycznie jedyny sposob by miec nadzieje na zwrot to zostawić w etui namiary. No i miec nadzieje ze okulary nie zostana uszkodzone bo to jednak delikatny sprzet.

  • AAluniaa86

    Może nawet byśmy nie zauważyli. Ale skoro byśmy nie podnieśli – już nie ważne z jakiego powodu, to i tak lepiej niż schować do kieszeni i o nim „zapomnieć”. Gdy zostanie na ulicy zawsze jest szansa, że jednak w końcu podniesie go ktoś uczciwy i mniej zabiegany.

  • Karolina Przepiórka

    Co zrobić? Oddać. Z przyzwoitości lub po prostu z ludzkiego odruchu aby oszczędzić komuś niemałego stresu i wielu późniejszych problemów z blokowaniem kard, chodzeniem po bankach i urzędach, wyrabianiem nowych dokumentów i czekaniem na nie.

    • Kris

      Pewnie, że oddać. Ale takie podstawy to dziecko powinno z domu wynosić, a w szkole powinno to być utrwalane. Ale z tego co ostatnio mi opowiadał znajomy, to w szkole na tzw. lekcji wychowawczej obecnie rozmawia się o aborcji. No i dzieciaki o aborcji wiedzą wszystko, a nie wiedzą co zrobić jak znajdą portfel.

      • Fruit

        Dzieci ogólnie w szkole mają w większości taki materiał, który w życiu się nie przyda, a 3/4 z niego po prostu, po zaliczeniu pójdzie w niepamięć. Szkoda, że szkoła nie przygotowuje do życia ani nie daje realnego spojrzenia oraz przygotowania na start w dorosłość.

  • Gość

    Zarówno twoje zachowanie, jak i właściciela dokumentów, świadczy o waszej wysokiej kulturze. Gdyby wszyscy byli tacy, to nie byłoby potrzeby tworzyć przepisów, które te rzeczy precyzują.

  • AAluniaa86

    Ja nagminnie gubię a to szaliki, a to rękawiczki, a to parasolki. Nigdy ich nie szukam – nie daję ogłoszeń, nie odwiedzam biura rzeczy znalezionych, bo szkoda mi na to czasu. I szczerze, to nawet wolałabym żeby ktoś znalazł i używał tej rzeczy, niż żeby fruwało to po ulicy, a w końcu zgniło gdzieś w błocie.

    • Karolina Przepiórka

      Rękawiczki i parasolki to również moje przekleństwo, dlatego jakbym miała taki dodatek, który miałby dla mnie znaczenie to zakładałabym go tylko na specjalne okazje, a komunikację miejską omijałabym szerokim łukiem. Żeby nie zgubić. A te ,,zwykłe rzeczy” – no cóż. Z dwojga złego również wolałabym aby znalazły drugie życie niż po prostu się zniszczyły.

      • Fruit

        Chyba każdemu z nas zdarzyło się kiedykolwiek zgubić rękawiczkę, czapkę czy parasolkę. Pewnie dlatego, że nie jest to rzecz, której pilnujemy jak oka w głowie.

  • Laura

    Szczerze powiedziawszy nawet nie przyszłoby mi do głowy przywłaszczać sobie cudzy portfel. Co z tego, że znalezione. Nie moje i dodatkowo jest to rzecz, której na pewno ktoś od razu zacznie szukać lub w obawie przed takim podejściem i możliwą kradzieżą z kart zacznie je wszystkie zamykać. Po co robić komuś tyle problemów i zmartwień?

    • Eliza

      Bardzo empatyczne podejście. Jednakże jak uczy nas doświadczenie, niewiele osób wykazuje taką empatię i raczej nie przejmuje się samopoczuciem człowieka, który portfel zgubił.

  • Conor

    Gdybym sam zgubił portfel byłbym bardzo wdzięczny osobie, która by mi go zwróciła. Nie przeszkadzałoby mi wówczas znaleźne, bo więcej zachodu by było z zamykaniem kart i wyrabianiem dokumentów. Ba, już nawet przymknąłbym oko, gdyby znalazca sam sobie wziął wynagrodzenie w postaci pieniędzy. I tak nie noszę ich tam dużo, ale wolę aby zniknęły mi pieniądze z portfela niż cały portfel wraz z dokumentami.

    • lulu

      Myślę, że dla większości osób, łatwiej jest pogodzić się ze stratą nawet paru stówek niż z utratą dokumentów. Koszt wyrabiana nowych i czas jaki trzeba temu poświęcić może przyprawić o zawrót głowy.

      • Tomi

        To się zgadza. Ludzie obecnie już nie noszą w portfelu jakichś ogromnych kwot, ale za to masę kart, które po ich zgubieniu – najpierw trzeba zastrzec, a potem wyrabiać na nowo. Niestety na własny przykładzie wiem, że zajmuje to dużo czasu, trzeba się najeździć, no i niestety też kosztuje.

        • Fruit

          Jeżeli na własnym przykładzie to szczerze współczuję. Mnie póki co coś takiego nie spotkało, ale po przypadku mojej znajomej wiem ile to zachodu.

  • Conor

    Moim zdaniem apaszka, a portfel z dokumentami to naprawdę wielka różnica.

  • Norek

    Patrząc już bardzo cynicznie, to nawet za bardzo nie widział bym sensu zatrzymywania czyichś dokumentów. Bo niby na co miałyby mi się przydać. Lepiej odesłać, oddać policji, lub nawet zostawić na ulicy.

    • Conor

      Być może z czystej złośliwości.

      • Eliza

        I to jest niestety najbardziej prawdopodobny scenariusz. To co wartościowe wyjąć, a resztę wrzucić do śmieci, czy do rzeki. Bo komu się chce szukać poczty, czy posterunku policji.

    • Tomi

      No widzisz, Ty nie wiedziałbyś co z takim dowodem zrobić, ale niestety są osoby, które bardzo dobrze by wiedziały jak cudzy dowód wykorzystać. Oczywiście ze szkodą dla prawowitego właściciela.

  • Eliza

    Masz jak najbardziej rację. Miejsce zbrodni zaznacza się białym obrysem, lecz nic na to nie poradzę, że nawet czerwony obrys tak mi się kojarzy:) A co do nerwowego rozglądania się, gdy się zauważy portfel na ulicy, to myślę, że większość z nas by się tak zachowała, żeby się zorientować, do kogo ta zguba należy – bo przecież jest szansa, że właściciel jest jeszcze gdzieś w pobliżu.

  • Kris

    Właśnie dla takich osób, które zamiast sumienia słuchają przysłów, powstały te wszystkie przepisy – aby nie było wątpliwości co zrobić ze znalezioną rzeczą.

  • Jul

    My też z moją połówką znaleźliśmy kiedyś portfel z dokumentami. Należał on do starszego pana, który po jednym dniu nawet się nie zorientował, że go nie ma. Jak tłumaczył, portfel musiał mu wypaść jak odprowadzał żonę do szpitala. Był bardzo wdzięczny za oddanie mu zguby, chciał nawet kupić nam coś słodkiego, podziękowaliśmy z uśmiechem, bowiem są sytuacje i emocje gdzie wystarczy sama świadomość czynu oraz podziękowania drugiej osoby.

  • Lukas

    Tyle ustaw praw i obowiązków w związku ze zgubionym portfelem? Przecież to proste. Jest adres to oddajesz właścicielowi. A jak nie ma to niesiesz na najbliższy komisariat. Mnie to wpoili rodzice.

    • Karolina Przepiórka

      Też jestem zdziwiona. Wydaje się to odruchem, że jak się znajdzie portfel to szuka się po dokumentach do kogo on należy, kontaktuje się aby oddać lub po prostu jedzie pod adres i oddaje.

      • Kris

        Jak widać nie dla każdego. Był kiedyś przeprowadzany taki eksperyment społeczny – „zgubiono” po 12 portfeli w 16 państwach. W Warszawie, z tego co pamiętam, do „właścicieli” wróciło tylko 5 portfeli. Raczej kiepski wynik…

        • Bobi

          Też o tym czytałem. Niby kiepski wynik, ale i tak Polska była w środku stawki. Były państwa, gdzie oddano tylko 2 lub 1 portfel.

          • Conor

            Ja również to pamiętam. Był jeszcze eksperyment z leżącym portfelem na ulicy – wiele osób się zatrzymało i podniosło, chociaż robili to dość nerwowo, rozglądając się na boki. W drugim eksperymencie pozostawiono portfel na czerwonym obrysie. Ludzie udawali, że go nie widzą.

          • Eliza

            Czerwony obrys jakoś dziwnie kojarzy mi się z miejscem zbrodni. Nie wiem, jak bym się zachowała, gdybym zobaczyła jakikolwiek przedmiot w takim obrysie. Może rozglądałabym się za policją, albo ekipą filmową?

          • szym

            Gdybym znalazł portfel na ulicy też bym się rozejrzał nerwowo – bo może właściciel jest gdzieś blisko, a może to jakiś eksperyment. Raczej zdziwiłyby mnie osoby, które by się nie rozejrzały dookoła i pewnie schowały portfel do kieszeni.

        • Amanda

          Denerwuja mnie takie eksperymenty. A to zgubiony porfel a to zmarzniete dziecko na ławce. Potem człowieka coś spotyka i sie zastanawia czy to nie kolejny eksperyment i juz zupełnie głupieje i nie wie jak sie zachowac.

          • Conor

            W sumie badania muszą być jakoś prowadzone. Gdyby ludzie o nich wiedzieli na 99% zachowali by się zupełnie inaczej.

          • Bobi

            Informowanie ludzi o tym, że będzie prowadzony eksperyment uniemożliwia tak naprawdę przeprowadzenie eksperymentu. Aczkolwiek mnie też denerwują nie tyle eksperymenty naukowe, co telewizyjne, bo zazwyczaj służą tylko taniej rozrywce (mimo że najczęściej próbuje im się nadać większą rangę) i pokazywane są najciekawsze momenty.

          • Tomi

            Najciekawsze, czy te, które są najbardziej medialne, czyli leją się łzy, lecą wyzwiska, ktoś jest chamski. Bo przecież tylko takie smaczki się obecnie sprzedają.

  • Eliza

    Bo tak naprawdę to jest bardzo naturalne zachowanie, oddać znaleziony przedmiot, tak samo, jak za oddanie tego przedmiotu podziękować, choćby w formie czekoladek. Ale niestety żyjemy w takim świecie, że wszystko trzeba prawnie uregulować.

  • Amanda

    W dowodzie miałaś jego adres. Czemu po prostu nie odeslałaś?

    • Eliza

      Mi odesłanie dowodu pocztą kojarzy się z praktykami złodziei, którzy mają na tyle skrupułów (?) że dokumenty wrzucają do skrzynki. Więc gdybym znalazła dowód, też wolałabym go osobiście oddać.

      • Conor

        Ja bym odesłał gdyby było mi bardzo nie po drodze lub nie byłbym fizycznie w stanie dojechać w dane miejsce.

        • szym

          Lepiej niż odesłać jest zanieść na policję – bo faktycznie – zanim dojdzie pocztą, to może już być za późno (bo ktoś już zgłosi zaginięcie i unieważni dokumenty).

          • Laura

            Zgadzam się. Nie zawsze ufam paczkowej drodze, nawet jeżeli taka nadana została ,,na już”.

          • Lukas

            Akurat co do poczty to mam bardzo złe zdanie. I jesli tylko moge to naprawde ważne i pilne rzeczy wysyłam kurierem.

          • Fruit

            Wydaje mi się, że i w tym przypadku większość z nas miała jakieś utrudnienia oraz problemy związane z pocztą i nadawanymi/odbieranymi przesyłkami. Czasem lepiej dopłacić i móc śledzić paczkę niż zapłacić o połowę mniej z ryzykiem jej zgubienia się. Moje dwie paczki ,,rozpłynęły się” gdzieś w czasoprzestrzeni naszej poczty i słuch po nich zaginął.

  • Amanda

    Śmieszne. Nie dość ze człowiek uczciwe odda to jeszcze musi sobie zastrzez ze chce znaleźne bo jak tego nie zrobi to szczesliwy własciciel ani nie pomysli żeby się odwdzięczyć człowiekowi.

    • Karolina Przepiórka

      To już zależy od kultury drugiej osoby. Nie domagałabym się znaleźnego, ale szczerego podziękowania. Bez słowa ,,dziękuję” faktycznie czułabym niesmak.

      • Eliza

        „Dziękuję” oczywiście się należy, ale gdy ktoś zwraca wartościową rzecz to te 10% znaleźnego jest bardzo właściwą formą podziękowania. W końcu gdyby nie uczciwy znalazca prawowity właściciel został by z niczym.

        • Tomi

          Wyobraźmy sobie, że znajdujemy portfel z 10 tyś. zł. Musicie przyznać, że pokusa jest duża by go zatrzymać. Trzeba być naprawdę uczciwym człowiekiem by te pieniądze oddać. 10% znaleźnego jest po to by utwierdzić takiego człowieka w przekonaniu, że warto być uczciwym.

          • Eliza

            Pokusa jest bardzo duża i tym większa im większa jest znaleziona kwota. Tak naprawdę to nigdy nie wiadomo, jakby się kto zachował w takiej sytuacji, bo wiele czynników może mieć na to wpływ. W tym momencie jestem pewna, że bym oddała właścicielowi lub zaniosła na policję, ale co będzie za rok, czy za dwa. Może będę inaczej myśleć.

          • Laura

            Oby jednak obecne myślenie zostało. Brakuje uczciwych ludzi, byłoby wielką szkodą, gdyby osoby z sumieniem zaczęły je tracić i stawać się jak większość świata.

          • Eliza

            Też wolałabym pozostać osobą uczciwą, ale zdarzają się różne życiowe sytuacje, które zmieniają człowieka. Poza tym, cytując noblistkę: „tyle wiemy o sobie, na ile nas sprawdzono”.

          • Kris

            A i to nie do końca. Raz w danej sytuacji można się zachować tak, a drugi raz zupełnie inaczej. Wszystko zależy od tego w jakim humorze jesteśmy, jaka jest nasza sytuacja, jakie mamy problemy itd.

          • AAluniaa86

            Niby tak, ale z drugiej strony mi się wydaje, że jak ktoś jest „w miarę” uczciwy, to powiedzmy, że łatwiej mu „zostawić sobie” 50 zł niż 5 tyś. Bo 50 zł, to może nawet ten co zgubił nie odczuje, a 5 tyś, to już mogą być oszczędności „całego życia” i trudniej je komuś tak po prostu zabrać.

          • Bobi

            Pokusa, pokusą, a uczciwy człowiek, powinien zostać uczciwym człowiekiem niezależnie od wielkości tejże. Przecież niezależnie czy się przywłaszczy 100 zł czy 100 tys jest to za każdym razem czyn tak samo naganny.