prawo pracy w Polsce pozew pracownika
Ilustracja: canstockphoto

Strona główna / Pracownik Idzie Do Sądu

Pracownik Idzie Do Sądu

6:30 – budzik. Nie masz siły wstać, ale to już piątek. Ostatni dzień miesiąca. Tylko ta świadomość dodaje ci sił do podniesienia się spod kołdry. Szybki prysznic, śniadanie, rzut oka na newsy. O rany! To już 7:30. Teraz bieg z przeszkodami do pracy. Cudem udaje ci się pokonać odległość kilku kilometrów dzielącą cię od biura i jesteś. Gotów do pracy. Dzień jak co dzień chciałoby się rzec. Jednak nie do końca.

Około godziny 14:00 szef wzywa cię do swojego gabinetu. Idziesz robiąc po drodze rachunek sumienia i w zasadzie nie znajdujesz nic co mogłoby mu się nie spodobać. Acha! Mięła połowa roku, zbliża się twój urlop – na pewno szef chce ci podziękować za ostatni czas, może jakaś premia? Z uśmiechem i pewny siebie wchodzisz do gabinetu szefa. Okazuje się jednak, że to nie spotkanie w cztery oczy. Szef czeka na ciebie z szefem działu personalnego. Hmmm? O co chodzi? „Panie Arturze, zaprosiliśmy pana żeby poinformować o naszej decyzji. To jest wypowiedzenie umowy o pracę. Przykro nam” – słowa te odbijają się jak echo w twojej głowie. Nie, to nie możliwe. Dlaczego? Szef wyjaśnia powody rozstania. Mówi, że możesz odwołać się do sądu. Dostajesz polecenie zwrócenia sprzętu służbowego, spakowania prywatnych rzeczy. Jeszcze masz wykorzystać cały urlop, a po im już masz nie wracać do pracy. Wychodzisz dziś po raz ostatni z biura. Po 14 latach pracy to co zabierasz z tego miejsca zmieściło się do jednego kartonu po papierze do drukarki.

Ochłonąłeś po dwóch dniach i zastanawiasz się co dalej. Nie zostawisz tego tak. Tyle poświęciłeś dla tej pracy. Telefon do przyjaciela prawnika. Słyszysz, że jest szansa powrotu do tej pracy, albo chociaż dostania od pracodawcy odszkodowania za to, że cię niesłusznie zwolnił. Ale o to już trzeba walczyć przed sądem. Musisz to przemyśleć, przespać się z tym, przegadać z żoną. Kolejnego dnia podejmujesz decyzję – nie poddasz się tak łatwo i będziesz walczył o pracę, dla której poświęciłeś całego siebie. Składasz do sądu odwołanie od wypowiedzenia umowy o pracę. Dobrze, że skorzystałeś z rady przyjaciela i udałeś się do prawnika. Wydawało się, że nie jest to skomplikowane, a okazuje się że żeby mieć szansę na wygranie sprawy trzeba wiedzieć co i jak napisać, załączyć dokumenty. Kiedy odwołanie zostało już wysłane odetchnąłeś z ulgą. No! Teraz zobaczymy gdzie jest sprawiedliwość!

Mija tydzień, dwa, trzy – żadnej informacji z sądu. Minął miesiąc. Zaczynasz się niecierpliwić. Pod koniec drugiego miesiąca otrzymujesz z sądu odpowiedź a twoje odwołanie przygotowaną przez pracodawcę. Chyba pracował na nią przez te dwa miesiące cały sztab prawników! 42 strony i tona załączników. Czytasz i nie wierzysz. Z każdym słowem przekonujesz się jakie są to bzdury i jesteś coraz bardziej pewien swojej wygranej. Nie zmienia to jednak faktu, że dla sądu wygląda to inaczej. Każde twoje stwierdzenie z odwołania zostało zbombardowane w odpowiedzi na nie. Po lekturze odpowiedzi na odwołanie sąd na pewno da wiarę opisanym w nich okolicznościach. Do tego jeszcze ci świadkowie. Ty nie podałeś żadnego ze swoich współpracowników, bo przecież to nie jest dla nikogo przyjemność spotykania się w sądzie. A pracodawca przeciwnie – podał i tych z którymi pracowałeś, ale i tych których nigdy nie poznałeś. 16 świadków! A termin pierwszej rozprawy wyznaczony został na sześć miesięcy później.

Co to oznacza? Otóż tyle, że musisz przygotować się na długą i niełatwą walkę bez gwarancji wygranej. W dużych miastach sprawy pracownicze trwają najczęściej od 2 do nawet 6 lat. Sądy pracy są mocno obciążone, przez co rozprawy odbywają się co ok. pół roku. Jeśli zgłoszonych świadków jest kilkunastu, potrzeba co najmniej trzech rozpraw na zakończenie sprawy w I instancji. Na tym jednak zazwyczaj się sprawa nie kończy. Przegrywająca strona zazwyczaj skarży niekorzystny dla niej wyrok. Postępowanie natomiast przed sądem II instancji trwa nierzadko tak samo długo.

W ostatnich latach obserwuje się jednak coraz większą skłonność do zamykania tych spraw ugodowo. Wpływa na to wiele czynników. Najczęstszymi powodami są niechęć stron do spotykania się przez tak długi okres czasu przed sądem, ale też wydawania pieniędzy na prowadzenie postępowania. Co z tego, że któraś ze stron wygra, skoro o wiele więcej zapłaci swojemu prawnikowi. W nielicznych przy tym przypadkach sądy przywracają pracowników do pracy. Z kolei pracownicy nie chcą latami czekać na odszkodowanie. Niezależnie od powyższego zawsze istnieje przy tym niepewność co do wyniku postępowania.

Jaki wniosek z powyższego? Warto walczyć o sprawiedliwość, ale walka ta nie jest bitwą a wojną. Nawet jeśli istnieje wysokie ryzyko, że zostaniesz dotkliwie zraniony. Dlatego zawsze warto zważyć na możliwość zawieszenia broni i podjęcia pertraktacji ugodowych.

Anna Wijkowska
Radca Prawny. Uprzednio pracownik Wydziału Obsługi Prawnej ZUS. Miłośniczka literatury, sportu i kontaktu z naturą. Opiekun działu Pomocy Prawnej Papug.pl