Reformy ochrony zdrowia efekty skuteczność
Ilustracja: canstockphoto

Strona główna / Służba zdrowia od nowa

Służba zdrowia od nowa

Nowy raport OECD (Organizacji Europejskiej Współpracy Gospodarczej) – „Health at Glance 2015″ nie pozostawia suchej nitki na polskiej służbie zdrowia.

Mamy za mało lekarzy: 2,2 lekarza przypada na 1000 pacjentów, co stawia nas w ogonie Europy. Poza tym jesteśmy na 36. miejscu (na 44 państwa) pod względem procentu PKB przeznaczanego na ochronę zdrowia (w Polsce to 6,4%). Mniej finansów na zdrowie przeznaczają np. Kolumbia, Indie… Ok. 1/3 pacjentów z Polski nie stać na realizację recept, ponieważ państwo refunduje tylko ok. 32% kosztów, podczas gdy w np. Luksemburgu – prawie 82%, a w Holandii – 80%.

Jakie rewolucje mają zmienić tę sytuację w najbliższym czasie? Przede wszystkim – jak zapowiedziało ministerstwo zdrowia – NFZ ma zakończyć swoje istnienie w 2018 r. Trochę więc jeszcze czasu zostało, tymczasem wciąż drogie utrzymanie tej instytucji daje w kość budżetowi państwa. NFZ rocznie kosztuje 734 mln zł i przez te dwa lata wciąż będzie podejmował ważne decyzje, mimo że skazanym na zakończenie swojej pracy dyrektorom raczej bardziej zależałoby na przygotowaniu się do zmian i szukaniu nowej pracy. Najgorszy jest bałagan informacyjny – pierwszy projekt ustawy o likwidacji NFZ oraz o finansowaniu służby zdrowia z budżetu państwa pojawi się w połowie 2016 r.

Inne zapowiedziane zmiany to głównie: informatyzacja służby zdrowia, refundowanie leków na nowych zasadach, ulepszenie działania pakietu onkologicznego, niekomercjalizowanie SPZOZów i zwiększenie liczby przyjęć na studia medyczne. A raporty co jakiś czas komentujące sytuację znajdują się m.in. na polskiej stronie OECD  http://www.oecd.org/poland/

Agata Jagielska
Dziennikarka z zainteresowaniem obserwująca aktualne wydarzenia. Związana z mediami elektronicznymi i blogosferą.
  • Norek

    Przy wizytach prywatnych, to chyba się dość często zdarza. Ale dyskusja dotyczy państwowej służby zdrowia.

  • Patka

    Ja również nie wierzę, że będzie lepiej. Lek na prostatę kosztował ok 3zł, a teraz przestał być refundowany i kosztuje ponad 1000zł! Jak np. emeryt ma się leczyć jeżeli jego emerytura to marne 800zł? Jest to świadome wystawianie ludzi na śmierć!

    • Norek

      Łagodny przerost prostaty, nie powoduje śmierci, więc brak refundacji leków, a co za tym idzie brak leczenie, nie skutkuje zgonem. Aczkolwiek standard życia obniża się przy tej chorobie bardzo. Prawdą jest jednak, że wielu chorych na choroby potencjalnie śmiertelne, jest także pozbawionych należytej opieki.

  • Róża

    Nie jestem pesymistką, od wielu lat staram się patrzeć na świat wtedy, kiedy sytuacja pozwala przez różowe okulary, ale w tym wypadku niestety patrzę przez ciemne szkła. Sama mam trochę problemów zdrowotnych i przyznam, że chodzę od lekarza do lekarza, od kolejki do kolejki i wydaje mi się, że tutaj nie będzie dotknięcia magiczną różdżką.

  • Kris

    Pielęgniarka podała 3-miesięcznemu dziecku, nie ten lek co trzeba.
    Dziecko zmarło. I teraz pytanie: czy to pomyłka z przemęczenia, czy z
    niedouczenia?

    • Tomi

      Kris, to straszna tragedia i ciężko wydać tu werdykt, szczególnie nie znając wszystkich okoliczności. Sprawą zajmuje się prokuratura. Poczekajmy na jej ustalenia.

      • Róża

        Zgadzam się z wypowiedzią Tomiego. Jest to ogromna tragedia i straszne przeżycie dla rodziców dziecka jak i zapewne dla samej pielęgniarki. Wydaje mi się, że już chyba nie nam oceniać.

        • Kris

          Nie nam oceniać, a jednak trzeba, bo tylko tak uda się ustalić, co było przyczyną tej tragicznej pomyłki i tylko wtedy jest szansa, że uniknie się takich sytuacji w przyszłości.

    • szym

      Moim zdaniem zawiodły procedury. Bo przecież na pewno jakieś są przy dawaniu lekarstw.

      • AAluniaa86

        Najlepsze procedury nie spełnią swego zadania, gdy zawiedzie człowiek. A tu ewidentnie jest widoczny błąd pielęgniarki. Pytanie tylko, co go spowodowało?

  • Norek

    Przykład, z życia wzięty, jak działa polska służba zdrowia: dzwonię dziś do przychodni, pytam czy mogę rozmawiać z panią doktor X. Na co pielęgniarka (z oburzeniem w głosie): pani doktor już nie ma, ona dziś pracuje tylko do 14.00. Patrzę na zegarek, jest 13.35.

    • Tomi

      A wieczne spóźnianie się lekarzy? Przyjmuje od 10.00, dobrze jest jak zjawi się o 10.30. Ciekawe, co by ci lekarze zrobili, jakby poszli do urzędu coś załatwić, a tam pani spóźnia się 30 minut? Pewnie niezłą awanturę. A lekarzowi nikt nie zwróci uwagi.

      • Róża

        U mnie w przychodni jeżeli chce się człowiek dostać do lekarza to musi być od 8:00 przy rejestracji lub przed 8:00 próbować się dodzwonić, bo telefon z rana jest non-stop zajęty. Ostatnio dodzwoniłam się o 8:10 (dzwoniąc od 8:00) i załapałam się na ostatnie miejsce na 17:45.

  • Laura

    Ja również jestem zdania, że u nas również może być tylko gorzej, bo nawet stabilności nie ma.

  • Laura

    Niestety, też uwiera mnie fakt, że na tak szczególny kierunek nie idą osoby z powołania do pomagania, a z ,,powołania” do pieniędzy.

  • AAluniaa86

    Tak prywatyzacja do bardzo dobry pomysł. Wbrew temu co się większość osób obawia, po prywatyzacji wzrasta zdecydowanie poziom usług. Szpital musi być wtedy rentowny więc pozbywa się wszystkich zbędnych kosztów. Musi też przyciągać pacjenta, więc dba o to by mieć dobry personel, zadowolony z warunków pracy i pensji.

    • Tomi

      Również jestem za prywatyzacją szpitali. Wtedy dyrektor dbały by o to, by wszystko funkcjonowało jak trzeba, a jakby nie funkcjonowało, to by był zwalniany. No i prywatyzacja zlikwidowałaby wszelką niegospodarność, a ta w szpitalach jest zatrważająca.

  • AAluniaa86

    Porównanie służby zdrowia do trupa, to jednak lekka przesada. Owszem, jest wiele do zrobienia, ale wszystko jest w granicach możliwości. Z pewnością kosztowałoby to wiele pracy, ale wszystko jest do zrobienia. Jedyne co naprawdę jest potrzebne, to mądre głowy, ale tych niestety wciąż brakuje.

  • zuza

    Nie mogę się zgodzić z tymi krzywdzącymi opiniami o lekarzach i pielęgniarkach. Moja mama jest pielęgniarką i jak leżałam w szpitalu, to wszyscy byli dla mnie mili.

    • Kris

      I naprawdę nie widzisz związku między tym, że twoja mama jest pielęgniarką, a miłym traktowaniem ciebie, podczas pobytu w szpitalu? Pomyśl, że nie każdy ma rodzinę wśród personelu.

      • Laura

        Ja wychodzę z założenia, że zawsze są jakieś wyjątki od reguły. Fakt, może była to kwestia znajomości, a może (czego bardzo życzę pacjentom) naprawdę sympatyczny i oddany personel (jako rzadkość).

        • Norek

          Oczywiście może w to wierzyć, jednakże o ile zdarzają się pielęgniarki i lekarze zaangażowani w leczenie pacjenta, o tyle, jeśli przychodzi do szpitala, ktoś z rodziny personelu, to jest zdecydowanie inaczej (lepiej) traktowany. Niestety, leżałem w szpitalu nie raz i na własne oczy obserwowałem takie sytuacje.

    • Tomi

      I jak ma być dobrze w naszym kraju, jak żyją w nim takie osoby?

  • Tomi

    Na szczęście odchodzi się już od „zwyczaju” wręczanie lekarzom „kopert”, co kiedyś było na porządku dziennym.
    Oczywiście, są jeszcze ludzie, którzy wierzą, że bez koperty, nie będą
    leczeni, ale już coraz więcej osób, nie wyobraża sobie dać łapówkę
    lekarzowi. A też coraz więcej lekarzy boi się ją przyjąć.

    • Laura

      Mnie się wydaje, że wszędzie to jeszcze można spotkać. To zależy od tupetu poszczególnych osób. Jeszcze pamiętam jak w czasach licealnych uczyła mnie matematyczka, która ziała nienawiścią do całego świata. Śmiem stwierdzić, że jej pasją było usidlanie uczniów w tych samych klasach. Sprawę promocji do następnej klasy załatwiało albo przeniesienie się do innej szkoły lub koperta…

      • Norek

        No nie wiem, czy to była nienawiść, czy chęć zysku.
        Owszem, łapówkarstwo jeszcze można wszędzie spotkać, ale jest już problem marginalny, gdyż coraz chętniej ludzie zamiast dawać łapówkę, wolą ten fakt zgłosić i w ten sposób pozbyć się łapówkarza raz na zawsze.

  • Anubis

    Bez stalowego zdrowia i sytuacji, gdy jest się już skazanym na leczenie w Polsce można już się jedną nogą wybierać na tamten świat. Oczywiście mowa o leczeniu państwowym, a nie prywatnym, bowiem na prywatnym istnieje możliwość dłuższego pociągnięcia.

    • Gość

      No już nie przesadzajmy, znam wiele osób, które były ciężko chore i zostały wyleczone przez państwową służbę zdrowia. Jednak są u nas i dobrzy lekarze, którzy nawet w takich warunkach potrafią i co najważniejsze, chcą leczyć ludzi.

  • Kris

    Reformy, reformami, ale oprócz tego, że sam system jest chory, to jeszcze chore jest podejście personelu (lekarzy i pielęgniarek) do pacjenta. Traktują go jak zło konieczne – przedmiotowo. Sami z siebie nie udzielają żadnych wyjaśnień, a jeśli się ktoś dopytuje, to odpowiadają na odczepne, często są wręcz opryskliwi (szczególnie pielęgniarki). Trudno jest mówić o jakiejkolwiek serdeczności, a nawet o szacunku. Wierzę, że są przemęczeni, ale to mimo wszystko nie zwalnia ich z obowiązku bycia po prostu uprzejmym.

    • Anubis

      Nie jestem w stanie nieść jak można wyjaławiać chorego człowieka z resztek jego godności przez brak szacunku. Moim zdaniem powinno to działać zgoła inaczej. Nie masz empatii i nie chcesz pomagać ludzkim żyjątkom? Nie idź na medycynę.

  • AAluniaa86

    Żadne reformy nie pomogą, jeśli nie zatrzyma się młodych lekarzy w kraju. A póki się to nie stanie, to wciąż jesteśmy zmuszeni leczyć się u przemęczonych, niewyspanych i mimo tego, że zarabiających kupę kasy to niezadowolonych z życia lekarzy, którzy pacjenta traktują jak intruza.

    • Laura

      W większości klinik tak niestety jest. Ja przez trzy lata chodziłam do placówki do jednego, młodego lekarza, który nigdy nie robił problemu z wypisaniem lekarstw czy skierowań na badania, co robili inni, starsi jego koledzy: ,,ale ja nie mogę Pani wypisać badania TSH na fundusz, musi Pani za to zapłacić” – a dzięki niemu mogłam zaoszczędzić na pakiecie badań (bo moje leki niestety są drogie). A do czego zmierzam? Odszedł z tej kliniki do prywatnej, gdzieś do Piaseczna… Także z przykrością muszę się zgodzić, że młodzi próbują swoich sił gdzie indziej.

  • Tomi

    Słuszna uwaga. Płacimy z naszych kieszeni ciężkie pieniądze, na coś, co ledwo funkcjonuje i nie daje żadnego poczucia bezpieczeństwa. Przecież gdyby za te pieniądze, co są odprowadzane na składki wykupić pakiet w prywatnej przychodni, to miało by się tak zwany „full wypas”. No ale z czegoś trzeba utrzymać rzeszę dyrektorów…

    • Róża

      Dodam od siebie, że niestety spora część badań (przynajmniej ta, którą ja muszę wykonywać) nie jest refundowana i kosztuje ciężkie pieniądze.

      • Norek

        Większość badań jest darmowych, tylko lekarze mają dziwne opory przed wypisywaniem na nie skierowania. Poza tym specjalistyczne badania, może zlecić tylko specjalista, a żeby dostać się do takiego na NFZ, trzeba czekać np. rok. I kogo stać, to woli zapłacić i mieć badania od ręki.

        • Róża

          Podstawowe owszem. Ale ja jak spora ilość kobiet (bo to ostatnio jakaś plaga i wysyp tego) muszę kontrolować kilka chorób: niedoczynność tarczycy, hashimoto,
          insuliooporność, zespół policystycznych jajników (a zestaw badań do tego to
          morfologia + kortyzol + nadnercza + hormony tarczycy (TSH, FT3, FT4), jonogram, krzywa cukrowa, krzywa insulinowa, prolaktynę, testosteron, przysadkę, FSH, LH (i pewnie jeszcze o czymś zapomniałam)). A takie badania co ok 3 miesiące powinny być powtarzane, a przyznam Wam, że to są niemałe pieniądze.

  • Eliza

    Owszem, ostatni akapit wspomina o planowanych zmianach, ale czy tych nie było już wiele i niestety, większość z nich okazała się zmianami, które nic dobrego nie przyniosły. Oczywiście można mieć nadzieję, że teraz będzie inaczej, ale jednak doświadczenie nie napawa optymizmem.

  • Tomi

    Światełko w tunelu – bardzo trafne skojarzenie, jak nic służba zdrowia czeka zgon. Oby jak najszybciej i wtedy może w końcu coś się faktycznie zmieni.

  • Tomi

    Zlikwidują NFZ, a zamiast niego powstanie PFZ. Przecież nie uwierzę, że zlikwidują tą całą biurokrację, która generuje olbrzymie koszty i daje zatrudnienia tylu „dyrektorom” i „specjalistom”. To jest mydlenie oczu społeczeństwu.

    • Jul

      Na pewno tak będzie, bowiem służba zdrowia byłaby niemożliwa bez jakiegokolwiek płatnika. Byle tylko nie był on bardziej problematyczny.

  • Laura

    Nie mogę doczekać się momentu kiedy w końcu przeczytam coś pozytywnego względem służby zdrowia. Coś, co małą iskierką, tlącą się będzie rozpalać płomyk ku lepszemu.

  • Rosalies

    Ja niestety nie uznaję państwowej służby zdrowia przede wszystkim przez to, że od lat działa jak działa, a właściwie, precyzując – nie działa. Wolę odprowadzać sama (niestety dodatkowo) składki aby móc jak człowiek pójść do lekarza i w razie potrzeby otrzymać te pomoc, a nie czekać ponad rok do endokrynologa, do którego muszę chodzić co dwa miesiące, a na wykonywanie pakietu badań jestem ,,skazana” co kilka tygodni. Już dawno zapadłabym w śpiączkę gdybym leczyła się niepublicznie

  • Jul

    Od dawna zdawałam sobie sprawę, że jest bardzo źle z naszą służbą zdrowia, ale po przeczytaniu zestawień i statystyk doszłam do wniosku, że jednak moja ,,wiedza” była bardziej optymistyczna od tego, czego właśnie się dowiedziałam. 2,2 lekarza na 1000 pacjentów.

    • Tomasz

      2,2
      lekarza przypada na 1000 pacjentów, ponieważ u nas w kraju lekarze zarabiają
      bardzo mało w porównaniu do innych krajów. Z jednej strony się im nie dziwię,
      że wyjeżdżają za granicę. Wiele lat nauki (tak naprawdę nieprzerwalnej), duże
      wykształcenie i taka osoba nie chce pracować za tzw. Psie pieniądze. Większość
      nie po to tyle wkładała trudu w kształcenie aby otrzymywać tak małe płace.

      • AAluniaa86

        O nie, Tomasz, mylisz się. Lekarz zarabiają u nas bardzo dużo. Za jeden dyżur potrafią wziąć 1 tysiąc złotych, a tych dyżurów w miesiącu mają kilka. Mało natomiast zarabiają rezydenci, a wymaga się od nich więcej pracy, niż od doświadczonych już lekarzy, bo przecież muszą się nauczyć. I to właśnie rezydenci decydują się na opuszczenie Polski. Przez co większość lekarzy u nas jest w średnim wieku, a nawet już w wieku emerytalnym. Bark nam młodej kadry. A wystarczyło by trochę obniżyć pensję lekarzy i dołożyć rezydentom.

        • Tomi

          I w ten sposób, z powodu, źle pojętych oszczędności, państwo (czyli my) wykładamy pieniądze na kształcenie lekarzy, którzy potem leczą np. w Wielkiej Brytanii. Czyli tak naprawdę pieniądze wydane na tych studentów, to pieniądze wyrzucone w błoto.

          • Anubis

            Fakt faktem i tak jest to inwestowanie w leczenie nawet za granicą.
            Mnie doprowadza do szewskiej pasji, że wyrzuca się miliony na kościół, światowe dni młodzieży katolickiej (Na co to komu?), a ludzie w szpitalach są na wyzionięciu ducha. A może według rządu Bóg ich uzdrowi?

  • Milena

    Skoro NFZ ma zakończyć swoje działanie co będzie zamiast niego?

    • Laura

      Będzie nowy płatnik, po prostu odpowiedzialność za płacenie, za świadczenia zdrowotne będzie spoczywała na kimś innym.