Jakie są granice dyspozycjności pracowników? Czy trzeba podawać i odbierać numer prywatny od pracodawcy?
© Can Stock Photo / fisher-photostudio

Strona główna / Granice dyspozycyjności pracownika

Granice dyspozycyjności pracownika

Pracownik idealny to taki, z którym pracodawca posiada dobry kontakt. Również w dosłownym tego słowa znaczeniu. Stąd też pracodawcy wymagają, żeby pracownik bez względu na to, czy jest w pracy, czy na urlopie, pozostawał w kontakcie z pracodawcą. Kontakt taki ma natomiast ułatwić e-mail, czy telefon. W tym celu pracodawcy żądają od pracowników przekazania prywatnych numerów telefonu i/lub adresów e-mailowych, za pośrednictwem których będą mieli stały kontakt z pracownikiem. Co więcej, niejednokrotnie pracodawcy zastrzegają również, że w razie odmowy podania tych danych lub braku możliwości skontaktowania się z pracownikiem na wskazany przez niego numer telefonu lub adres e-mail, zostaną wyciągnięte wobec tego pracownika konsekwencje dyscyplinarne. Czy pracodawcy mają prawo żądać od pracownika stałego pozostawania pod telefonem i/lub e-mailem?

To przepisy prawne wyznaczają granice i określają, jakich informacji od pracownika może żądać pracodawca. Katalog informacji jakich pracodawca może żądać od pracownika jest zamknięty i zawiera wyłącznie te dane osobowe, które wymienione są w przepisach Kodeksu pracy lub, gdy inny przepis prawa wyraźnie tak stanowi. Z tego względu, od osób ubiegających się o zatrudnienie można więc wymagać podania: imienia (imion) i nazwiska, imion rodziców, daty urodzenia, miejsca zamieszkania (adresu do korespondencji), wykształcenia oraz przebiegu dotychczasowego zatrudnienia. Zakres informacji, których pracodawca ma prawo żądać od zatrudnionych jest znacznie szerszy. Obejmuje on bowiem również numer PESEL oraz imiona, nazwiska i daty urodzenia dzieci (tylko wówczas, kiedy jest to konieczne ze względu na korzystanie przez pracownika ze szczególnych uprawnień przewidzianych w prawie pracy), a także inne dane wyraźnie przewidziane w prawie. Jednakże żadne przepisy nie dają pracodawcy prawa do żądania od pracownika podania prywatnego numeru telefonu, czy adresu e-mail. Pracownik nie ma więc żadnego obowiązku podania pracodawcy tych danych. Zgodnie z orzecznictwem, polecenie pracodawcy nakładające na pracownika obowiązek udzielenia danych osobowych niewymienionych w art. 22§ 1 i 2 Kodeksu pracy lub w odrębnych przepisach jest niezgodne z prawem (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 5 sierpnia 2008r., I PK 37/08). Z tego względu, nawet jeśli pracownik już podał na żądanie pracodawcy prywatny telefon lub e-mail nie musi obawiać się, że spotkają go negatywne konsekwencje, kiedy nie będzie odbierał połączeń od pracodawcy, czy korespondencji kierowanej na jego prywatnego maila.

Ponadto, prywatny numer telefonu, czy adres poczty elektronicznej to informacja, która w przypadku pracownika pozwala na jego bezpośrednią identyfikację, zatem stanowi daną osobową podlegającą ochronie i nie może być wykorzystywana, czy przetwarzana nawet przez pracodawcę dowolnie. Jedną z przesłanek legalizujących przetwarzanie takich danych osobowych jest zgoda osoby, której dane dotyczą. W przypadku natomiast pracownika zgoda podlega jednak ograniczeniom. Musi być ona całkowicie dobrowolna, a odmowa jej udzielenia nie może pociągać negatywnych konsekwencji dla pracownika. Tymczasem, zgoda nie nosi cech dobrowolności, jeżeli to pracodawca sugeruje jakie dane osobowe, ponad te przewidziane w przepisach, ma podać pracownik. Tym bardziej, nie ma mowy o zgodzie dobrowolnej, w przypadku kiedy pracodawca wymaga podania prywatnych danych kontaktowych telefonicznych, czy mailowych zastrzegając, że odmowa ich podania, czy niepodejmowanie przez pracownika połączeń lub korespondencji kierowanej na wskazany przez niego telefon lub e-mail będzie podstawą do pociągnięcia pracownika do odpowiedzialności dyscyplinarnej. Zgoda wyrażona na życzenie pracodawcy narusza prawa pracownika. Zatem nawet w przypadku udostępnienia prywatnego numeru telefonu, czy adresu e-mail, pracownik musiałby mieć pełną swobodę w udzieleniu zgody i nie ponosić żadnych negatywnych konsekwencji w przypadku odmowy, nawet jeśli telefon/adres miałby służyć celom służbowym.

Innym, równie istotnym aspektem jest prawo pracodawcy do żądania od pracownika pozostawania w jego dyspozycji. Co prawda, pracownik ma obowiązek pozostawać w dyspozycji pracodawcy w czasie pracy. Jednakże po godzinach pracy, pracodawca nie może wymagać od pracownika odbierania telefonów, czy poczty. Wyjątkiem od powyższego jest praca w godzinach nadliczbowych, czy pełnienie dyżuru. Tymczasem, w sytuacji, kiedy pracodawca nie zlecając pracownikowi pracy w nadgodzinach, czy dyżurowania wymaga od niego pozostawania pod telefonem lub mailem, zasadnym jest przyjęcie, że w ten sposób pracodawca próbuje obejść przepisy o nadgodzinach, czy dyżurach, a tym samym dopuszcza się naruszenia przepisów o czasie pracy podwładnych. Za takie natomiast działanie grozi pracodawcy kara grzywny do 30.000 zł

W przypadku, kiedy telefon lub adres e-mail ma służyć celom służbowym, to pracodawca powinien zadbać o zapewnienie do niego dostępu. Obecny postęp technologiczny daje rozwiązania, które powodują, że nawet w komórce można odbierać służbowe e-maile. Zatem, jeżeli pracodawcy zależy na wprowadzeniu lepszej komunikacji w firmie, powinien zapewnić w pierwszej kolejności pracownikom dostęp do takich narzędzi, tj. wyposażyć pracowników w telefon służbowy i/lub komputer. Niedopuszczalne jest natomiast wymaganie od pracowników wykorzystywania sprzętu prywatnego do celów służbowych. Tak samo, jak niedopuszczalne jest oczekiwanie od pracownika stałego pozostawania pod telefonem/e-mailem, nawet służbowym. Pracodawca może oczekiwać pozostawania pracownika w kontakcie z nim wyłącznie w czasie jego pracy.

Anna Wijkowska
Radca Prawny. Uprzednio pracownik Wydziału Obsługi Prawnej ZUS. Miłośniczka literatury, sportu i kontaktu z naturą. Opiekun działu Pomocy Prawnej Papug.pl
  • Anubis

    Zapewne ci mądrzący się na zasadzie: ,,jak się nie podoba to zmień pracę”.

  • Fruit

    A propos radykalnych posunięć przy ogromnej chęci do schudnięcia od razu na myśl przyszła mi ,,afera tasiemcowa”. Było później głośno o łykaniu jaj tasiemca aby stracić na wadze. Szczupłość za wszelką ceną. Aż mnie mdli.

    • Ewa12.12

      Co tylko dowodzi, jak ludzie są otumanieni kultem chudości. Bo ja rozumiem, że chce się schudnąć dla zdrowia, ale łykania tasiemca ze zdrowiem trudno połączyć. Takich ludzi powinno się leczyć psychiatrycznie.

      • Kornelia

        A ileż to razy natrafiało się o artykułach o kolejnych i kolejnych przypadkach kobiet, które wpędziły się w bulimię lub anoreksję. Myślałam, że kult na szkielety minął, ale co i rusz rzuca mi się w oczy kolejny lub jakaś nowinka o superdiecie.

        • Fruit

          Teraz ten kult miesza się z kultem przesadnie umięśnionych sylwetek, co również nie jest zdrowe. Moja znajoma na ponad rok straciła na ,,byciu fit” miesiączkę i odzyskała ją dopiero, gdy zaczęła inaczej jeść, a kaloryfer z brzuszka zniknął, bo miała za mały procent BF. Nie neguję odchudzania się czy rzeźbienia ciała, ale wszystko z umiarem i w granicach rozsądku.

          • Kris

            Bo trzeba umieć rozróżnić chorobliwą chudość od szczupłej sylwetki. Czasami nawet lepiej mieć ten 1-2 kg więcej, bo wtedy się i lepiej wygląda i zdrowiej niż być wychudzonym.

          • Norek

            Masz racje. Ale z drugiej strony przeraża mnie teraz promowanie modelek tzw. plus size. Ja nie rozumiem, czy nie można promować normalnych kobiet, z normalnymi kobiecymi kształtami? Koniecznie trzeba popadać z jednej skrajności w drugą? Albo wychudzona modelka, co kobiety nie przypomina, albo taka z poważną nadwagą? Przecież większość kobiet jest po środku i jednego i drugiego trendu. Może w końcu doceńmy piękno normalności.

          • Anubis

            A wiecie co mnie przeraża? To, że kobiety normalnie wyglądające, zdrowo wyglądające, te które nie są w jedną ze stron ,,za bardzo” mają wyimaginowane kompleksy, że są rzekomo za grube.

  • Bobi

    To wszystko zależy jakiego rodzaju to jest wiedza. Czasami lepiej mnie wiedzieć np. o machlojkach swojego sąsiada, czy porachunkach mafii:) ale jeśli chodzi o nasze prawa i obowiązki, to oczywiście lepiej w tym temacie wiedzieć więcej niż mniej.

    • Max

      Tu się zgodzę. W tematach przepisów i prawa – im więcej tym zawsze lepiej. W innych tematach…i tak i nie. Dobrze wiedzieć kiedy organizm wysyła sygnały i co chce nam przez do ,,powiedzieć”, ale z drugiej strony można popaść w hipochondryzm. 🙂

  • Głupi

    Czyli jak ktoś ma większy problem niż przeciętni ludzie w społeczeństwie, to nie ma czego szukać na papugu? Bardzo empatyczne podejście… Może jednak nie wypowiadaj się za wszystkich forumowiczów.

    • Bartosz

      Nikt nie wyprasza np. cukrzyka z cukierni pomimo tego, że ma problem niż przeciętni ludzie w społeczeństwie.

      • Głupi

        Sam sobie przeczysz, no ale widocznie to jest twoja norma, więc nie będę z nią dyskutował. Życzę miłego dnia.

  • Eliza

    Jest to prawda znana od dawien dawna, że kobietą imponuje władza. Jeśli w dodatku, szef jest w twoim typie, to trudno się dziwić, twojej fascynacji. Jednak dla swojego własnego dobra, proponuję ci, by zostało to wszystko w strefie marzeń.

    • zwykły facet

      A czemu ma to w sferze marzeń zostać? Może Mila ma ochotę na romans z szefem? A jeśli on by też miał na to ochotę, to cóż stoi na przeszkodzie? Niech się dobrze bawią:)

      • Lukas

        Zgadzam sie z Eliza – romanse w pracy to ryzykowane zabawy. Lepiej sie w to nie mieszac. Bo zazwyczaj konczy sie to nie tylko rozstaniem ale i zmiana pracy.

      • Eliza

        Bo romanse w pracy, szczególnie w konfiguracji szef – podwładna, są bardzo ryzykowne. Dodatkowo Mila nic nie napisała, czy szef okazuje jej jakieś zainteresowanie, więc próba poderwanie go z jej strony, mogłaby zakończyć się dość nieprzyjemnie, gdyby np. została posądzona, że w ten sposób, chce coś zyskać w pracy.

        • Mila

          Ach, no właśnie sama nie wiem. Tak głęboko wpatruje się w oczy podczas rozmowy, to aż onieśmiela. Może po prostu to element jego pewnej postawy. Raz jak coś ode mnie chciał to próbując mnie zatrzymać i złapać chwycił mnie na chwilę za nadgarstek. Jest dla mnie bardzo zagadkową osobą.

          • Głupi

            A może wpatruje się w ciebie, bo próbuje dociec skąd te maślane oczy u ciebie jak z nim rozmawiasz. Ogarnij się trochę kobieto i nie rób z siebie idiotki przed szefem.

    • Mila

      Tak. Coś w tej władzy i pewności siebie, stanowczości jest. Wydaje mi się, że nie jestem odosobnionym przypadkiem.
      Póki co zostaje to tylko w mojej głowie.

      • Lukas

        To przykre ze czasami kobiecie wystarczy tylko to by facet mial władze i juz jest dla niej atrakcyjny. A gdyby to był zwykły facet co sprzedaje w warzywniaku to by nawet na niego nie spojrzala.

        • Anubis

          No nie? I weź tu teraz człowieku zrozum kobiety. Chamski? Źle, bo nie bywa miły. Miły? Źle, bo nie ma w sobie chama.

          • Eliza

            Czytam, próbuję zrozumieć i nijak nie mogę. Skąd takie podsumowanie tej dyskusji? Raczej tu by pasowała opinia, jak to wszystkie kobiety „lecą” na pieniądze i władzę.

  • Anubis

    Z drugiej strony: czy życie samemu jest komfortową sytuacją?

    • Lukas

      Ja bym nie potrafil zyc bez mojej rodziny. Ale sa osoby ktore lubia samotnosci i to ze nie sa od nikogo zalezne. Bo jednak rodzina to oprocz korzysci jakby nie patrzec duze ograniczenie.

      • Ana

        Ja również nie potrafiłabym żyć bez mojej rodziny i raczej nie byłabym w stanie stwierdzić, że to dla mnie ograniczenie. Pewnie usłyszę jeszcze nie raz, że małe dziecko mnie ,,ogranicza”, bo nie mogę dalej ,,korzystać” z życia, pracować (póki co) czy zwiedzać świata, ale pryzmat szczęścia bycia Mamą tej istotki zasłania wszelkie ,,ograniczenia”.

        • Tomi

          To co dla jednych jest ograniczeniem, dla drugich jest możliwością spełnienia się. Nie każda kobieta musi być matką, nie każda musi robić karierę. Ważne by być w zgodzie z samym sobą.

    • anonim

      To wszystko zależy od tego jakie masz potrzeby. Ale jeśli chodzi o niezależność – to tak, bycie samemu jest komfortem.

  • Anubis

    W takim razie proszę mi wytłumaczyć głośną sytuację kiedy to jakiś duchowny prosił lekarza o dokonanie aborcji? Gdzie to sumienie i obawa przed złowieszczym grzechem?

    • Anielka

      Cóż, każdy może zbłądzić, choć ksiądz powinien świecić przykładem, to też jest tylko człowiekiem, często zresztą bardzo grzesznym.

  • Milena

    Jakim to trzeba być okropnym człowiekiem aby wykorzystywać drugiego człowieka. Jest to jawne robienie niewolnika z pracownika. Moja dobra znajoma była na każde skinienie szefa. Została po godzinach, w domu siedziała po nocach. Jak był projekt to szef potrafił ściągać ją do pracy o świcie lub w środku nocy. Nie odmawiała, bo ten groził, że jak nie przyjdzie to zawali projekt i nie będzie miał na wypłaty, więc ona harowała gorzej niż wół. Przez rok schudła ponad 10kg, uzależniła się od kilku kaw i zaczęła palić. Strasznie są zniszczono.

    • Filip_Piotr

      Nie reklamuj tak tego szefa bo niejedna kobietka chcąca bezskutecznie schudnąć, będzie chciała u niego pracować. A tak na poważnie, to po prostu pozwoliła na to. Jeśli człowiek sam się nie szanuje, to inni tym bardziej tego nie robią.

    • Gość

      Bo głupia była. Zero asertywności czy chociażby zdrowego podejścia. Tacy ludzie wręcz sami się proszą o to by ich wykorzystać.

      • Fruit

        Nikt nie chce być wykorzystywany. Troszkę empatii. Kobieta bała się, że jak nie przyjdzie to nie dostanie wypłaty. Była to podła manipulacja i granie na emocjach.

        • szym

          Nie mogę się zgodzić, że nikt nie chce być wykorzystywany. Jest coś takiego jak osobowość ofiary. Warto o tym poczytać, bo oczywiście jest to pewna patologia i taka osoba nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, niemniej całe jej zachowanie ukierunkowane jest na to by być ofiarą czy to w domu, czy to w pracy.

          • Koment

            Rzekoma „osobowość ofiary” nie istnieje, jeśli tak uważasz to najprawdopodobniej jesteś sadystą, który tłumaczy tak swoje niecne zachowanie względem innych normalnych ludzi.

  • Anubis

    Gdyby uczyli wychowania seksualnego i nie wmawiali na religii, że prezerwatywy to zło i grzech to nie byłoby wielkiego zdziwienia i płaczu na fakt niechcianej ciąży, która bywa drogą do aborcji.

  • Fruit

    Ja jestem kobietą i również lubię popatrzeć na inne, piękne kobiety.

    • Eliza

      A swoją drogą to ciekawe zagadnienie psychologiczne. Żadna kobieta nie ma problemu, żeby przyznać się do tego, że lubi popatrzeć na inną piękną przedstawicielkę swej płci. Natomiast gdyby spytać jakiegokolwiek pana, o to czy lubi popatrzeć na przystojnych mężczyzn – byłby obrażony o samo pytanie.

      • Fruit

        Zgadzam się. Jest to ciekawym zagadnieniem. Dlaczego mężczyźnie nie przejdzie przez gardło aby powiedzieć, że (wizualnie) podoba mu się drugi? Mam nadzieję, że wypowie się tutaj jakiś z Panów.

        • Tomi

          Rozumiem, że rozważana dotyczą mężczyzn hetero? Więc jeśli tak, to już śpieszę z wyjaśnieniem – otóż, żaden facet hetero nie powie, że podoba mu się inny facet, bo nie chce być wzięty za osobnika homo. I nie trzeba tu dorabiać żadnej filozofii.

          • artur-wielki

            10/10. A kobietki jak zawsze dorabiają teorię i wręcz doktorat by mogły napisać:)

          • Fruit

            Fakt. Często jeden włos dzielimy na czworo, rozpatrujemy kilka teorii, a czasami żadna nie okazuje się mieć faktycznego miejsca poza naszą własną, będącą wykreowaną przez nas same.

          • Fruit

            Dziękujemy za odzew męskiego głosu. 🙂 To interesujące co jest takiego strasznego w ewentualnym podejrzeniu o byciu homo? Kobiety by to w większości nie ruszyło.

          • Zarka

            Bo bycie homo jest (ale odkrycie) niemęskie! A który facet zgodzi się na to by być w czyichkolwiek oczach niemęskim. Równocześnie bycie lesbijką nie umniejsza w żaden sposób kobiecości i może dlatego kobiety się tym nie przejmują.

          • Fruit

            Kobiece…Niekobiece… Czy ja wiem. Wszystkie Panie homo, które ja znałam (w mojej indywidualnej i nie ujmującej nic nikomu) opinii nie były wizualnie kobiece (jeżeli mowa o standardzie kobiecym – makijaż, ruchy, strój). Krótko obcięte, w większości bez makijażu i z dala od szpilek i sukienek.

  • zwykły facet

    O, to widzę że nie tylko ja jestem wzrokowcem:) ale równocześnie zdjęcie sugeruje, że ta dyspozycyjność pracownika, może mieć drugie dno…

    • AAluniaa86

      Panowie, trochę powagi. Artykuł poważny, rzetelny i dotyczący ważnego aspektu naszego życia, a wy tylko o jednym…

      • Norek

        Pani Alicjo, nie ma się co denerwować. To najlepszy przykład, że reklama przykuwająca uwagę jest najważniejsza. Czyli potwierdzenie tego, co było ostatnio mocno dyskutowane na Papugu.

      • Anubis

        Dokładnie. Norek ma rację. Szkoda nerwów. Nasze wypowiedzi są z przymrużeniem oka.

        • AAluniaa86

          Zdaję sobie sprawę, że to wszystko jest żartobliwe, dlatego też apeluję o więcej powagi. Ale jeśli już temat się rozwinął, to muszę was ostrzec, że takimi żartami sobie najbardziej szkodzicie, bo utrwalacie stereotyp, że mężczyźni myślą tylko o jednymi i są seksistami.

          • Bobi

            A ja nie mam nic przeciwko takim stereotypom. Jak wiadomo w każdej legendzie jest ziarnko prawdy, a poza tym stereotypy to dobry temat do wszelkiego rodzaju żartów. Im więcej ich jest, tym więcej można się z nich śmiać.

          • Anubis

            Prawdę mówiąc, który mężczyzna nie jest wzrokowcem? To, że lubi popatrzeć na piękną dla niego kobietę nie znaczy, że jest seksistowski.

          • Karolina Przepiórka

            I właśnie dlatego, że jesteście Panowie wzrokowcami kobiety (nie wszystkie rzecz jasna) często mocno się malują, doklejają rzęsy, paznokcie, kobieco się ubierają, chodzą w szpilkach, mini itd aby się przypodobać i zwrócić męską uwagę.

          • Norek

            Szkoda tylko, że czasami po tych zabiega kobieta mało przypomina siebie. Owszem, każdy powinien o siebie dbać, ale tony makijażu, które de facto zakrywają prawdziwe rysy trochę mnie zniesmaczają.

          • AAdamm02

            A ja zawsze jestem wyjątkowo ostrożny co do osób, które przesadnie dbają o swój wygląd. I to dotyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Zawsze wydaje mi się, że pod idealnym wyglądem, chcą ukryć paskudne cechy charakteru.

          • Milena

            Sto procent racji. Jest to przedmiotowe traktowanie kobiet i ocenianie książki po okładce.

    • Anubis

      Ja rownież byłem pewien, że to tylko moje odczucie, ale jak widać, nie jestem sam. 😉

  • Tomi

    Ale nieznajomość prawa nie zwalnia od jego przestrzegania. Zresztą w przypadku pracodawców takie tłumaczenie jest co najmniej śmieszne, żeby nie powiedzieć żenujące.

  • Amanda

    Nie przesadzajmy. Zdarzy sie raz na rok ze musze zadzwonic do pracownika po godzinach pracy. To chyba mu sie nic nie stanie jak odbierze telefon lub jak do mnie oddzwoni?

    • AAluniaa86

      Gdyby to faktycznie był tylko tego kalibru problem, to nie byłoby o czym mówić. Ale jeśli pracodawca wymaga od pracowniki dyspozycyjności przez całą dobę, siedem dni w tygodniu, a za nieodbieranie telefonów grozi zwolnieniem, to jest to już łamanie praw pracowniczych.

      • Anubis

        Teraz większość dzięki temu artykułowi ma większą świadomość swoich praw.
        Ja bym się nie godził na wymóg bycia dostępnym 24h/7 dla swojego pracodawcy, ale ci z lżejszym charakterem nie znająć tych praw dają sobą wręcz pomiatać i godzą się na wykorzystywanie oraz kurczowo trzymają się danej pracy z obawy o jej utratę.

        • Norek

          Chyba największy problem jest nie w słabym charakterze pracownika, a właśnie w lęku o utratę pracy. Mając na utrzymaniu rodzinę, kredyt do spłacenia, człowiek często traci zdrowy rozsądek i daje się wykorzystywać. Szczególnie jeśli ma dobrze płatną pracę.

          • Anubis

            W sumie masz rację. Ja akurat pisałem bardziej pod swoim kątem, jako osoby, która nie ma rodziny na utrzymaniu i bywa pyskata.

    • Adrian-O

      Zgadzam się. Ja mam bardzo w porządku szefa i wiem, że jak dzwoni, to znaczy, że coś ważnego i odbieram telefon. A on tego nie nadużywa. A to, że czasem na urlopie muszę przez telefon rozwiązywać problem, to też dla mnie nie kłopot. W końcu mi też zależy żeby firma funkcjonowała jak najlepiej.

      • Amanda

        I w koncu ktos kto nie narzeka na szefa tylko potrafi normalnie pracowac i zachowywac się w porzadku. A nie tylko wieczne pretensje o wszystko. Czyli jednak można.

        • Lukas

          Tylko trzeba pamietac ze zeby pracownik byl wobec ciebie fair i ty musisz byc fair wobec pracownika. To dziala w obydwie strony.

      • Anubis

        Tu musi być złoty środek. Sam nie mam z tym problemu aby odbierać raz na jakiś czas telefon od szefa (bo z taką częstotliwością dzwoni), gdy ma do mnie ważną sprawę. Inaczej wyglądałaby sytuacja gdyby to działo się non-stop.

        • Amanda

          A po co niby mialabym dzwonic do kogos nonstop? Chyba tylko po to zeby mu zycie utruć.

          • szym

            Wyjątkowo muszę się zgodzić z Amandą. Jeśli pracodawca zasypuje pracownika telefonami, to świadczy to o tym, że chce mu zatruć życie i powiedziałbym nawet, że jest to mobbing. Normalny szef tak wszystko organizuje by nie musieć być zależnym od pracownika, którego w danej chwili nie ma w pracy.

          • Anubis

            Przytaczam przykład już lekko podkoloryzowanej sprawy w celu podkreślenia faktu, że telefon od pracodawcy raz na jakiś czas nie jest niczym strasznym.

          • Ig

            W internecie spora część osób nie wyłapuje ironii, sarkazmu czy wolbrzymień.

          • AAluniaa86

            Ale nie ma się czemu dziwić. Czytając czyjąś wypowiedź, możesz ją różnie interpretować. Co innego gdy dane słowa słyszysz. Wtedy ironię czy sarkazm jest łatwiej wychwycić.

  • Tomi

    Nie wydaje mi się by taki zapis był wiążący prawnie, gdyż już tylko na zdrowy rozum biorąc – pracownik nie może być dyspozycyjny 24 h na dobę, bo musi mieć czas na odpoczynek. Co innego jeśli to dotyczy dyżurów – ale te ustalane są co jakiś czas, na pewno nie są codziennie. Myślę, że sprawa faktycznie nadaje się do zgłoszenia do PIP-u.

    • Norek

      Nie dotyczy to tylko lekarzy, którzy mogą najpierw 6 godzin przyjmować w gabinecie, a potem brać 12- godzinny dyżur, a potem kolejny. A to, że przez to są nieludzko zmęczeni i nie zaniedbują pacjentów to już jest mało ważne.

  • Zzuzza1

    Artykuł obowiązkowy dla wszystkich szefów. Może w końcu do nich dotrze, że większość ludzi pracuje po to żeby żyć, a nie żyje po to żeby pracować.

  • Anonim

    W mojej firmie wielu pracowników ma wpisane w umowie „dyspozycyjność 24/h” przez co wymaga się od nich dostępności pod telefonem ale i przyjazdu do pracy na wezwanie (awaria itp.).
    Jeśli to jest nie do końca zgodne z prawem to gdzie można anonimowo zgłosić wątpliwości?

    • Norek

      Właściwym organem do zgłoszenia tego typu nadużyć jest Państwowa Inspekcja Pracy.

      • Lukas

        I warto dodac ze zglaszając nieprawidlowosci do PIPu mozna sie czuc bezpeicznie bo nie moga oni ujawniac ze kontrola zostala rozpoczeta na zgloszenie pracownika. Wiec nie ma sie bac i jak cos jest nie w porzadku warto to zglaszac do PIPu.

  • Kinga

    Przyznam się, że o większości rzeczy wymienionych w tym artykule nie miałam pojęcia.

    • Kris

      I to jest największy problem pracowników – jak mają walczyć o swoje prawa, skoro ich nie znają? A pracodawcy to wykorzystują.

      • Lukas

        A to wazna sprawe poruszyłes. Ludzie wogóle nie interesuja sie swoim prawami. Mało kto z moich znajomych przeczytal kodeks pracy. A w koncu jak my o siebie nie zadbamy to kto? Na pewno nie szef ktory cieszy sie z naszej niewiedzy.

        • AAluniaa86

          Mam podobne zdanie. Kodeks pracy powinien być lekturą obowiązkową i tu już w szkole średniej, tak żeby młody człowiek wiedział, jakie ma prawa no i obowiązki. Nawet jeśli większość rzeczy pozapominałby to i tak, w wielu przypadkach coś by mu w głowie zostało i coś by kojarzył.

          • Anubis

            Ale po co. Lepiej wciskać młodzieży syf (kilka godzin religii) niż przygotowywać młodych ludzi do dorosłego zycia.

  • Anubis

    Ciekawą rzeczą jest to, że większość wzorów do CV zawsze zawiera nr telefonu oraz bardzo często e-mail.
    Podobnie uczą w szkołach.

    • Tomi

      O tym samym pomyślałem. Ale z artykułu wynika, że pracodawca nie ma prawa z nich korzystać w dowolny sposób. I to, że pracodawca ma dostęp do e-maila i telefonu nie oznacza, że pracownik musi być dostępny pod telefon i e-mailem 24/h.

      • Anubis

        I chwała za takie artykuły, bo człowiek żyje w świadomości, że dla pracodawcy powinien być dostępny przez te 24h ( CV dodatkowo to ,,szepczą” ze wspomnianymi numerami telefonu/e-mailami). A raczej żyje w nieświadomości wyznaczonych granic.

        • Lukas

          A pracodawca jeszcze upewnia pracownika ze ten powinien byc 24 godziny pod telefonem bo jak nie to przeciez na jego miejsce ma 10 chetnych.

          • artur-wielki

            Nie przesadzaj. Owszem są takie stanowiska, ale coraz częsciej to się jednak pracodawca boi ze mu pracownik odejdzie, szczególnie jeśli jest to pracownki już przyuczony i wdrożony w firmę. A za 2-3 lata to już w ogóle pracownik bedzie dyktował warunki.

          • Bobi

            Tak naprawdę to sporo zależy od branży. Bo niby wiele firm szuka cały czas pracowników i wydawać by się mogło, że w związku z tym będą oferować wyższe zarobki, a tak się nie dzieje. Wolą mieć dużą rotację pracowników i płacić niewiele powyżej minimalnej krajowej niż stałych pracowników za konkretne pieniądze. I jak ktoś odchodzi, to bynajmniej nie błagają go by został.

          • Anubis

            Ja jestem za tezą Lukasa, gdzie to jednak większość pracowników kurczowo trzyma się pracy, bo na dane miejsce jest kilku chętnych. Przynajmniej tak jest w otoczeniu moich znajomych.

    • Amanda

      A niby w jaki sposob maja sie z toba skontaktowac jak nie podasz namiarow na siebie?

      • sugarbaby

        No w końcu głos rozsądku. Ale zawsze jakby co możesz pominąć telefon i e-maila w CV – i dziwić się dlaczego nikt się nie odzywa…

  • AAluniaa86

    Niby wszystko wydaje się logiczne, a jednak nie wszyscy pracownicy zdają sobie sprawę ze swoich praw i dają się wykorzystywać szefom. Dlatego dobrze, że co jakiś czas, ten temat jest poruszany i zwiększana jest świadomość ludzi.

    • szym

      Niestety prawo nie zawsze jest logiczne, dlatego nie ma co się kierować logiką bo można się „przejechać”. Lepiej po prostu wiedzieć co faktycznie jest naszym prawem.