Egipt, dedektyw Rutkowski, Magdalena Żuk, zabójstwo
0 Liked
Ilustracja: canstockphoto

Strona główna / Herbert G. Welles kontra detektyw Rutkowski

Herbert G. Welles kontra detektyw Rutkowski

Gabriel Maciejewski | Coryllus

Młodzież może tego nie pamięta, bo w zasadzie nie czyta już książek, ale starsi dobrze pamiętają fabułę powieści Wellesa „Wehikuł czasu”. Powieść ta doczekała się kilku ekranizacji oraz była przerobiona na komiks, także w Polsce. Opowiada o losach genialnego wynalazcy, który skonstruował maszynę do przenoszenia się w przeszłość i przyszłość. Dzięki niej może oglądać z różnych perspektyw dzieje Ziemi i w końcu, zaspokajając niezdrową ciekawość, zobaczyć śmierć naszej planety. Powieść ta cieszyła się szaloną popularnością przez ponad pół wieku, zanim nie zdegradowały jej produkcje filmowe, gdzie efekty specjalne przewyższały wszystko co wymyślić mógł Welles.

Fragmenty prozy Wellesa przypominają mi się kiedy czytam doniesienia dotyczące śmierci Magdy Żuk w Egipcie i kiedy oglądam nagrania z kamer szpitalnych, a także słucham jej chłopaka Marcusa, który przemawia do niej jak do jakiegoś zwierzęcia, które wyrwało się z klatki i nie chce wrócić. Zapytacie, o które fragmenty chodzi. Już tłumaczę. O te najciekawsze, kiedy to George, główny bohater, genialny wynalazca trafił do świata zamieszkanego przez dwie rasy – Morloków i Eloi. Ci ostatni żyli na powierzchni ziemi, ciesząc się słońcem i dostatkiem, choć wcale nie pracowali. Klimat planety był tak przyjazny, że wszystkie życiowe potrzeby były zaspokajane niejako same z siebie. Eloi mieli co jeść, mieli gdzie mieszkać i nie troszczyli się o opał. Byli łagodni i przyjaźni, ale wyraźnie upośledzeni intelektualnie, nie rozumieli niczego z otaczającego ich świata. Żyli z dnia na dzień, nie troszcząc się o przyszłość. Aha, wszyscy byli piękni i przywiązani do swojego wyglądu. George poznał wśród nich dziewczynę imieniem Weena, ona także była piękna i głupia jak but. Niczego nie rozumiała. W tym prawie idealnym świecie było jednak coś niezrozumiałego i niepokojącego. Co jakiś czas z dziwnej budowli wzniesionej przez nie wiadomo kogo, nie wiadomo kiedy, odzywał się jeszcze dziwniejszy, hipnotyzujący głos. Na dźwięk tej syreny Eloi dostawali stuporu, stawali jak zahipnotyzowani i szli w kierunku bramy prowadzącej do podziemi, do świata Morloków. Oni nie byli piękni, ale nie byli głupi. Żyli pod ziemią i prowadzili tam produkcję różnych potrzebnych istotom dwunożnym rzeczy. Nie znosili światła i uciekali przed nim. Ich najważniejszą troską było zapewnienie sobie pożywienia. Tak, tak, dobrze kombinujecie, to Eloi byli ich pożywieniem. Morlokowie co jakiś czas wabili ich syreną paraliżującą zmysły, a potem, pod ziemią zarzynali jak prosiaki i jedli na surowo.

Kiedy patrzę na wywiady jakich detektyw Rutkowski oraz jego dziewczyna Kamila udzielają mediom, kiedy patrzę na ludzi, którzy próbowali rzekomo ratować Magdę Żuk, mam poczucie, że zanurzam się w prozie Wellsa. Oto kompletnie zdezorientowani Eloi, którzy ćwiczą swoje ciała w tańcu na rurze, uprawiają różne kulty afirmujące ich własną fizyczność, próbują jakoś zracjonalizować sobie działania Morloków. Tym właśnie zajmuje się dziś Rutkowski, bo chyba nikt nie wierzy, że facet wysyłający blondynę w ciemnych okularach do egipskiego kurortu, jest w stanie dowiedzieć się prawdy o śmierci biednej Magdaleny Żuk.

Racjonalizowaniem postępków Morloków oraz próbami zrozumienia motywów ich działań zajmują się także media w Polsce. Nikogo już nie obchodzi to co się wydarzyło. Nikt nie próbuje wyjaśnić i zracjonalizować tych ohydnych i dziwnych wypadków, każdy zajmuje się tłumaczeniem Morloków. Oni nie są tacy źli – mówią turyści ze Śląska, którzy często jeżdżą do krainy Morloków. Co prawda czasem kogoś zjedzą, ale zwykle ktoś taki sam jest sobie winien. Po co się afiszował ze swoimi bicepsami, pośladkami czy jakimiś innymi częściami masy mięśniowej nadającej się do przerobu na rąbankę? Mógł grzecznie siedzieć w hotelu i kąpać się w morzu. – Wszyscy chcą pomóc, tylko internauci przeszkadzają – wołają inni. Trzeba dać spokój spekulacjom i pozwolić działać profesjonalistom. No to profesjonaliści działają. Detektyw Rutkowski wystrojony w watę cukrową przyczepioną do czubka głowy, którą pracowicie oprószał sadzą zeskrobaną z kominka przez cały ranek, organizuje konferencję prasową. Na tej konferencji pokazuje się w towarzystwie pani Kamili Plich, swojej partnerki, która także jest detektywem. Odziany jest nasz detektyw młodzieżowo i modnie, spod płaszczyka widać na szyi jakieś dziwne koraliki, jakby amulety indiańskie albo coś podobnego. Jednym słowem charme i szyk w najlepszym wydaniu. O czym opowiada pan Rutkowski nikt do końca nie wie, bo to co mówi stoi w drastycznej sprzeczności z tym co podli i nieliczący się z niczyimi uczuciami internauci widzą na ekranach swoich komputerów. Nikt nie wyjaśnia dlaczego w szpitalu zamiast podać Magdalenie Żuk środki uspokajające przywiązano ją uspokajająco do łóżka. Nikt nie tłumaczy kim są biegający po szpitalnych korytarzach Morlokowie udający lekarzy, którzy usiłują obezwładnić walczącą z nimi Polkę. Nikt nie próbuje wyjaśnić dlaczego zakochany po uszy w Magdzie Marcus, na koniec nagrania, które obiegło sieć w pierwszych dniach tej afery, mówi na koniec sam do siebie (bo przecież nie do siedzącego obok kolegi) – coś się wyjebało. Co takiego, że spytam niewinnie, raczyło się wyj…ać, że pan Marcus usiłował wyciągnąć ze swojej dziewczyny zeznania dotyczące drastycznego obchodzenia się z nią egipskich Morloków. O to chyba chodziło prawda? Żeby ona wyraźnie, w przytomności wszystkich powiedziała, że ją tam zgwałcili w sześciu, przywiązawszy uprzednio do łóżka, a następnie pobili, podając w trakcie bicia narkotyk, żeby siedziała cicho i nikomu nie zdradziła, co ją spotkało. Tak to tłumaczą sobie internauci, ale przywódcy naszego odłamu Eloi usiłują uspokoić ich histerię. Mówią – nie szalejcie, to nieprawda, że Morlokowie nas zjadają, oni tylko czasem dostają szału, ale naprawdę są niegroźni. Chcą tylko, żebyśmy korzystali z ich wynalazków, ze skuterów wodnych, z żółwi pływających w morzu i z rafy koralowej, którą dla nas zbudowali. Tylko o to chodzi i o nic więcej.

W końcu ktoś przytomny może jednak zapytać – szefie, ale dlaczego nasze dziewczyny tak uporczywie ćwiczą taniec na rurze? Nikomu to nie jest potrzebne, oceniane jest źle i w zasadzie nie ma żadnej potrzeby by one się tym zajmowały? Szef uśmiecha się szeroko i odpowiada ciepłym głosem – nic nie rozumiesz synu. Taniec na rurze to taki sport. One po prostu uprawiają sport.

– A nie robią tego czasem bo Morlokowie są zainteresowani ich zjadaniem i chcą mieć najlepsze jedzenie? – nie ustępuje dociekliwy Eloi. Ludzie z otoczenia szefa patrzą po sobie nerwowo, ale on sam nie traci zimnej krwi. – Mylisz się synu – mówi. Potem zbliża twarz do jego twarzy i bardzo cicho, dobitnym głosem szepcze – jak będziesz zadawał głupie pytania sam pójdziesz na kurs tańca na rurze, a wcześniej oskarżymy cię o oszczerstwa rzucane na naszych przyjaciół Morloków. Młodzieniec speszony odchodzi. Kończy się konferencja prasowa. Wszyscy są zadowoleni i nikt już nie pyta – jak to jest możliwe, że ona umarła od tych krwiaków, od żeber wbitych w płuca i innych jeszcze obrażeń wewnętrznych. – Może za mało ćwiczyła na tej rurze – myślą sobie w duchu, wracając do domów.

Gabriel Maciejewski | Coryllus
Autor serii książek popularyzujących historię ukazujących się pod zbiorczym tytułem Baśń jak niedźwiedź. Wydawca i autor popularnego, politycznego bloga www.coryllus.pl
  • Janusz Różycki

    Ja tam myślę , że w ten sposób reklamuje swój produkt, sprzedaż się liczy najwięcej. A ten temat jest ostatnio chwytliwy, oczywiście to medialny szum statystycznie to codziennie ginie Polak za granicą i nikt tym się nie interesuje.;

    • Pogromca plagiatorów

      W rzeczy samej.

      Niemniej należy bardzo krytycznie podchodzić do publikacji, których autorem i wydawcą jest ta sama osoba, ponieważ w takim rozwiązaniu najczęściej powstają buble. Zwłaszcza, jeśli dla autora-wydawcy jest to jedyne lub główne źródło dochodów. Cała ta codzienna pisanina p. Maciejewskiego służy wyłącznie sprzedaży. Jest więc pośpiech, brak czasu na rzetelną weryfikację danych i głębszą refleksję. Niechlujstwo językowe jest tu najmniejszym problemem, choć za skandaliczną interpunkcję powinien autor być przynajmniej raz w miesiącu wychłostany, oczywiście leszczynowymi rózgami.

      Oprócz tego zajmuje się sprawami ważnymi, co jest rzadkością, jednak nie może to usprawiedliwiać arogancji, obcesowości i zarozumiałości, które dyskredytują jego pracę i powodują realne straty, których nawet może nie być świadomy.

      • Papug dziękuje za zmniejszenie ilości argumentum ad personam w stosunku do innych użytkowników.

        • Hm, za pół roku to może być niezłe miejsce do dyskusji chyba, że zostanie zniszczone personalnymi pojazdami rodem z forum Onetu. Na pewno dużo ludzi czyta (tak jak ja) a rzadko się na razie udziela (tak jak ja).

          Papugu strzeż swego forum! ; )

      • coryllus

        Najlepiej przestać się interesować takimi publikacjami, szczerze radzę. Będzie pan zdrowszy i spokojniejszy, a poza tym będzie się pan mógł skupić na poszukiwaniu prawdziwej jakości. Nie ma się co męczyć. Tak, moja pisanina służy wyłącznie sprzedaży. Niech więc pan jej nie czyta, bo nie jest przeznaczona dla pana.

  • @Pogromca plagiatorów

    Dzień dobry ,

    Papug pragnie zaapelować o nieco mniej ofensywnego nastawienia w komentarzach.
    Nasza polska rzeczywistość niesie wiele problemów do rozwiązania. Może zatem warto spróbować z dobrą wolą pomyśleć i podyskutować o możliwych rozwiązaniach?

    Staramy się nie cenzurować wypowiedzi aby umożliwić swobodną dyskusję.

    Papug z góry dziękuje za zrozumienie prośby.

    z uszanowaniem
    zespół Papug.pl

    • Pogromca plagiatorów

      Szanowny Moderatorze

      Czy przypadkiem jeden mój komentarz do wypowiedzi A tema nie został wstrzymany?

      • coryllus

        Czy zauważył pan już, że wszystkie pańskie wypowiedzi łączą się z pana osobą? Wszystkie. Jest pan albo skrzywdzony przez kogoś, albo ma pan lepsze pomysły od innych, ale nikt tego nie chce zauważyć, albo uważa pan, że inni powinni bezwzględnie słuchać pana wywodów. Ale proszę się nie martwić uczeni radzieccy już dawno wymyślili sposoby na tę dolegliwość

    • Pogromca plagiatorów

      Szanowny Moderatorze

      Nie otrzymałem od Szanownego Moderatora odpowiedzi na pytanie dotyczące wstrzymanego komentarza do wypowiedzi A tema.

      Co do prośby o „mniej ofensywne nastawienie w komentarzach, to uprzejmie proszę o zwrócenie uwagi na język, jakim posłużył się wobec mnie p. G. Maciejewski ps. Leszczyna i jego stronnicy, komentatorzy Magazynier Magazynier i A tem. Pierwszy nazwał mnie chamem, za co powinien chyba zostać ukarany? Pozostali – nazwijmy rzecz po imieniu – obszczekali mnie, idąc śladem autora, i niejako zachęceni przez niego.

      Tego jednak Szanowny Moderator nie zechciał zauważyć i zwrócił uwagę tylko mnie, osobie, której zamieszczone tu komentarze są:

      1) zgodne z prawdą i

      2) nie mogą w związku z tym nikogo obrazić.

      To, co do tej pory napisali tu o mnie p.p. Maciejewski, Magazynier Magazynier i A tem – wszyscy trzej nie potrafiący odeprzeć rzeczowej krytyki i uciekając się do ataku personalnego – nie spotkało się z reakcją Szanownego Moderatora. Dlaczego?

    • A Tem

      Dziękuję za interwencję

  • tadman

    Widzę, że najlepszego do dyskutowania na papugu wysunęli, ale wrażliwiec z niego wielki, bo brak podziękowania za cenną uwagę doprowadza go do sporej frustracji i wtedy wyrzuca wszystko spod wątroby.
    Ciekawe w tym wszystkim jest to, że pomimo krytykowanego „niechlujstwa” i „ustawicznego lingwistycznego stanu klinicznego” jest na bieżąco z działaniami Gospodarza.

  • Gabriel Maciejewski

    Ale co co bracie przeszkadza założyć bloga i występować w obronie nienarodzonych? Dlaczego chcesz się mną w tym wyręczać? Strach cię oblatuje? Ja już tyle razy podpisywałem listy w obronie życia i tyle razy podawałem swoje dane instytucjom walczącym o życie nienarodzonych, że teraz chyba tylko firmy zarejestrowane na Aleutach nie znają mojego peselu. O tym gdzie będę się ciągał i co wciągał nie ty będziesz decydował, okay…

    • Pogromca plagiatorów

      Magazynier Magazynier to pan?
      Gdzie napisałem, że się chcę panem wyręczać?
      Odpowiedziałem Magazynierowi Magazynierowi.
      Tożsamości się panu już plączą?

  • Magazynier Magazynier

    Co pan mówi? Jaka cisza!? Ja już dwa teksty opublikowałem jeden o Rebecce Kissling, drugi o chemii poronnej. Inni codziennie coś wrzucają do sieci. Nasz Dziennik ze trzy razy na tydzień coś daje na ten temat. Za słabo pan szukasz. Handel żywym towarem i dzieciobójstwo to prawie ten sam temat.
    No ale ja rozumiem, że pan zawsze musisz mieć rację. Ja mam takich w rodzinie. Bajete Mkozi, bajete …

    • Pogromca plagiatorów

      I choćby opublikował pan jeszcze 2000 tekstów niczego to nie zmieni. Gabinety aborcyjne są miejscami zbrodni zabójstwa. I co robi min. Ziobro? Kim on jest? Naprawdę? Dlaczego nie ściga lekarzy-zbrodniarzy? Nie robi nic, bo może mu wygodnie mieć taką furtkę, gdy będzie miał „kłopot”, skacząc na boki.

      Państwo powinno ścigać bezwzględnie tę zbrodnię. Kościół powinien piętnować ją od rana do nocy, póki nie zostanie zakazana.

      Przypominam, że zbrodnia zabójstwa nienarodzonego stoi w prawie kanonicznym Kościoła na równi ze zbrodnią przeciw Jego jedności co do ciężaru gatunkowego.

  • Gabriel Maciejewski

    I jeszcze się pan demaskuje tym pokazywanie palcem…słoma zawsze z butów wylezie

    • Pogromca plagiatorów

      Przyjacielu Sewka B: to pan demaskowany, nie ja.

      Wszystko, co od tej pory pan napisze i powie, może być użyte przeciw panu.

      • Gabriel Maciejewski

        Używaj na zdrowie, tylko żebyś nie przedawkował, bo się zadusisz.

  • Magazynier Magazynier

    To ja Magazynier, pojedynczy Magazynier. Tak mi się porobiło na koncie.
    Wczoraj przeczytałem młodym ten tekst, w nagrodę za teścik. Mieliśmy trochę przerażenia w oczach, ale też i nieco ubawu zwłaszcza z tej szopy detektywa. W sumie jednak wszystko wiedzieli. Przytakiwali, bynajmniej nie wazelinowali, bo co kto dostanie wiedzieli w zarysie. Nie byli zbyt przygnębieni, ale o tańcu na rurze jakoby wiedzieli wszystko. Wszystko co i ja leśny magazynier wiem. To dobrze. Nie dobrze, o tyle, że za mało ich to ruszyło.

  • Wacław Grzybowski

    Wczoraj przeczytałem twój tekst młodym, w nagrodę za teścik. Mieliśmy trochę niekłamanych emocji, ale też i nieco śmiechu z tej szopy detektywa. W sumie jednak nie zaskoczyłem ich. Cały czas przytakiwali. Z pewnością nie podlizywali się, bo kto co dostanie za teścik, już wiedzieli w zarysie.

  • Gabriella

    Pan Gabriel to fajny i odpowiedzialny chłopak. Źli ludzie się go czepają, że pisze byle co i byle jak, a on po prostu chce utrzymać rodzinę.

    • Magazynier Magazynier

      Co nie? Musi że pani to fajna dziewczyna. Rodzina na pewno sama się utrzymuje, to pani już nie musi. I może sobie z okienka na trzecim piętrze spluwać słonecznikowymi łupinkami na fajne chłopaki. No jakoś ten czas trzeba czymś zapluć, przecież. Co nie?

      • Gabriel Maciejewski

        Ona tu przylazła z salonu, nie mogła wytrzymać…to toksyczne zaangażowanie

        • Magazynier Magazynier

          I co te kobiety w tobie widzą? Facet po 40-tce i niby „taki fajny chłopak”. No i tylko ta rodzina stoi na przeszkodzie. Katolicki fundamentalizm normalnie.

    • Gabriel Maciejewski

      A powinienem ją porzucić, tak?

  • Herbert George Wells – pisarz
    Orson Welles – reżyser ( miedzy innym słuchowiska opartego, na prozie Wellsa, – Wojna swiatow)

    • Pogromca plagiatorów

      J.S. Bach – kompozytor
      F.E. Bach – kompozytor

      Obaj jechali na budżetach.

      Oj, miałby być „porządny” historyk: Józef Flawiusz – Wojna żydowska, Starożytności… budżet cesarski.

      • A Tem

        Poghomca, słuchaj: my tutaj już mamy doświadczenie po hospicjum, OIOM-ie i nie tam jednej, ale paru wizytach w prosektorium.
        Nie rozpędzaj się tak; kiedy sondą próbować będziemy przelot naddźwiękowych obiektów przez twoje, khykhy, zwłoki, to nikt nie będzie nad resztkami żartował. Pełny do nich szacunek, choć wtedy już niepotrzebny. Inni to załatwią, że trafisz, schłodzony, na stalowy stół. Tacy jak ty dużo pociskają i szybko się kończą. Poczytaj sobie poniżej, jak się uczą w młodym wieku ci, do których nie dorastasz — stary dziad, nauczyć się już nie zdołasz.

    • Gabriel Maciejewski

      I co, i co?

      • Tylko tyle ze w tytule notki winno byc H.G. WELLS a nie WELLES.

        • Gabriel Maciejewski

          Jak mawiał mój nauczyciel od przedmiotu hodowla lasu – inteligentny uczeń zrozumie

  • Pogromca plagiatorów

    Zdawało się, że Autor wysoko mierzący, a zszedł do poziomu medialnego kitu do podtrzymywania emocjonalnej stazy, której najwyższą marką w nadwiślańskiej prowincji jest sprawa słynnej Madzi, cykliczne doniesienia o łapaniu pijanych kierowców i telewizyjne prognozy pogody. Jeśli nawet za Żukówną są narkotyki, handel żywym towarem czy inna tego rodzaju aktywność, to przecież spraw takich z udziałem Polaków jest całkiem sporo, również na Bliskim Wschodzie, i nikt o nich nie informuje.

    Czy ta „partnerka” Rutkowskiego nie ma na imię Maja? Pan napisał, że Kamila…

    • Gabriel Maciejewski

      A co to pana obchodzi, skoro się pan tymi sprawami nie interesuje. A poza tym, czy to mało partnerek ma Rutkowski?

      • Pogromca plagiatorów

        Co pan wie o moich zainteresowaniach? Dobre…

        Dziś zaś w innym miejscu napisał pan:

        Ideałem byłaby taka sytuacja, w której udałoby się nam uniknąć jakichkolwiek komentarzy na temat tak zwanych bieżących spraw. To jest jedna z pułapek, która według różnych macherów gwarantuje klikalność i sukces. Nie gwarantuje, wszyscy o tym wiemy. I nie o masową klikalność nam chodzi.

        A tu taki klikalny pudelek-magielek, taka madzia żuk w jednym. Brakuje tylko raportu o szoferach na podwójnym gazie i historii o zamorzonym na śmierć koniu.

        Czy Rutkowskiemu starcza? Pani, spytaj pan go sam. Niemniej ta zakonnica, którą wyciągnął z klasztoru, to na miarę samego Lutra. Ten milicjant w pełni zasłużył sobie na przydomek „Luter”. Powinien się teraz podpisywać Krzysztof „Luter” Rutkowski. W 500 rocznicę deformacji – jak znalazł.

        • Gabriel Maciejewski

          A pan mu zazdrości, bo nie rozumiem? Jak chce pan pisać na tematy poważne i wzniosłe, niech pan założy bloga, zgromadzi czytelników i wydaje książki. To proste. Ja tak zrobiłem. Pan zaś lata po ludziach i strzyka swoją frustracją.

          • Pogromca plagiatorów

            Nie chodzi o milicjanta, lecz o pana. Dlaczego w jednym miejscu pisze pan, że bieżączki nie będzie, a na papugu jedzie pan bieżączką z poziomu pudelka, plotka itp.?

            Bloga mogę założyć na tym pańskim nowym blogowisku, jeśli się zmieni oprawa graficzna, bo teraz jest odpychająca, zimna i nieprzejrzysta.

            No i nie latam po ludziach, proszę nie zmyślać – jak z tym Afrykanem. I żeby tylko z Afrykanem; gdyby wiedział pan, iluż to osobom przypisał pan lekkomyślnie wykwity swojej wyobraźni, to by się pan spopielił ze wstydu – zakładając, że jakieś resztki wstydu w panu są. Chociaż z przeprosinami Afrykana też wyskoczył pan lekkomyślnie…

          • Gabriel Maciejewski

            Ja generalnie jestem lekkomyślny, a piszę co mi się podoba. I niech się pan nie łudzi, że kiedykolwiek założy u mnie bloga

          • Pogromca plagiatorów

            Ja na blogowisku niejakiego „Leszczyny” Maciejewskiego; megaloman z pana.

            Ale czyta się pana fajnie, jednak tylko do śniadania, przed południem, później już nie. Z polszczyzną ma pan problem raczej nierozwiązywalny: słowotok i masa błędów. Niemniej jakiś styl ma pan. Przypomina mi fabrycznie przetarte i podziurawione gacie.

            Na szczycie pretensji jest jednak nie pan, lecz jego wydawnictwo – Klinika języka. I co by nie mówić, jest to ustawiczny lingwistyczny stan kliniczny.

          • Gabriel Maciejewski

            Niech pan wróci do swojej ulubionej Gazety wyborczej.

          • Pogromca plagiatorów

            Ma pan urojenia: nie czytuję Gazety Wyborczej.

            Czy pan nie pracował przed laty dla Agory?

          • Gabriel Maciejewski

            Pół życia. Jestem osobistym przyjacielem Blumsztajna

          • Magazynier Magazynier

            Ja pierniczę, ale pan daje! „Z poziomu pudelka, plotka itp.”!? Dziewczyna, młoda niewiasta zmarła w długiej długiej i bolesnej agonii, cierpiała jak mało kto, a pan to porównuje do poziomu pudelka? I jeszcze na dodatek była szkolona w sepuku na rurze! I nikt jej nie ostrzegł! Panie kochany, cierpi pan na bezsenność? Bo tylko tak potrafię wytłumaczyć pana wynurzenia.

          • Gabriel Maciejewski

            To cham, nie masz się co nim przejmować. I jeszcze do tego ma takie ego, że jakby na nie wlazł i zleciał nie zostałaby z niego mokra plama.

          • Magazynier Magazynier

            Mkozi, czysty Mkozi (Zulu Chaka).

          • A Tem

            To jest wariat. Oh, przephaszam – wahiat. Taki z odchylonym paluszkiem.
            Popatrz, tam gdzie „fabrycznie postarzane” tkaniny przywołuje, jak się fatalnie wkopał: takie kupują bowiem wyłącznie koneserzy, weźmy firmę LeviStrauss&Co. Miś zapewne niechcąco przyrównał firmę Gabriela do najlepszych na rynku; nie urywających się po wypełnieniu kieszeni kilogramami ZŁOTA. Levisy takie są, KlinikaJęzyka jest lepsza, bo nie tylko nosi metalowe samorodki, ale także uczy myślenia. On się broni przed myśleniem.

          • Pogromca plagiatorów

            To prawda, co pan napisał, ja zaś dodam tylko, że od levisów i leszczynowej Kliniki języka mocniejsze są podobno już ruskie walonki i czukocka kufajka. Są podobno tak mocne, że nie trzeba ich nawet reklamować, a ich użytkownicy na potrafili przechodzić w jednej parze i 20 lat, przenosząc w kieszeniach tony samorodków złota. Ale dziurawiły się same.

          • Magazynier Magazynier

            Nie mogę znaleźć tego fabrycznego postarzania. Usunął? Trafiłeś zatem. Trafiony zatopiony.

    • Janusz Różycki

      Przycina Pan do poziomu trawnika 😉

  • Jaroslaw Zolopa

    Tak, tak. Za mało ćwiczyła.
    Bardzo ładna paralela.

    • Gabriel Maciejewski

      I teraz wszystkie dziewczyny wezmą się ostro za siebie, żeby nie połamać potem żeber przy wypadaniu z okna

      • Jaroslaw Zolopa

        Obstawiam, że już sie wzięły…

        • Gabriel Maciejewski

          Reklama usług serwowanych szejkom leci codziennie na hot spotach

          • Jaroslaw Zolopa

            Fakt. A Eloi myślą, że to taka afirmacja życia.

          • Gabriel Maciejewski

            Oczywiście, siła, sprawność, piękno…

          • Jaroslaw Zolopa

            Jeden dzień pracy w hospicjum, albo na oddziale intensywnej terapii uodparania bardzo skutecznie na tą „siłę, sprawność i piękno”.

          • Gabriel Maciejewski

            Zastanawiam się, czy to nie powinno być obowiązkowe dla uczniów szkół średnich.

          • Jaroslaw Zolopa

            Powinno, ale Morlokowie się nie zgodzą, a Eloi sami na to nie wpadną.

          • A Tem

            W Niemczech jest obowiązek przepracowania tygodnia w hospicjum dla każdego ze szkoły ponadpodstawowej. Podaję z kronikarskiego obowiązku.

          • Gabriel Maciejewski

            Powiedz to pogromcy plagiatorów, który wszystko wie lepiej

          • A Tem

            Pan Poghomca Plaghiatorhów o ksywie „ustawiczny lingwistyczny stan kliniczny” próbuje zaistnieć jako twórca metafor. Coś mu to nie idzie. Phehtensje doh ihlorazu u niego widzę.
            Ale dobrze, bezpośrednio powiem mu. Niech wie.

          • Pogromca plagiatorów

            Po pisowni wnoszę, iż jest pan bliskim współpracownikiem czy krewnym Hanny Gronkiewicz Waltz?

          • A Tem

            Powinno. 100% zgody. Mądrzy osadziliby się tym mocniej w społeczności, a głupim by wiele głupstw wywietrzało po drodze (tydzień po 10h dziennie wystarczy) z makówek.

          • Pogromca plagiatorów

            Hospicjum czy OIOM przegrywa na starcie z prosektorium i sekcjami, jednak każdy może spróbować sił w myciu i ubieraniu zwłok.

          • Jaroslaw Zolopa

            Ze zwłokami kiepsko się rozmawia.