Koszty wychowania dziecka w Polsce 2016 i 2017
Ilustracja: canstockphoto

Strona główna / Jestem mamą i dam się naciągnąć na wszystko…

Jestem mamą i dam się naciągnąć na wszystko…

Bycie mamą w dzisiejszych czasach nie jest łatwe. Nie mówię, że kiedykolwiek było, ale to co się dzieje obecnie przypomina jakieś zbiorowe szaleństwo. Według dzisiejszych standardów matka powinna być dojrzała, ale nie za stara; doświadczona, ale nie zgorzkniała; ustawiona zawodowo, ale nie za bardzo – żeby bez problemu mogła pójść na macierzyński; odpowiedzialna, ale nie nudna; troskliwa ale nie nadopiekuńcza. Można by tak wyliczać niemal w nieskończoność. Jeśli jednak głębiej wejdziemy w temat okaże się, że te wszystkie wytyczne można spokojnie pominąć. Dziś bowiem, aby być dobrą matką wystarczy jedna jedyna rzecz – gruby portfel. Niestety jest to warunek konieczny.

Świadome i dojrzałe macierzyństwo (według producentów i sprzedawców) czyli wyścig po twoją gotówkę zaczyna się w tym samym momencie gdy powstaje nowe życie. Suplementy diety – abyście ty i dziecko byli w jak najlepszej formie. Kosmetyki do pielęgnacji kobiet w ciąży, bo przecież w takim stanie absolutnie nie możesz używać zwykłych preparatów. Magazyny i książki na temat ciąży oraz wychowania dziecka. Co prawda te tematy są świetnie omówione w internecie, ale takie ważne dzieła warto mieć w domu na regale by w każdej chwili móc do nich zajrzeć. Płyty z muzyką poważną – bo przecież przy nich dziecko rozwija się najlepiej, a ty najpełniej się relaksujesz.

Jednak prawdziwa wojna rozsądku z konsumpcjonizmem zaczyna się, gdy zaczynasz kompletować wyprawkę dla swojego dzidziusia. Nagle okazuje się, że noworodek do szczęścia potrzebuje znacznie więcej niż jesteś w stanie sobie wyobrazić. Oprócz takich oczywistych zakupów jak łóżeczko, wózek, fotelik,  pościel i ubranka, które oczywiście muszą być zakupione z najnowszej kolekcji a co za tym idzie także po odpowiednio wysokiej cenie, warto skusić się na jeszcze kilka bardzo istotnych rzeczy. A więc na specjalną ściereczkę do wycierania buzi (super chłonna, miękka, delikatna i bóg wie co jeszcze), kubełek dedykowany (słowo „przeznaczony” już dawno przestało być używane w reklamach) brudnym pieluchom, wiaderko do kąpieli (tylko 3 razy droższe od zwykłej wanienki) i oczywiście miś-usypiacz z mruczącym brzuszkiem (inaczej nawet się nie łudź, że twoje dziecko zaśnie). Oprócz tego musisz kupić odpowiednie kosmetyki do pielęgnacji maluszka. Nie jest tego dużo – wystarczy przecież krem do buzi, krem do pupy, płyn do kąpieli, szampon do włosów, balsam po kąpieli, krem na słonko, krem na mrozik, serum przeciw odparzeniom, maść na odparzenia… jeżeli o czymś zapomniałam to przepraszam. Pielęgnacja jest ważna, ale nie zapominajmy o zabawie. Dziecko potrzebuje bardzo dużo i bardzo różnych zabawek, które będą rozwijać jego zdolności manualne, motoryczne, poznawcze i jakie sobie tylko kto życzy. To nic, że z czasem przekonasz się, że twój maluszek najbardziej lubi bawić się drewnianą łyżką i plastikowymi miseczkami. Sklepowe gadżety muszą być bo przecież nie chcesz by znajomi pomyśleli, że nie stać cię na najnowsze zabawki dla dziecka albo że co gorsza nie zależy ci na prawidłowym rozwoju malucha.

Po pewnym czasie każda przyszła mamusia jest przekonana, że tylko odpowiednia ilość dóbr materialnych zapewni jej dziecku szczęśliwe i wartościowe dzieciństwo. Dlatego też szybko pogodzi się z faktem, że rzeczy dla dziecka są około dwukrotnie droższe niż ich „dorosłe” odpowiedniki. Przecież nie wypada pytać czemu tak się dzieje tak jak nie wypada na dziecku oszczędzać.

Na pocieszenie trzeba dodać, że część z tych wydatków jeżeli będziesz mieć szczęście i niski dochód pokryjesz z programu 500+. Natomiast jeśli na 500+ się nie załapiesz, zawsze możesz skorzystać z rad zawartych w poradniku „Dziecko bez kosztów” – jego cena to 50 zł.

Eliza Jarocińska
Przyrodnik w biurze. Wiecznie wątpiąca poszukiwaczka idei, która w końcu ją uwiedzie. Miłośniczka kryminałów.