Linia orzecznicza w sprawach kredytobiorców frankowych 2016 i 2017
Ilustracja: canstockphoto

Strona główna / Toksyczne kredyty nibyfrankowe

Toksyczne kredyty nibyfrankowe

Dzisiaj nikt już nie ma wątpliwości, że banki są osobami prawnymi, których działalność jest ukierunkowana na osiąganie zysków. Nie ma też żadnych wątpliwości, że w Polsce nielegalne jest osiąganie zysku z naruszeniem przepisów prawa. Tymczasem, znaczna część banków w celu maksymalizacji swoich zysków dotychczas bezkarnie łamała i nadal łamie przepisy prawne udzielając tzw. nibyfrankowych kredytów hipotecznych. Co więcej, najwyraźniej łamanie tych przepisów jest świadomym działaniem banków. Nie bez powodu bowiem korzystają one z doradztwa najlepszych prawników, którzy z pewnością ostrzegali banki, że ich działania będą sprzeczne z prawem.

Czym jest kredyt nibyfrankowy?

Otóż duża część kredytów hipotecznych udzielonych przez banki opiera się na takim mechanizmie, że bank pożyczył kredytobiorcy ustaloną kwotę złotówek, ale już po zawarciu umowy okazywało się, że kredytobiorca ma oddać zupełnie inną kwotę, wyrażoną tym razem w obcej walucie (najczęściej we franku szwajcarskim). Przy tym wypłata kredytu nastąpiła wyłącznie w złotówkach, spłata kredytu następuje wyłącznie w złotówkach, hipoteka na nieruchomości jest wyrażona wyłącznie w złotówkach, a franki szwajcarskie są jedynie miernikiem wysokości należnych bankowi rat kredytu. Mechanizm ten nazywany jest waloryzacją/indeksowaniem/denominacją kredytu do waluty obcej, najczęściej do franka szwajcarskiego. Dzięki tak skonstruowanej umowie bank może samodzielnie i całkowicie swobodnie określić wysokość zadłużenia dla poszczególnych kredytobiorców. Tym sposobem bank ustala wysokość raty kredytu stosując jedynie wewnętrznie obowiązujące w banku tabele kursowe, oczywiście korzystne wyłącznie dla banku, a kredytobiorcy spłacają raty znacznie zawyżone w stosunku do tych, które powinni spłacać, gdyby umowa kredytowa była zgodna z prawem. I tu jest istota problemu. Kredyty te nie mają nic wspólnego z kredytami walutowymi, a ustalone przez bank zasady ich spłaty są sprzeczne z prawem. Umowa kredytu nibyfrankowego pozwala bankowi jednostronnie decyzować o wysokości długu. Dług ten nie ma nic wspólnego z wysokością udzielonego i wypłaconego kredytu, a na decyzje banku w tym zakresie kredytobiorca nie ma żadnego wpływu. Taki mechanizm przewidywały w szczególności umowy pseudokredytów udzielonych przez banki ponad 2 mln kredytobiorców w latach 2005-2010.

Dlaczego kredyty nibyfrankowe uznawane są za naruszające prawo?

Banki udzielające kredytów nibyfrankowych do wzoru umowy kredytu wpisują nielegalne postanowienia, które na pierwszy rzut oka wyglądają uczciwie, ale w rzeczywistości są nielegalnym, zakamuflowanym mechanizmem mającym przysporzyć bankowi dodatkowych korzyści. Teza ta znajduje potwierdzenie w licznych rozstrzygnięciach urzędów i sądów. Począwszy od rozstrzygnięcia Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który w dniu 15 maja 2012 roku wpisał do urzędowego rejestru informację, że stosowany mechanizm nielegalnej waloryzacji kredytu do franka szwajcarskiego jest niezgodny z prawem. Potwierdzenie tej tezy zawiera również stanowisko Rzecznika Finansowego, który w opublikowanym w dniu 6 czerwca 2016 roku raporcie stwierdził m.in., że przyjęty przez banki mechanizm odnoszący kredyt do waluty franka szwajcarskiego był i jest nielegalny. Co najistotniejsze również tezę tą potwierdza Sąd Najwyższy, który w wyroku z dnia 22 stycznia 2016 roku (sygn. akt I CSK 1049/14) stanął po stronie kredytobiorców i oddalił skargę kasacyjną banku. Sąd Najwyższy stwierdził w uzasadnieniu wyroku, że zastosowany mechanizm indeksacji do franka szwajcarskiego (w niektórych umowach nazywany waloryzacją) „w sposób oczywisty sprzeczny jest z dobrymi obyczajami i rażąco narusza interesy konsumenta”. Z kolei 8 września 2016 roku Sąd Najwyższy w sprawie o sygn. akt II CSK 750/15 oddalił skargę kasacyjną jednego z banków potwierdzając, że opracowana przez bank konstrukcja indeksacji/waloryzacji jest wadliwa. Widać też już wyraźnie, że sądy niższych instancji przyjmują za swoje najnowsze poglądy Sądu Najwyższego. Jedynie tytułem przykładu wskazać można orzeczenia zapadłe tylko od początku 2016 roku, wszystkie korzystne dla kredytobiorców:

– wyrok Sądu Okręgowego w Poznaniu z dnia 12 kwietnia 2016 r. (sygn. akt XII C 2718/14),

– wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 19 kwietnia 2016 r. (sygn. akt XVII AmC 2939/14),

– wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie z dnia 29 kwietnia 2016 r. (sygn. akt VI C 1713/15),

– wyrok Sądu Okręgowego we Wrocławiu z dnia 23 maja 2016 r. (sygn. akt I C 1293/13),

– wyrok Sądu Rejonowego w Świeciu z dnia 28 czerwca 2016 r. (sygn. akt I C 145/16),

– wyrok Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Śródmieścia we Wrocławiu z dnia 19 lipca 2016 r. (VIII C 2064/15),

– wyrok Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Fabrycznej we Wrocławiu z dnia 20 lipca 2016 r. (sygn. akt XIV C 2126/15),

– wyrok Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Fabrycznej we Wrocławiu z dnia 1 sierpnia 2016 r. (sygn. akt XIV C 2227/15),

– wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie z dnia 22 września 2016 r. (sygn. akt I C 352/16).

Co istotne, w dniu 28 czerwca 2016 roku Sąd Rejonowy rozpoznający sprawę dotyczącą takiego kredytu nibyfrankowego wydał wyrok uwzględniający całkowicie roszczenie kredytobiorcy. Sąd potwierdził nielegalność kwestionowanych zapisów w umowie kredytowej o frankach szwajcarskich, jednakże w tej sprawie co równie istotne – bank uznał orzeczenie i nie złożył środka odwoławczego, a jedynie skierował do kredytobiorcy prośbę o wskazanie rachunku bankowego, na który może zwrócić nienależnie pobrane kwoty (wynikające z zakazanego mechanizmu wpisanego przez bank do umowy). Następnie bank przelał całą kwotę wskazaną w wyroku wraz z kosztami procesu i odsetkami.

W mediach nadal cisza, ale pseudofrankowicze nie dają za wygraną

W dniu 7 października 2016 roku w Sejmie RP odbyła się Międzynarodowa Konferencja Stowarzyszeń Konsumenckich „Problemy konsumenta na rynku finansowym”. Celem konferencji była wymiana doświadczeń w zakresie obserwowanych nadużyć wobec klientów banków oraz ich skutków społecznych. W konferencji wzięły udział osoby i instytucje, których autorytet i stanowisko jest szczególnie istotne w kontekście problemów klientów banków, w tym m.in. przedstawiciele Rzecznika Finansowego oraz Prezesa UOKiK i posłowie. Z wypowiedzi uczestników konferencji wynika, że do zmiany aktualnie obowiązujących regulacji prawnych mających istotny wpływ na sytuację frankowiczów jeszcze długa droga. Potrzeba wielkiej odwagi i ogromnej mobilizacji, aby podjąć i wygrać walkę o obronę słusznych interesów frankowiczów, szczególnie że trudno zwalczyć lobbing bankowy. Bez nowej ustawy z kolei, która uwalnia Polaków z finansowych kajdan banków nie można liczyć na sprawne systemowe rozwiązanie nurtujących frankowiczów problemów. Dlatego póki co, ciężar rozwiązania tej sytuacji spoczywa na sądach, w których jest szansa na wykształcenie się korzystnej dla kredytobiorców linii orzeczniczej. Na dzień dzisiejszy w sprawach związanych z kredytami frankowymi sądy są jedyną instytucją, która dysponuje instrumentami prawnymi, aby ochronić interesy kredytobiorców i doprowadzić do wymuszenia na banku zachowania zgodne z prawem.

Anna Wijkowska
Radca Prawny. Uprzednio pracownik Wydziału Obsługi Prawnej ZUS. Miłośniczka literatury, sportu i kontaktu z naturą. Opiekun działu Pomocy Prawnej Papug.pl