Dlaczego ludzie pobierają PiS. Pragnienie zmiany.
Ilustracja: canstockphoto

Strona główna / Pragnienie Zmiany : część 6 na 7

Pragnienie Zmiany : część 6 na 7

7 nieoczywistych powodów, dla których ludzie popierają PiS.

Powód szósty: Pragnienie zmiany

Józef Amiens

Najbardziej trywialny, nieracjonalny i prosty powód, dla którego ludzie postanawiają zagłosować na inną partię to nuda. Często pomija się to w analizach politologicznych, bo przecież trudno przyznać, że ludzie są aż tak banalni i prości. Niemniej faktem jest, że ludziom raz na jakiś czas władza się po prostu nudzi i chcą zmiany. I nie pomogą tu kolejne kilometry autostrad, społeczeństwo chce oglądać inne twarze w telewizji, bo przecież ci poprzedni rządzili już długo i pewnie już się sporo „nachapali”. Szósty nieoczywisty powód poparcia dla PiSu brzmi: PRAGNIENIE ZMIANY.

Schemat jest zawsze podobny: Początkowo każda władza jest impregnowana na wszelkie wpadki i afery, a później najdrobniejsza sprawa może zachwiać sondażami. Zawsze jest jakiś punkt zwrotny, w przypadku Platformy była to afera taśmowa, a wcześniej jeszcze odejście Tuska. Platforma rządziła rekordowo długo w Polsce, bo aż 8 lat. Okazuje się, że był to limit, po przekroczeniu którego nic by tej partii nie pomogło, a wszystko zaszkodziło. Zrozumienie tego przyszło politykom PO trudno, niektórzy chyba do tej pory nie dowierzają, że naprawdę nastąpił koniec.

Wbrew pozorom cały opisywany mechanizm nudzenia się społeczeństwa władzą i pragnienia zmiany nie jest taki niedorzeczny. Łączy się bowiem poniekąd z powodem piątym, czyli walką z układem. Zapobiega on powstawaniu takich długotrwałych układów na szczeblu centralnym, eliminuje wiecznych dyrektorów, sprawia, że nowa władza ma szanse skorygować uchybienia poprzedników, nawet takie, które są niedostrzegalne na pierwszy rzut oka. No i, co chyba powinno być najważniejsze, na tym polega demokracja przedstawicielska. Ludzie, którzy dziś krzyczą o obronie demokracji, zapominają, że PiS doszedł do władzy… właśnie dzięki demokracji. I dopóki nie zniszczy mechanizmu wolnych wyborów, rewolucja w obronie demokracji nie wybuchnie.

Prawo i Sprawiedliwość pod względem bycia partią polityczną niczym nie różni się od swoich poprzedników. To partie bowiem są największą bolączką demokracji. Partie powstają z różnych przyczyn, jednak najczęściej początkowo przyświecają im jakieś idee i prym w nich wiodą ludzie z poczuciem misji. Z biegiem czasu, a po przejęciu władzy zwłaszcza, w partii zaczynają dominować zawodowi politycy, cyniczni cwaniacy, jak również cały aparat zaufanych i wiernych funkcjonariuszy. Sprawa Misiewicza w Ministerstwie Obrony Narodowej, niedoświadczonego aptekarza, któremu wyraźnie szkodzi woda sodowa, to tylko skrajny przypadek. Znałem osobiście wielu takich Misiewiczów za poprzedniej władzy. Byli to co prawda ludzie lepiej wykształceni i obyci, niemniej absolutnie nie byli wybitni i jakoś szczególnie uzdolnieni, poza tym, że byli typowymi „zwierzętami politycznymi”, którzy dla swojej partii zrobią wszystko… dopóki ta jest przy władzy lub ma realną szanse na władzę.

Jednakże w przypadku PiSu droga do znudzenia się społeczeństwu jest jeszcze daleka. Na razie trudno nawet przewidywać, kiedy to nastąpi i co może być takim punktem zwrotnym. Ludzie ciągle pamiętają Platformę i wcale nie palą się do jej powrotu, tym bardziej, że przecież nic ciekawego nie ma ona im do zaoferowania. To co, może zrobić teraz opozycja to oczywiście opracowywać program i nowy przekaz, rozbudowywać struktury, werbować ludzi i czekać na swoją szansę. Gdy ona nadejdzie, będzie już jednak inna rzeczywistość niż jest teraz i na pewno nie będzie powrotu do stanu sprzed listopada 2014 roku. Obecny czas dany opozycji służy temu, żeby właśnie to zrozumiała.

Józef Amiens
Zawodowo kontroler projektów unijnych i ekspert oceniający wnioski. Naukowo wieloletni doktorant nauk ekonomicznych. Z zamiłowania historyk i obserwator życia publicznego.