Honorowe krwiodawstwo przywileje dla krwiodawców.
Ilustracja: canstockphoto

Strona główna / Dzień wolny, kawa i czekolada

Dzień wolny, kawa i czekolada

Marzenie może się ziścić. Wyobraź sobie że leżysz w domu, jest jeszcze przed południem. Pogoda sprzyja a tegoroczny wrzesień zapowiada kolejny upalny dzień, jakby to był sierpień. Popijasz kawkę, w ustach rozpływa się kolejny kawałek czekolady, pachnie jabłkami na twoim ogródku. W dodatku to zwykły dzień tygodnia, wszyscy domownicy w pracy. Dom pusty, dzieciaki w szkole, żona w pracy, a ty leżysz. Sielanka.

Niemożliwe marzenia senne? Ależ skąd, wystarczy zgłosić się do centrum krwiodawstwa i oddać krew. Centrum krwiodawstwa czynne jest od samego rana.

Zgodnie z zaświadczeniem, które wydaje się celem usprawiedliwienia nieobecności w miejscu pracy w myśl paragrafu 12 rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 15 maja 1996 roku (Dz.U. Nr 60 z 1966 r. Poz. 281) oraz artykuł 9 ust. 1 pkt. I 2 Ustawy o publicznej służbie krwi (Dz. U. nr 106 z 1997 r. Poz. 61 rozdział 2).

W Polsce krew oddaje się honorowo czytaj, bezpłatnie. Po oddaniu krwi przysługują nam jednak przywileje:

– posiłek regeneracyjny o wartości kalorycznej 4 500 kcal (18 840 kJ)
– w dniu oddania krwi usprawiedliwione zwolnienie z pracy oraz zwrot utraconego zarobku na zasadach, wynikających z przepisów prawa pracy i zwrot kosztów przejazdu do punktu krwiodawstwa.

Żeby było zdrowo i honorowo, krew pełna może być pobierana nie częściej niż 6 razy w roku od mężczyzn i nie częściej niż 4 razy w roku od kobiet, przy czym przerwa pomiędzy kolejnymi donacjami nie może być krótsza niż 2 miesiące. Jednorazowo oddaje — pobiera się 450 ml krwi (tzw. 1 jednostkę krwi).

Jacek Bach
Starszy Inspektor. Biegacz wyznający zasadę, że administracja publiczna to tylko praca a żadna przeciwność nie stanowi przeszkody. Otwarty na świat i jego problemy.
  • Lukas

    Milo z twojej strony wobec pracodawcy. Ale czemu nie skorzystac z tego co ci sie nalezy i co jest wskazane dla twojego zdrowia.

  • Hania

    Na szczęście wredota nie jest zaraźliwa. 😉 Inaczej nic by z tych empatycznych jednostek nie zostało.

  • Hania

    Znałam kilka przypadków, że ludzie spóźniali się na uczelnię. Powodem było to, że chcieli mieć wolne od nauki, a w punkcie odsyłali ich z kwitkiem (a raczej bez niego), bo morfologia była zła.

    • Bobi

      Może zaraz oberwę za to, że szykanuję studentów, ale jakoś nie dziwią mnie ich słabe wyniki krwi. Jednak styl życia większości studentów wyklucza możliwość zachowania zdrowia.

      • PanRyś

        A czemu masz oberwać, za pisanie prawdy. Każdy kto był studentem wie jak to wygląda. I już nawet nie chodzi o same imprezy, ale przynajmniej za moich czasów, to się studentom nie przelewało i obiad raz na kilka dni było, to i tak było nieźle.

        • Jul

          Przyznaję rację. Ja sama miałam takie skrajne sytuacje pod koniec roku akademickiego, że musiałam ,,przeżyć” za 40zł przez półtora tygodnia. Musiałam drukować wielkie plansze, pianki i zdecydowana część funduszy szła na projekty zaliczeniowe. Jedzenie tanie nie jest. Często zmagałam się z anemią przez tamtejszy tryb życia, więc do dobrej morfologii było mi bardzo daleko.
          Ale…są też studenci (jak napisał Bobi), którzy jak mają możliwość lubią się napić. 😉

          • Fircyk12

            Studenci to nie jest jakaś jednorodna grupa. Jak wszędzie, spotkać można i biednego studenta, którego nie stać na to by jeść obiad codziennie, a są i tacy, którzy jeżdżą wypasionymi brykami, a obiady jadają w restauracji. Wrzucanie wszystkich do jednego worka, jest dużym nadużyciem.

          • Jul

            Racja. Tylko ja nie wrzuciłam nikogo do jednego worka. Najwidoczniej musiałam źle się wyrazić.

  • Olga

    Ludzie, którzy tyle rozmyślają najczęściej cierpią na nadmiar wolnego czasu. Człowiek, który pracuje i ma wiele spraw na głowie nie ma czasu na coś takiego.

    • Norek

      A może po prostu mają dobrze zorganizowany dzień, w którym znajdują czas i na pracę i na rozmyślanie? Pani Olgo, nie bądźmy zbyt krytyczni wobec ludzi, którzy lubią pomyśleć, nie tylko o tym co przyziemne, bo zbyt daleko posunięta krytyka, pachnie frustracją.

  • Kornelia

    Na pewno. Ale z dwojga złego zdecydowanie lepsza taka reakcja niż omdlenie. Także uważam to za mały dyskomfort na który nawet nie mam co narzekać.

    • Lukas

      Zgadzam sie. To drobnostka mozna z powodzeniem oddawac krew i nie ma co marudzic – jesli innych przeciwwskazan nie ma.

  • AAluniaa86

    Właśnie na tym polega fobia, że człowiek nie jest w stanie się wziąć w garść. Jest to zupełnie nieuzasadniony ale paraliżujący lęk, nad którym nie jest się w stanie zapanować. Osoby zdrowe może to śmieszyć lub oburzać, ale problem jest poważny.

    • Kornelia

      Przyklaskuję i popieram. Jeżeli nie posiada się fobii to bardzo łatwo stwierdzić i ocenić drugiego człowieka. Ba, często patrzy się na niego dość krzywo. Sama znam bliską osobę, która nawet według samej siebie cierpi na irracjonalny lęk przed przestrzenią i zaludnionymi miejscami. Zdaje sobie sprawę, że nie ma czego się bać, ale tu działa nie tylko racjonalne myślenie. Podświadomość jednak bierze górę. Nikomu nie życzę praliżujących fobii, bo to, jak każdego dnia męczy się moja M. jest okropne.

  • szym

    Myślę, że nie znikają, tylko się ujawniają:) A co do tej sterylności to nawet operacja na rok odbiera możliwość oddawania krwi – a operacje też się odbywają w sterylnych warunkach. Chodzi tylko o to by wykluczyć wszelką możliwość pobrania krwi skażonej.

    • Gość

      No co do sterylności w naszych szpitalach to można mieć poważne obawy. W końcu co rusz słyszy się o zarażeniu gronkowcem, żółtaczką czy jeszcze innym cholerstwem. Pod tym względem renomowane salony kosmetyczne z pewnością są bezpieczniejsze.

      • Nena

        Gronkowca nosi każdy z nas, więc nie można go ot tak dostać. Może on się ujawnić po jakimś uszkodzeniu ciała, przez kontakt bezpośredni, pokarm, jak i poprzez przedmioty codziennego użytku, drogą kropelkową. Wystarczy, że dotkniemy poręczy w komunikacji miejskiej, której dotykała osoba z ,,aktywnym” gronkowcem i sami możemy borykać się z przykrymi efektami tej choroby.

        • szym

          Sama sobie zaprzeczasz. Najpierw piszesz, że nosicielem gronkowca jest każdy z nas i nie można go ot tak dostać, a potem stwierdzasz, że można się nim zarazić dotykają poręczy w autobusie. A prawda jest taka, że nosicielami gronkowca może być około 10-50% populacji, a żeby się nim zarazić przez dotyk musi być choć minimalna ranka, przez którą wniknie on do organizmu. Oczywiście zakażeniu sprzyja też osłabienie.

  • Kris

    Ale ten nudności masz po oddaniu nawet niewielkiej ilość krwi – np. takiej do badania, czy jak oddasz jednostkę krwi? Bo może po prostu mdli Cię z osłabienia.

  • Karolina Przepiórka

    A jak to jest z bankiem krwi? Dawca oddaje krew honorowo, a później szpital za nią płaci? To właśnie ostatnio obiło mi się o uszy. Sama nie oddaję krwi, bowiem nie mogę, ale to mnie nurtuje. Być może to plotki i ktoś je zdementuje.

    • Lukas

      Szpital nie płaci za krew. Placi za koszt pobrania przechowywania i transportu. To niestety ksztuje i szpital po prostu zwraca ten koszt punktom krwiodawstwa.

      • Karolina Przepiórka

        Dziękuję bardzo za sprostowanie i wyjaśnienie funkcjonowania tego. Tak sobie myślę, że jakby to wszystko zebrać to cały czas płaci się ogromne sumy za zdrowie czy próbę powrotu do zdrowia.

        • Lukas

          Niestety to prawda. Zdrowie kosztuje ogromne pieniadze a szczegolnie jego przywracanie. Taniej jest wielu chorobom zapobiegac ale u nas w kraju najszczescie sie o tym nie pamieta.

          • Karolina Przepiórka

            Nawet (za przeproszeniem) głupie pastylki na ból gardła, do tego spray do nosa i jakiś lex a’la Gripex czy Fervex i nasze portfele są lżejsze o ok 60-70zł. Zwykłe przeziębienie też kosztuje. Niemało.

  • Amanda

    A ja tam wole sobie kupic czekolade niz isc oddac krew. A wiadomo jeszcze mnie tam czyms zaraza. Po co mi klopot.

    • Karolina Przepiórka

      Idąc tym tokiem myślenia przy badaniach np. morfologii również można się czymś zarazić.

      • Norek

        Idąc tym tokiem myślenia, to człowiek powinien nie interesować się problemami innych, bo po co mu kłopot. Tylko, że taka skrajnie egoistycznie postawa do niczego nie prowadzi prócz zgorzknienia i rozczarowania.

        • Hania

          Albo po co zajmować się kłopotami tworząc z tego jeszcze większy kłopot i zmartwienie? Najlepiej czekać aż wszystko samo się rozwiąże a u innych nawet nie ingerować, bo po co sobie psuć nastrój. XXI wiek…ech…

  • szym

    Nie każdy musi być dawcą krwi. Taka fobią przed igłą niestety wyklucza Cię jako dawcę, ale ludziom można pomagać w inny sposób.

  • Tomi

    Ciekawym zagadnieniem jest też to, że w Polsce za oddanie krwi dostaje się czekolady i dzień wolny, a natomiast np. w Niemczech – dostaje się pieniądze. I co najważniejsze nie mają oni braków krwi, tak jak to niestety bywa u nas.

    • Lukas

      Moze jest to jakis sposob na te ciągłe brak krwi w polskich szpitalach. Ale dla mnie płacenie za krew jest takie troche nieetyczne.

      • AAdamm02

        Nie widzę w tym nic nieetycznego. A jeśli rozwiązało by to problem z którym ciągle mierzą się szpitale, czy brakiem krwi, to chyba już dawno powinno się takie rozwiązanie wprowadzić.

  • Lukas

    Powiedzmy ze ty wiesz ze igła byla sterylna ale nikt nie zaufa ci na słowo gdy w gre wchodzi ludzkie zycie. Moze to zbytnia ostroznosc a moze taka w sam raz zeby nie wyrzadzic komus wiekszej krzywdy.

  • Gość

    No i masz. Zachęcony artykułem poszedłem wczoraj oddać krew bo dzień wolny by się przydał i kicha – odesłali mnie z kwitkiem, spóźniłem się do pracy i cały dzień już zepsuty.

    • Norek

      Odesłali Cię z kwitkiem – przykre. Ale z jakiego powodu? Słaba morfologia, może zbyt niska hemoglobina? Jeśli tak to pomyśl sobie, że wykonano Ci za darmo bardzo szczegółowe badania i teraz w oparciu o nie możesz o siebie zadbać. Innym nie pomogłeś, ale dla Ciebie to ważny sygnał.

    • Laura

      Moją znajomą odesłali, bo miała za niską hemoglobinę. Niestety to częsty problem, podobnie jak niski poziomem żelaza.

  • Conor

    Jakby nie patrzeć moment po oddaniu krwi nie jest zupełną sielanką. Owszem, jest czekolada, dzień wolny, ale należy pamiętać, że krwiodawca czasie oddawania krwi traci około 4500 kcal. Organizm musi się jakoś zregenerować. Regeneracja trwa około 12h, a jedna tabliczka czekolady to około 500kcal. Ale reasumując, warto oddawać krew.

    • Tomi

      Niektórzy boja się igieł i oddanie krwi to dla nich niestety rzecz, o której nie chcą nawet słyszeć. Co do samopoczucia po oddaniu krwi, to jakoś nie zauważyłem, bym był jakoś osłabiony. Te 450 ml to dla zdrowego człowieka, nie jest aż tak dużo. A czekoladę otrzymuje się nie jedną tylko 12 szt:) więc jest się czym regenerować:)

  • Norek

    Ja się nigdy z takim podejściem nie spotkałem, dlatego wydawało mi się, że to raczej mało możliwe. No ale skoro ktoś taki jest, to tylko trzeba podziwiać determinację i upór. W gruncie rzeczy nie ma w tym nic złego. Takim ludziom, jak najbardziej należą się wszelakiego ulgi – nawet jeśli krew oddają nie z potrzeby serca, a po to by te ulgi uzyskać. Liczy się efekt, a nie motywacja.

    • Conor

      Otóż to. Ważne, że jest efekt w postaci dobrego uczynku. Cóż, zamysł inny, ale w ostatecznym rachunku i wilk syty i owca cała.

  • Lukas

    Jestem honorowym dawcą krwi. I wszyscy mi bardzo zazdroszcza i czekolad i dnia wolnego. A ja im mowie przeciez tez mozecie oddawac krew. I wiekszośc dziwnie na mnie patrzy i nadal zazdrosci.

    • Jul

      A ja zazdroszczę tego, że możesz być tym dawcą. 🙂
      Czekoladę na szczęście zawsze można sobie kupić.

      • Lukas

        Masz racje nie o czekolade tu chodzi a o to ze sie pomaga. Satysfakcja jest duza i ta swiadomosc ze ratujesz komus zdrowie albo i zycie.

    • Conor

      Może nie każdemu chce się faktycznie udać do tego punktu. Mówić wszak jest o wiele łatwiej niż działać. A może druga część się się boi. Znam takie przypadki (nawet rosłych, silnych mężczyzn), którym robi się słabo na widok igły.

  • Kris

    Bardzo dobrze, że autor przypomniał o honorowym oddawaniu krwi. Krew to jeden z najbardziej skutecznych leków, jedyny problem, to taki, że muszą być chętni do jej oddania, a takich ludzi jest niestety coraz mniej. Warto więc propagować ten temat.

    • Róża

      Zgadzam się. Ja jeszcze dorzucę do tematu oddawania krwi oddanie szpiku. To też czasami jest jedynym ratunkiem dla danego człowieka, tylko tu, z tego co pamiętam jest sporo przeciwwskazań do bycia dawcą.

      • Lukas

        Nie powiedział bym ze jest duzo przeciwksazań. Własciwie każda zdrowa osoba w wieku od lat 18 do 55 moze być dawca. Oczywiscie nie mozna byc chorym na choroby genetyczne na zolataczke na AIDS na kile i inne takie. Ale te same choroby wykluczaja bycie dawca krwi. Trzeba sie wiec tylko dwazyc i zgłosić na potencjalnego dawce szpiku kostnego.

  • Ig

    Czekolada? Za oddawanie krwi otrzymać ulgę na komunikację miejską. Tylko są to niemałe ilości – 15 litrów w przypadku kobiet oraz 18 litrów w przypadku mężczyzn.

    • Norek

      Wątpię by ktoś decydował się zostać honorowym krwiodawcą ze względu na darmowe przejazdy komunikacją miejską, gdyż na takie ulgi trzeba „pracować” około 7-8 lat. Już prędzej skuszą czekolady (całkiem spora ich ilość) i wolny dzień.

  • Jul

    Nie chodzi już o samą czekoladę (którą uwielbiam) ale fakt i możliwość nieocenionej pomocy dla drugiej osoby. Ja niestety przez niedoczynność tarczycy oraz permanentne jej zapalenie nie mogę oddawać krwi. Dodatkowo to, że ważę mniej niż 50 kg dodatkowo dyskwalifikuje mnie jako dawcę. Wymóg jest min 50kg, niezależnie od tego czy osoba ma 180cm i 50kg (ogromna niedowaga) czy 140cm i 55kg.
    Ale na szczęście pomagać można jeszcze na inne sposoby. Dwa miesiące temu oddałam pół metra włosów dla fundacji Rak’n’Roll Wygraj Życie. Chociaż nie ukrywam, że chciałabym jednak móc oddawać krew.

    • szym

      No tak waga dyskwalifikuje niejako na wstępnie, ale jest wiele innych obostrzeń, o których też warto pamiętać – np. że w ciągu ostatnich 12 miesięcy nie wykonywało się tatuażu, akupunktury, nie przekuwało uszu (czy innych części ciała).

    • Hania

      A mnie to irytuje. Według mnie osoba mająca 150cm i np. 48kg jest o wiele zdrowsza niż ta, co ma 180 cm i 50kg. U jednej waga i parametry prawidłowe, a u drugiej wychudzenie.

      • Anubis

        Nie sądzę aby dopuszczono osobę wręcz wychudzoną do bycia dawcą, to po pierwsze. Po drugie jestem przekonany, że osoba o takich ,,parametrach” nie może mieć dobrych wyników krwi.

        • Eliza

          Dlatego waga nie powinna być parametrem, który od razu wyklucza daną osobę jako dawcę. Powinno się zawsze zrobić badanie krwi bo to przecież jej wyniki najlepiej obrazują stan zdrowia człowieka.

          • Jul

            Zgadzam się. Ja sobie tłumaczę (już na żarty i z przymrużeniem oka coby się pogodzić z własną sytuacją)(mierzę niecałe 160cm), że jestem za niska na dawcę. Nie jestem w stanie przekroczyć progu 50kg, czyli wymogu wagowego aby oddawać krew.