W co grają władze UE
Ilustracja: canstockphoto

Strona główna / W co grają władze UE? O pokrętnej logice biurokratów z Brukseli.

W co grają władze UE? O pokrętnej logice biurokratów z Brukseli.

Tragiczne wydarzenia z listopada ubiegłego roku, kiedy to uzbrojeni zamachowcy dokonali masakry na ulicach Paryża spotkały się z szybką reakcją europejskich komisarzy. Na tym kończą się dobre wieści w tej sprawie. Jak dotąd wiele wskazuje na to, że w odróżnieniu od bezprawnie wystrzelonych kul te prawne środki odwetu będą kompletnie chybione.

Brukselscy biurokraci postanowili walczyć o poprawę bezpieczeństwa obywateli państw członkowskich robiąc to, co potrafią najlepiej tj. mnożąc zbędne bariery prawne. Tym razem na muszkę wzięto dyrektywę unijną o oznaczeniu 91/477/EEC. Zdaniem zatroskanych komisarzy podobnym zamachom zapobiegnie włączenie do tego dokumentu całkowitego zakazu posiadania cywilnej broni automatycznej. Tymczasem na podstawie policyjnego śledztwa ustalono, że zamachowcy posłużyli się wojskowymi karabinami, które wyprodukowano w byłej Jugosławii w latach ’80. Sprawna broń wojskowa nigdy nie była dopuszczona do obrotu na rynku cywilnym, więc karabiny zamachowców były nielegalne odkąd wykreślono je z ewidencji wojskowego magazynu. Czy kolejne obostrzenia mogą sprawić, że nielegalna broń stanie się „jeszcze bardziej nielegalna”?

Idiotycznym w swej istocie jest niepisane założenie o prawomyślności przestępców. Dlaczego niby zamachowcy mieliby się stosować do litery prawa? Łamanie wszelkich zasad to przecież paradygmat działania takich ludzi. Tych zasad będą przestrzegać tylko zwykli, prawomyślni obywatele. Popatrzmy na tę kwestię z drugiej strony. Co by było, gdyby posiadacz legalnej broni postanowił nagiąć zasady i wejść z legalnie posiadanym rewolwerem np. do kina albo do galerii handlowej? Pewne jest, że mając ją przy sobie mógłby jej użyć.

Powyższe pytanie jest szczególnie interesujące z punktu widzenia zamachowca. Człowiek taki zakłada, że w strefie określanej, jako „gun free zone” wszystkie ofiary są bezbronne. Jakież byłoby jego zdziwienie, gdyby nagle podczas akcji padł na ziemię z kulą w plecach? Oczywiście legalny posiadacz rewolweru poniósłby konsekwencje tego czynu – w końcu złamał obowiązujące zasady. Wątpię jednak, by ten fakt osłodził gorycz porażki pechowemu zamachowcowi, któremu ktoś śmiał bezczelnie przeszkodzić w wykonaniu roboty!

Osobiście nie jestem w stanie pojąć logiki, którą kieruje się UE. Przecież oczywistym beneficjentem kolejnych zakazów będą przestępcy. A zatem nie wiem, w co konkretnie grają władze UE. Nie wiem też, czy łzy p. Mogherini były spowodowane żalem z powodu liczby śmiertelnych ofiar, czy może obawą o swe własne życie w tych zatrważających okolicznościach. Dla mnie pewne jest to, że ludzie będący na bakier z elementarną logiką, którzy w dodatku płaczą z powodu kilku uzbrojonych bandytów nie nadają się do decydowania o naszym bezpieczeństwie. Jakże możemy oczekiwać od nich, że staną na wysokości zadania w warunkach prawdziwego konfliktu zbrojnego na terenie Europy?

Maciej Wocial
Eurosceptyk, miłośnik historii i dawnej broni palnej. Uważa, że zdrowe ryby płyną pod prąd.
  • Dorota Chamerska

    UE z dnia na dzień dąży do jej upadku niestety

  • Old One

    Władze UE grają pod publikę, jak zresztą zawsze.