Śmiertelne nawyki
Ilustracja: canstockphoto

Strona główna / Śmiertelne nawyki

Śmiertelne nawyki

Trzy nawyki mogły być najbardziej prawdopodobną przyczyną śmierci ponad 3 tys. osób w Polsce. Pierwszy – nawyk profesora chemii („jadę, piwo to nie alkohol”), drugi – nawyk władcy dróg („moje auto, moja prędkość”), trzeci – nawyk szyku bojowego („pieszy – twój wróg”).

W wypadkach drogowych w Polsce w jednym roku ginie więcej osób niż we wszystkich akcjach przestępczych łącznie. Wciąż chyba jednak w świadomości społecznej wypadki drogowe są postrzegane jako mniej niebezpieczne.

Tymczasem statystyki Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji nie pozostawiają złudzeń: w  2014 roku w 34970 wypadkach, śmierć poniosły 3202 osoby a 42545 zostało rannych. Średnio w Polsce codziennie rannych zostaje 116 osób i umiera ośmioro ludzi. Wprawdzie nie jesteśmy w europejskiej czołówce pod względem liczby wypadków – to miejsce należy się Niemcom (306 266 wypadków) i Wielkiej Brytanii (157 066), ale jeśli zestawimy te cyfry z ilością osób, które poniosły śmierć, uderzą nas zadziwiające proporcje. Na aż tak dużo większą niż w Polsce ilość wypadków na niemieckich drogach, śmierć poniosło „jedynie” 4009 osób, czyli niewiele więcej niż u nas.

Czemu nasze drogi są takie śmiercionośne? Najczęstszą przyczyną wypadków w Polsce są: nadmierna prędkość, brak zachowania zasad pierwszeństwa przejazdu, niewłaściwe wyprzedzanie i zachowanie wobec pieszych. Także jazda pod wpływem alkoholu lub innych substancji psychoaktywnych przyczynia się do tragiczności wypadków. To ostatnie zjawisko najczęściej dotyczy kierowców wieku 25-39 lat.

Reakcją ustawodawców na tę sytuację było wprowadzenie 18. maja 2015 nowych przepisów związanych z ruchem drogowym. Od tego czasu nietrzeźwych kierowców, którzy spowodują wypadek, dotyczą dotkliwsze sankcje: od 3 do 15 lat zakazu prowadzenia pojazdów plus grzywna zaczynająca się od 10 tys złotych.

Zmieniło się także postępowanie wobec kierowców nadużywających pedału gazu. Jeśli kierowca w terenie zabudowanym przekroczy prędkość o ponad 50 km/h – traci prawo jazdy na 3 miesiące. Traci je również za przewożenie większej niż dozwolona liczby pasażerów. Jeśli mimo to, taki kierowca wsiądzie do auta – dokument nie zostaje mu zwrócony przez łącznie pół roku. Jeśli i to go nie powstrzyma przed korzystaniem z samochodu, starosta zatrzymuje jego prawo jazdy. Wyższe sankcje obowiązują także w nowym systemie punktowym, w którym wprowadzono kursy reedukacyjne i możliwość łatwiejszej straty uprawnień do kierowania pojazdami.

Według pierwszych statystyk nowe przepisy poprawiły bilans bezpieczeństwa na drogach. Do wypadków jednak przyczyniają się też inne elementy niż tylko nieodpowiedzialni kierowcy. I wprawdzie większe sankcje oraz lepsze spoty kampanii społecznych mogą wspierać pozytywne zmiany, lecz nie naprawią irytujących przepisów, złego oznakowania dróg, ani słabej jakości nawierzchni.

Agata Jagielska
Dziennikarka z zainteresowaniem obserwująca aktualne wydarzenia. Związana z mediami elektronicznymi i blogosferą.
  • Róża

    Ogólnie panuje u nas dziwna polityka prawna oraz karna. Za jazdę po alkoholu mogą
    zabrać prawo jazdy, a taka osoba napije się ponownie i znowu wsiądzie za kierownicę. (Proszę nie brać tego do siebie, niczego nie zarzucam, chodzi o specyfikę naszych przepisów).

  • 31uisybz .

    No i jeżdże bez prawa jazdy, bo mi zabrali…. co innego, gdyby zabrali samochód a prawko zostawili

  • Milena

    A ja
    uważam, że zaostrzenie przepisów drogowych jest dobrą rzeczą. Bezpieczeństwa
    nigdy nie za wiele. Lepiej dmuchać na zimne niż oparzyć sobie język i
    podniebienie czego efektem będzie kilkudniowy ból i niedogodność. Przytaczam
    błahostkę. A typ Drugi „moje auto, moja
    prędkość” powinien swoje zamiłowanie do szybkości wyładowywać na torach
    wyścigowych lub na innych konkurencjach nie stwarzających zagrożenia dla innych
    ludzi.

    • Jul

      Co do typa drugiego zgodzę się w stu procentach, ale nie jestem pewna czy takie zaostrzenie przepisów faktycznie będzie dobrym rozwiązaniem, a raczej takim, które faktycznie zapewni większe bezpieczeństwo.

  • Sara Duszyńska

    A ja zawsze zabieram kluczyki pijanym znajomym, którzy chcą wsiąść za kierownicę. Na początku kończyło się to wymówkami i złością na mnie, ale w końcu wszyscy poszli po rozum do głowy i dzisiaj mi dziękują.
    Sama nie mam prawka, bo jestem straszną panikarą i uważam, że zagrażałabym na drodze absolutnie wszystkim ;P Stąd też ambicji bycia kierowcą nie mam : )

    • Milena

      I bardzo dobrze. Popieram i przyklaskuję. Często ludzie stroją fochy,bo idzie coś nie po ich myśli
      (o ile taka osóbka po procentach jeszcze jest wstanie jakkolwiek analizować). W sumie jak z dziećmi. Gdy zakaże się im czegoś,tłumacząc, że jest to złe (nie zawsze maluszki rozumieją dlaczego) odejdą naburmuszone lub zaczną tupać nóżkami i pokazywać swoje niezadowolenie. Przez pryzmat czasu dawny maluszek będzie wdzięczny rodzicom, że nie zgodzili się na
      taką czy inną głupotę, której zakaz skończył się wówczas nawet awanturą.

    • AAluniaa86

      Bardzo dobra postawa. Gdyby wszyscy zdawali sobie sprawę ze swoich ograniczeń i nie brali się do robienia czegoś, o czym nie mają pojęcia, było by zdecydowanie bezpieczniej i to nie tylko na drogach.

    • Jul

      Ja również zabierałam. Poobrażali się, poobrażali się, a na drugi dzień przestali i także dziękowali.

    • Róża

      Pani Saro, wszystko siedzi w Pani podświadomości. Zawsze warto się przełamać, bo samochód to duże ułatwienie w dzisiejszych czasach. Trzymam za Panią mocno kciuki! 🙂

  • Anna

    Może wypowiem się w temacie jako kierowca. Kobieta jak to kobieta jeżdżę przepisowo, po prostu boje się szybko jeździć. Ostatnimi czasy jechałam spokojnie 60km/h gdzie ograniczenie było do 80km/h i nagle przede mną na drodze wyrosły dwa samochody ciężarowe zmieniające pas, bez kierunkowskazów!! Stanęły po przekątnej do mnie, a ja wyhamowałam 10 cm przed nimi- brawo dla kierowców. Kolejna sprawa rowerzyści, słyszałam w radio statystyki,że to właśnie przez nich jest więcej wypadków, niż przez np motocyklistów. Także- kierowcy, proszę u rozwagę.

    • Tomi

      Szanuję rowerzystów, ale faktycznie, czasami ich sposób jazdy woła o
      pomstę do nieba. A co do tego jechania 60 km/h gdzie dozwolone jest 80
      km/h, to przepraszam, ale jednak tamuje Pani ruch. Wyobraźmy sobie, że w
      terenie zabudowanym, jedzie ktoś 30 km/h – to jednak chyba lekka
      przesada.

    • Róża

      Ostatnio wracając do domu jechałam jedną z głównych tras w Warszawie (przez Aleje Jerozolimskie). Obok mojego samochodu jechał…rowerzysta. Praktycznie kilka razy otarł się o jadące tam samochody.

  • Tomasz

    Takie rzeczy dzieją się głownie z kilku aspektów:
    1. Władca szosy – Kierowca ma duże mniemanie o sobie. Posiada samochód – ma pierwszeństwo względem pieszych. Wręcz nimi gardzi.
    2. Wiecznie w biegu – Osoba za kółkiem, która cały czas się śpieszy, a pośpiech często zahacza o nieuwagę, bo towarzyszy mu stres
    3. Przezorny, zawsze ubezpieczony – osoba która jedzie w minimalną prędkością lub prowadzi samochód za wolno. Często tacy ludzie nie zdają sobie sprawy ( w szczególności Panie – proszę nie odebrać mnie źle), że dla dobra ruchu drogowego powinny się dopasować do warunków.
    4. Demon prędkości – tutaj chyba nie muszę wyjaśniać. Po prostu człowiek uwielbiający szybką jazdę.
    5. Pan z procentem – wspomniany w artykule typ, którego osobiście najbardziej nie toleruję.

    • AAluniaa86

      Zapomniałeś Tomaszu jeszcze o Nauczycielach, czyli o osobach, które są w stanie złamać wszystkie przepisy, byle tylko pokazać wybranemu „matołkowi”, jak się powinno jeździć.

      • Jul

        Zgodzę się z tym. Kiedy jeździłam L’ką kierowcy z prawem jazdy traktowali mnie jak trędowatą. Łamali przepisy. Wyprzedzali mnie za krętach, na ciągłych byle podkreślić swoją i moją pozycję.

    • Anubis

      Oraz „Wielkiego ego, mały ja”, czyli osoby zakompleksione, które budują sobie ego drogim samochodem i szybką jazdą.

  • karola2457

    Niestety kultura jazdy jest u nas bardzo mała. Każdemu się wiecznie gdzieś śpieszy, każdy gdzieś pędzi ale jak to mówią „pośpiech jest złym doradcą” i to jest niestety prawda. Zgodzę się również z tym, że stan dróg nie zmniejszy ilości wypadków, treba po prostu zdjęć trochę nogę z gazu i zwolnić. Tylko tyle a może aż tyle.

  • Róża

    Miesiąc temu wracając do domu miałam bardzo stresującą sytuację na przejściu dla pieszych.
    Jak zwykle rozejrzałam się dokładnie w dwie strony (po dwa razy, zawsze rozglądam się dodatkowo ,,na wszelki wypadek”. Jechał biały samochód. Nie wchodziłam na pasy, czekałam jak przejedzie. Kierowca tego pięknego pojazdu zatrzymał się przed przejściem. Uprzejmy pan-pomyślałam i postawiłam dwa kroki
    przed siebie. W tym momencie mężczyzna ruszył! Niewiele myśląc odskoczyłam do tyłu. Gdyby nie mój odruch skończyłoby się o wiele gorzej. Z przykrością po raz kolejny stwierdzam, że oszołomów oraz piratów drogowych nie brakuje.

    • Cezary Graf

      Powinnaś chodzić na smyczy!

      • Tomi

        Normalnie mistrz ciętej riposty:) prawie spadłem z krzesła.

      • Róża

        A i obrożę mam, //piramidki są lekko pokryte rdzą // jako jedną z
        pamiątek z dawnych lat. Jeszcze kilka lat tamu //a jakże niedawno// –
        okres buntu, czerń, ciężkie buty, pełno metalu. Obroże również,
        ale…bez smyczek. Radzę sobie dobrze bez dodatkowego paska. 🙂

    • Róża

      A i obrożę mam, //piramidki są lekko pokryte rdzą // jako jedną z pamiątek z dawnych lat. Jeszcze kilka lat tamu //a jakże niedawno// – okres buntu, czerń, ciężkie buty, pełno metalu. Obroże również, ale…bez smyczek. Radzę sobie dobrze bez dodatkowego paska. 🙂

  • Jul

    Niestety w Warszawie często spotykam się z nawykiem trzecim ,,pieszy – twój wróg”. Czasami mam problem aby przejść na zielonym świetle na pasach dla pieszych, bo skręcającym w prawo wydaje się, że mogą jechać dalej, skoro mają zieloną strzałkę. A pieszy? Bezczelnie się napatacza! Także niestety, trzeba mieć oczy dookoła głowy.

    • Cezary Graf

      Fakt ten jest jedyną i już ostatnią szansą dla dziewcząt z Warszawy by oderwały wzrok od smartphona. Przy prawo-skręcie nikt nie ginie więc zyski w sposób oczywisty przewyższają koszty.

      • Jul

        Nie wrzucałabym każdej do jednego worka. Przy mojej ,,specyficznej” ulicy, przy uczelni, gdzie sporo kierowców nie zważa przy skręcie w prawo na pieszych znajdzie się również sporo takich, którzy trzymają się zasad i kultury jazdy. Ale fakt faktem-tam akurat często pieszy jest ignorowany.

      • Anubis

        Smartphon jest lepszy niż jakiekolwiek okulary!

  • Znawca

    Głównym winowajcom wypadków na polskich drogach jest zły stan dróg i fatalne oznakowanie. Ponadto mamy bardzo mało autostrad, obwodnic, dróg dwupasmowych – to wszystko sprawia, że drogi są u nas tak bardzo niebezpieczne. Aby zmniejszyć liczbę śmiertelnych wypadków potrzebne jest długofalowe działanie na rzecz poprawy jakości dróg. Ani fotoradary, ani żadne „trzeźwe poranki” nie sprawią, że będzie ginąć mniej ludzi.

    • Róża

      Drogi…fakt, są dość…specyficzne mówiąc na okrętkę i delikatnie. Oznakowanie…uważam, że nie ma tragedii. Odnoszę jednak wrażenie, że nawet najpiękniejsze, najlepsze asfalty na nic się nie zdadzą jeżeli ludzie nie będą ostrożnie jeździć.

      • Kris

        No tak, na naszych dziurawych drogach z koleinami można bezpiecznie jeździć chyba 30 km na godzinę. Świetny pomysł – niech ustawią wszędzie takie ograniczenie i wszystkie wypadki będą z winy niedostosowania prędkości do warunków jazdy.

        • Róża

          50, 70 km/h by wystarczyło. Nasze drogi nie są najpiękniejsze, ale często się je wręcz demonizuje.
          No chyba, że mówimy o rzadszych ulicach/ ścieżkach, które wyspane są kamieniami, które zdobią piękne dziury przez brak ich dosypywania, wtedy 30 km/h z pewnością wystarczy.

    • Anubis

      Cóż…na nasze drogi najlepiej sprawdzałby się Hummer’y oraz Monster Truck’i. Lepiej niczym innym nie wychylać się na jezdnię, bo to grozi wypadkiem.

  • AAluniaa86

    Jak się czyta takie statystyki, to aż się włos na głowie jeży. Osiem osób dziennie umiera na polskich drogach – przecież to istna rzeź! Gdyby w jednym wypadku tyle zginęło, to od razy wszystkie media by krzyczały – „dramat na drodze”, ale ponieważ każda z tych osób ginie w innym wypadku, to już dramatu nie ma. W końcu rządzący powinni pomyśleć, co zrobić, by było mniej śmiertelnych wypadków.

    • Tomi

      AAlunia86 rządząc mają na głowie ważniejsze sprawy niż, jak to poetycko określiłaś „rzeź na drogach”. Muszą przecież cały czas myśleć, jak roztrwonić nasze pieniądze.

    • Jul

      Niestety – o tym się tak często nie mówi. Tak jak Pani wspomniała – dopiero przy śmierci zbiorowej na drogach słychać i widać media. Przypuszczam, że dlatego ludzie tak bardzo boją się latać samolotami, ponieważ tyle się słyszy o wypadkach… Ale to są akurat sytuacje rozgłaśniane w przeciwieństwie do wypadków samochodowych. Statystycznie więcej ludzi ginie podczas jazdy samochodem niż podczas lotu samolotem.

    • Anubis

      Nie byłoby tej rzezi, gdyby większość ludzi używała przy prowadzeniu samochodu mózgu, a nie miała go jako pasażera pod czupryną.