Dzieci zostają w rodzinach utrudnienia w odbieraniu i ograniczaniu opieki i kurateli
0 Liked
Ilustracja: canstockphoto

Strona główna / Dzieci zostają w rodzinach

Dzieci zostają w rodzinach

Nowy rząd wprowadził pewne zmiany w strukturze odpowiedzialności ministerstw. Jedną z wyraźniejszych nowości jest skierowanie uwagi na politykę prorodzinną, za którą odpowiada Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (dlatego zmieniło też nazwę). Na początku grudnia 2015 r. Zostało ogłoszone kilka projektów ustaw planowanych do wprowadzenia przez resort w ramach pakietu pomocy rodzinie.

Jednym z głównych zauważonych przez polityków problemów, jest – zbyt częste i poparte niewystarczającymi przesłankami – odbieranie dzieci rodzicom i umieszczanie ich w ośrodkach opieki zastępczej. Według osób analizujących problem ten zabieg jest stosowany często z powodu wyłącznie trudności ekonomicznych, w jakich znalazła się rodzina.

Wyjaśniając swoje stanowisko Ministerstwo podkreśla, że problem braku wystarczających środków finansowych jest dużo mniej szkodliwy dla dziecka niż pozbawienie go rodziców.

Jak ma się jednak takie dziecko wychowywać, jeśli w rodzinie brakuje pieniędzy na np. jedzenie? Takie myślenie okazuje się pułapką, bo według wyliczeń – koszty wsparcia finansowego dziecka w rodzinie w trudnej sytuacji – są niższe niż utrzymanie dziecka w systemie opieki zastępczej.

Planowane zmiany miałyby uczulić sądy rodzinne i opiekuńcze na to, żeby wykorzystywały każdą inną sposobność, by takiej rodzinie pomóc, a dopiero w ostateczności – w zagrożeniu zdrowia i życia dziecka – decydowały o przenoszeniu dziecka do ośrodka opiekuńczego.

Wszyscy eksperci zgodnie stwierdzają, że Polska jest w dramatycznej sytuacji demograficznej. W związku z tym, że wciąż brak jest spójnej polityki prorodzinnej, jesteśmy w ścisłej czołówce państw o najniższej ilości urodzeń. Najwięcej prorodzinnych przywilejów oferują państwa takie jak Niemcy i Francja oraz mniejszy Luksemburg. I tam też często wyjeżdżają rodziny, którym zależy na skorzystaniu z tych przywilejów.

Ostatnio jednak słyszymy o lawinie nowych pomysłów na politykę dla rodzin w Polsce. Dyskusje wokół nich powodują jednak tyle obaw co nadziei. Podobno wkrótce poznamy kompleksowy program pomocy rodzinom, a pierwsze ustawy zaczną „działać” w systemie prawnym.

Agata Jagielska
Dziennikarka z zainteresowaniem obserwująca aktualne wydarzenia. Związana z mediami elektronicznymi i blogosferą.
  • Kris

    No, niektórym się tak wydaje. Ale chyba tylko takim co dzieci nie mają.

    • Eliza

      Kris, jestem pod wrażeniem. Większość facetów uważa, że kobieta, która zajmuje się dziećmi „nic nie robi”. Brawo TY!

  • Norek

    Najniższa krajowa to 1850 zł brutto, czyli około 1355 zł netto. Pół etatu więc to około 677 zł. Czyli de facto, niewiele więcej niż 500 zł.

  • Tomasz

    Większość moich znajomych kilka lat temu zaczynała od takich kwot i pewnie niewiele się zmieniło, a raczej lepiej nie będzie. Wszędzie szuka się kogoś, kogo kwalifikacje powinny być dłuższe niż całego jego życie…

  • szym

    Dobrze, że ktoś w końcu o tym pomyślał. A przy okazji powinni bardziej kontrolować to co się dzieje w rodzinach zastępczych. Tam często dzieci przeżywają prawdziwy koszmar.

    • AAluniaa86

      Zgadza się. To jest bardzo poważny problem. Nie nagłaśniany za bardzo (ewentualnie wtedy dopiero, gdy wydarzy się tragedia), ale często w tym domach dzieją się straszne rzeczy. Dlatego każda rodzina zastępcza powinna być pod specjalnym nadzorem.

      • Conor

        Ja również się z Wami zgodzę. Moja pierwsza myśl po przeczytaniu nagłówka pomaszerowała do sytuacji, gdy dziecko jednak nie w takiej rodzinie komfortu, bo zostało one jej przypisane lub co gorsza, wzięte aby załapać się na świadczenie, dlatego też jestem za kontrolą.

        • szym

          Tak, wiele rodzin zastępczych po prostu widzi w tym zajęciu źródło dochodu, a to rodzi liczne patologie. Ktoś kto decyduje się być rodzicem zastępczym, przede wszystkim powinien myśleć o dobru dziecka. W Polsce, to jednak rzadkość.

  • Tomi

    Myślę, że już wielu z nas zrozumiało (patrząc na problem uchodźców), że dobrym socjalem można zniszczyć kraj od środka.

    • Norek

      Sama wiedza to za mało. Potrzebne jest jeszcze zdecydowane działanie. Ale oczywiście, to już leży w gestii rządzących.

      • Tomasz

        Kwestia rządzących to bardzo…bardzo trudna kwestia…

        • szym

          Akurat jeśli chodzi o uchodźców, to aktualny rząd ma dość zdecydowaną postawę, więc nie ma co narzekać.

          • Tomasz

            Oj tak. Ale to jak najbardziej popieram, bo w końcu to jest coś, co naprawdę może pomóc naszemu Państwu w obecnej sytuacji. Także w tej kwestii Polska jest zdecydowanie przed Niemcami oraz Francuzami.

          • Edek

            A ludzie tak narzekają na naszą ksenofobię, a tu proszę, dzięki niej nasze państwo jest jeszcze w miarę bezpieczne.

  • Tomi

    I nie zapewnia takie elektoratu jak danie „żywej” gotówki.

    • Conor

      Pomoc sama w sobie jest trudna, bo wymaga od państwa większego zaangażowania. A nie daj Boże, rozwiązania danego problemu, który wymaga przysiadnięcia nad nim i rozważaniu wielu opcji, a to czas, czas! A czas to przecież pieniądz. Nie opłaca się.

      • Tomi

        Rządzącym opłaca się podejmować tylko takie działania, które dają natychmiastowe efekty, nawet jeśli są to efekty pozorne. Bo tylko takie działania dają szansę na ponowny wybór. I w tym przypadku, czas to nie pieniądz, tylko władza.

  • Róża

    Dobre wyjście. Pewnie nawet nie zdajemy sobie sprawy jak ciężko musi być takiemu
    dziecku. Zdecydowanie lepsze to niż 500+ na każde dziecko niezależnie od sytuacji finansowej. Powinno pomagać się naprawdę potrzebującym, a nie zadłużać państwo i podatników dla na rodziny, które mają za co normalnie i godnie żyć. Byle tylko każde dziecko trafiało do porządnej, zaangażowanej rodziny, która faktycznie obejmie małego człowieka opieką i ciepłem.

    • Tomi

      Ale w artykule, wyraźnie jest zaznaczone, że dziecko nie ma trafiać do opiekunów zastępczych (nawet najlepszych) tylko zostawać ze swoimi rodzicami, jeśli jedynym problemem są kłopoty finansowe.

      • Róża

        Wiem Tomi, ale moja wypowiedź odnosi się ogólnie do tematu dzieci w rodzinie (bliższej, dalszej) oraz przymusowego oddania. Chciałam poruszyć również pokrewny temat.

  • Krysia

    No jest dramatyczna sytuacja demograficzna, ale to dlatego, że ludzie są mądrz i wiedzą na ile dzieci ich stać. Stać ich na jedno, to mają jedno. I żadne 500+ tego nie zmieni, ani zapewnienie, że jak powinie mi się noga, to mi dziecka nie odbiorą.

    • AAluniaa86

      Oby faktycznie tak było. Mam jednak obawy, że znajdzie się spora grupa osób, którym to 500+ zamąci w głowie, na tyle by zdecydować się na kolejne dziecko, po to tylko, by otrzymać świadczenie.

      • Tomasz

        AAluniaa86, niestety są już znalazły się takie grupy, które przestają pracować i ,,pączkują” , bo dostaną ,,za darmo” 500/1000/1500zł.

        • szym

          Jeśli tak jest faktycznie, to jest to bardzo mało rozsądne postępowanie. Przecież te 500+ to nie jest coś, co zostało dane „na zawsze”. Skończy się nagle i co wtedy zrobią te rodziny?

          • Tomasz

            No właśnie. I to mnie przeraża, że ludzie nie biorą pod uwagę tego co może być w przyszłości!

          • Conor

            Dodam coś od siebie w tym temacie: mnie również dane było zaobserwować takie sytuacje u znajomych znajomych.

          • Bobi

            Wiele moich znajomych jest aktualnie w ciąży lub już urodziło dzieci, ale nie ma to nic wspólnego z programem 500+. Ot, po prostu osiągnęły stabilizację zawodową i finansową i zdecydowały się na dziecko. Więc nie oceniajmy, że kobieta jest w ciąży, bo chce dostać 500 zł.

  • Gość

    Mam tylko nadzieję, że pomoc tym rodzinom nie będzie polegać na dawaniu im pieniędzy, tylko na pomocy w przezwyciężeniu problemów. Może to być pomoc w znalezieniu pracy lub lepszej pracy, dokształcenie rodziców, przebranżowienie. Dawanie pieniędzy, to tworzenie patologii.

  • Norek

    Ciekawe, czy za deklaracjami pójdą czyny. Decyzję o odebraniu dziecka rodzicom, wydaje sąd. A każdy sędzia to tylko człowiek, który ma swoje przekonania. Czy wystarczy wydać odgórne polecenie, by sędziowie bardziej wnikliwie badali sprawę i mniej chętnie obierali dzieci?

    • AAluniaa86

      Słuszna uwaga. Przecież właściwie to jest bardzo subiektywne odczucie sędziego z jakiego powodu dziecko jest zaniedbane. Deklaracje rodzica, że bardzo kocha swoje dziecko – nie są wystarczające, by wiedzieć, że jeśli poprawi się status materialny w rodzinie, także i dziecko będzie mieć lepsze warunki.

      • Norek

        I jest jeszcze obawa, że w związku z nowymi zaleceniami, sędziowie będą się obawiać obierać dzieci i dla będą je zostawiać także w sytuacji, gdzie faktycznie, lepszym rozwiązaniem jest oddzielenie ich od rodziców.

        • Tomasz

          A ja czasami odnosiłem wrażenie, że sąd nie wahał się odebrać dziecka kochającemu rodzicowi tylko i wyłącznie przez to, że miał problemy finansowe.

          • Kris

            Właśnie o tym jest ten artykuł. Wcześniej dzieci odbierano tylko z powodów materialnych, teraz jest plan by rodzinom, które dbają o dzieci i je kochają, a mają kłopoty finansowe, pomagać, a nie zabierać dzieciaki. A Norek obawia się, że nowe zalecenia, mogą spowodować nowe patologie – czyli brak ingerencji tam, gdzie jest ona potrzebna. Co niestety jest u nas dość częste.

          • Norek

            Dziękuję bardzo Kris, ale nie sądziłem, że potrzebuję tłumacza.

          • Tomasz

            Ale to było do mnie. 🙂

          • Norek

            Owszem do Ciebie, ale Kris, nie wiedzieć czemu, tłumaczył, co ja miałem na myśli:)

          • Tomasz

            Pewnie chodziło o podkreślenie wypowiedzi. 🙂

  • szym

    I to właśnie wysokim świadczeniom socjalnym Niemcy i Francja zawdzięczają swoją obecną sytuację.

  • Tomi

    Czemu wszystkim się wydaje, że polityka prorodzinna powinna polegać na rozdawnictwu pieniędzy? Czy nie wystarczy, że 500+ rujnuje nasz krajowy budżet? Zamiast dawać pieniądze, rodziny które sobie nie radzą, należy wspomóc odpowiednim ich pokierowanie. Najczęstszy powód biedy, to brak pracy rodziców więc trzeba ich aktywować zawodowo. I wtedy sami na siebie zarobią z korzyścią dla gospodarki.

    • Róża

      Wydaje mi się, że połowa z tych sytuacji może wynikać z lenistwa, a druga połowa faktycznie z problemem znalezienia pracy i dla pierwszej połowy 500+ jest wyjątkowo wygodną opcją, bo płaca jak za pół etatu ot tak.

    • Gość

      Żal wam, że to nie wy dostajecie to 500 zł. Żółć was zalewa, bo w końcu jakiś rząd spełnił obietnice, w końcu pomaga rodzinie, w końcu coś dobrego się w tym kraju dzieje. Ale nie, was to nie obchodzi, zieleniejecie z zazdrości. Jak dla mnie możecie nawet z tej zawiści paść – sama z tego korzyść.

  • AAluniaa86

    Bardzo słuszne spostrzeżenie. Rodzicom, którzy kochają swoje dzieci, a mają ekonomiczne trudności należy pomóc, a nie odbierać dzieci.

    • Róża

      Otóż to! Ja również nie rozumiem tej polityki. Rodzic kocha swoje dziecko, dwoi się i troi (ale ma po prostu wyjątkowo trudną sytuację w życiu), a państwo zamiast mu jakkolwiek pomóc zabiera dziecko, które naprawdę jest kochane! Podobnie jest z samotnymi matkami. Irytuje mnie to, że nie otrzymują pomocy, a słyszy się teksty w stylu ,,sama sobie winna, chłopa nie umie utrzymać”, ,,pewnie była taka, śmaka i owaka, skoro mąż od niej odszedł”…Ręce opadają.

      • AAluniaa86

        Samotni rodzicie (bo nie można mówić tylko o matkach) to osobny i szeroki temat. Aczkolwiek, masz rację, że w Polsce, nadal traktowani są jako obywatele gorszej kategorii. Bo skoro są sami, to na pewno to jest w jakiś sposób ich wina. I bardziej się rozumie kobietę, która tkwi w małżeństwie z pijakiem, niż taką która od niego odchodzi.

        • Tomasz

          Nie powinno się nikogo oceniać, niezależnie od tego, czy to kobieta, czy mężczyzna. Po co ludzie mają na siłę tkwić w relacji w której obecnie się źle czują? Ich życie, ich sprawa, ich wybór. Nie nasz…Ogólnie rzecz biorąc większość ludzi, zwłaszcza ,,tam na górze” pasjonuje się ocenianiem i krytykowaniem rozwodników.

          • Lukas

            Najłatwiej jest oceniać ludzi ktorych zna sie tylko z wiedzenia. I ja nieraz przekonałem sie, jak ludzie potrafią być niesprawiedliwi, dla kogoć kto żyje inaczej niż oni.