Run na banki polskie listopad 2017. Problemy z wypłatami w bankomatach. Awarie banków. Utrata płynności.
0 Liked
© Can Stock Photo / gunnar3000

Strona główna / Utrata płynności przez banki czyli ostatnia odsłona RESETU

Utrata płynności przez banki czyli ostatnia odsłona RESETU

Rodzi się przekonanie graniczące z pewnością, że właśnie rozpoczął się cichy RUN NA BANKI KRAJOWE połączony z utratą przez nie płynności.

Potwierdza to zachowanie złotówki względem USD/CHF oraz trwające od kilku dni w wielu bankach jednocześnie „poważne awarie”

http://tvn24bis.pl/pieniadze,79/awaria-bankomatow-sieci-euronet-banki-ostrzegaja,691049.html

http://www.bankier.pl/wiadomosc/W-dlugi-weekend-przerwy-w-wielu-bankach-7484189.html

http://antyweb.pl/euronet-bankomaty-awaria

Profile społecznościowe poszczególnych banków puchną od relacji klientów o zamrożonych środkach. Proszę poczytać… Sytuacja przysparza sporych problemów prywatnych i zawodowych owym nieszczęśnikom. Proszę pomyśleć… Niebawem rozpocznie się cenzurowanie na szeroką skalę ich wypowiedzi.

Rodzi się przekonanie graniczące z pewnością, że działa bardzo gorąca linia pomiędzy bankami komercyjnymi a EBC/NBP/BGK w celu nakłonienia tych drugich do wyczarowania z kapelusza dodatkowych 10-20 miliardów euro niezbędnych do odsunięcia zagrożenia w Polsce.

Problemem jest, że takie same rozmowy toczą się – o odpowiednio wyższe kwoty – we Włoszech, Hiszpanii, Portugalii, Grecji, Francji?! oraz w innych krajach związku socjalistycznych republik europejskich. Prawdopodobna utrata płynności przez Banki Matki pogrąża właśnie polskie córki. Blokowane są wypłaty gotówkowe w bankomatach przy jednoczesnym księgowaniu obciążeń na rachunkach. Stosowane są także inne sztuczki. Kupowany jest czas. Takie działania są działaniami czysto kryminalnymi a więc stosunkowo standardowymi.

Oto katastrofa intensywnie szykowana przez ostatnie 8 lat. Jej praprzyczyna leży natomiast w ogólnej specyfice budowy systemu finansowego. Bezpośrednim zapalnikiem była niepewność o rezultat wyborów w USA a obecnie jest nim sam rezultat. System dogorywa na naszych oczach. Wywoła to sztorm.

Wielka Brytania rozpoczęła ewakuację na szalupę ratunkową dnia 23 czerwca 2016 (BREXIT)

USA rozpoczęły ewakuację dnia 8 listopada 2016 (DONALD TRUMP)

Społeczeństwa UE w obliczu zamachów terrorystycznych spowodowanych dobrowolnym rozlokowaniem afrykańskich bojowników rysują kredą kwiatki na ulicach, wyrażają oburzenie w Internecie i domagają się jeszcze większego zniewolenia ze strony swoich rządów. Nie domagają się dostępu do broni oraz stanowczego, zbrojnego zatrzymania napływu najeźdźców. Są zniewieściałe i infantylne.

Społeczeństwa UE w obliczu zawalenia się systemów bezgotówkowych będą domagały się szybszego rozpatrywania reklamacji w bankach, wyrażą oburzenie w Internecie oraz będą domagały się jeszcze większego zniewolenia ze strony swoich rządów. Nie będą domagały się prawdziwych rozwiązań czyli powrotu w pewnym stopniu do gotówki przy jednoczesnym oparciu walut elektronicznych o BLOCK CHAIN,  zakazu stosowania systemu rezerwy cząstkowej oraz nakazu rozdzielenia działalności inwestycyjnej od depozytowej banków. Wszakże trzeba spróbować wszystkiego zanim zacznie się postępować rozsądnie. Dodatkowo architekci systemu stworzyli sobie słodkie nisze w zagłębieniach jego wad i tam słodko bytują.

Prawie wszyscy poniosą srogie konsekwencje ignorancji. Niektórzy jednak zyskają. Tym razem będzie to – przynajmniej częściowo – inny jeden procent populacji niż zwykle.

Cezary Graf
Prawnik. Inwestor. Miłośnik jogi i boksu. Opiekun działów Nieruchomości i Inwestycje Papug.pl
  • Laura

    Ja mam nadzieję, że tego typu rzeczy nie będą wracać w aż takim nasileniu. Oczywiście, jest to nieuniknione, że coś chwilowo się popsuje, będzie jakaś przerwa etc.

    • PanMichał

      Złudne nadzieje, takie rzeczy będą wracać i to w coraz większym nasileniu, aż system w końcu padnie, a pod bankami utworzą kilkukilometrowe kolejki, po wypłatę pieniędzy, których nie ma.

      • Li

        Nie sądzę. Przecież nagle wszystkie środki się ot tak nie rozpłyną do Eteru.

  • Bobi

    Najlepiej było by złożyć pozew zbiorowy. Tylko obawiam się, że nikomu o 200 zł nie będzie się chciało w tym wszystkim babrać.

    • Laura

      Mnie osobiście by się chciało, bowiem 200zł to już dla mnie spore pieniądze.

      • Pawełek

        No raczej, ja i zdecydowana większość moich znajomych na 200 zł musi pracować z dwa dni, więc to nie byle co i warto się o nie upomnieć.

        • Li

          200zł to kilkanaście godzin mojej pracy, także nie uważam tego za małe pieniądze. Samo nie przychodzi ot tak.

  • AAluniaa86

    Tak naprawdę fizycznie mamy pieniądze tylko wtedy, gdy są w naszym portfelu. W innym przypadku wiele może się zdarzyć sytuacji, w których mimo posiadania środków (wirtualnie) nie będziemy mogli z nich skorzystać. Jest to w jakiś sposób cena za nowoczesność.

  • Amanda

    A lepiej zeby nikt o tym nic nie mowil i zeby banki robily sobie co chcialy? Na tym wlasnie polega rola mediow zeby informowaly co sie dzieje.

    • Goperat

      Niedługo nic nie będziemy wiedzieli jak PiS zabarykaduje się w sejmie i będzie strzelać do dziennikarzy i zamykać media.

  • Rookowa

    To jest portal z teoriami spiskowymi? Możliwe, że obecny system niebawem upadnie ale wcale nie jest to oczywiste. Może wejdą SDR’y może wymyślą jeszcze coś innego. W każdym razie obecnie nie ma żadnego runu na banki. Proszę nie straszyć i nie siać paniki.

    • Violka32

      Nadal nie oddali kasy, nadal jest problem z kontaktem, nadal jest problem z dostępem do konta. Czy wciąż uważasz, że nie ma problemu?

    • Bobi

      Jak Ci się portal nie podoba, to możesz zmienić na inny – taki, w którym od rana do wieczora tylko dobre wiadomości publikują. Ja tam nie lubię być oszukiwany, ale to taka moja fanaberia.

  • Plastic Tofu

    Zakładając inwestowanie długoterminowe… Jeśli jest Pan w wieku poniżej 50 czyli co najmniej 15 lat do emerytury to powinien Pan inwestować w akcje. Alokacja zależy od wielu czynników, ale co najmniej 75% to powinny być akcje dużych i średnich spółek europejskich i amerykańskich. Jeśli ma Pan wystarczająco kapitału to pojedyńcze spółki, jeśli nie to duże i sprawdzone fundusze powiernicze. Np Vanguard, Fidelity, Black Rock, American Funds itp Uważam polską giełdę za zbyt ryzykowną i trzymałbym się od niej z daleka, natomiast Londyn i Nowy Jork to są miejsca gdzie cały czas można spokojnie inwestować w perespektywie długoterminowej osiągając przyzwoite stopy zwrotu.

    • szym

      Jakoś wszyscy mówią o tym, że na akcjach się zarabia, a ja osobiście nie znam nikogo kto na nich zarobił. Nawet jeśli powierzył swe pieniądze niby sprawdzonym firmom, które inwestują na giełdach zagranicznych. I za bardzo nie wiem czym to tłumaczyć.

      • Plastic Tofu

        Jestem niezmiernie uprzedzony do wypowiedzi tego typu, które rzucają w powietrze jakiś ogólnik i oczekują od adwersarza wytłumaczenia jak działa świat w tym przypadku finansowy. Zarabianie pieniędzy na giełdzie jak i w każdej dziedzinie to precyzja informacji. Kiedy inwestowali, w co? Analiza techniczna czy fundamentalna? NIBY sprawdzonym firmom????? Proszę zapoznać się z inwestycjami pańskich znajomych i wtedy wyciągnąć wnioski lub zadać konkretne pytanie na forum, wtedy to przeanalizujemy, inaczej odpowiedź na Pana pytanie zna tylko lokalna wróżka. Od Marca 2009 Dow Jones idzie w górę i wystarczyło nabyc fundusz, który inwestuje w ten index czy S&P.
        Odbijając piłeczkę odpowiem tak; dla zwykłych ciułaczy takich jak ja, którzy inwestują długoterminowo; na wczesną emeryturę, na dobre życie podczas tejże, nawet na wyprawę dookoła świata, ale za co najmniej 10 lat giełda jest najlepszym z dostępnych dzisiaj sposobów. Nie znam wielu ludzi, którzy inwestując bezpośrednio, lub pośrednio byliby dzisiaj do tyłu.
        Pozdrawiam.

        • szym

          Dziękuję za odpowiedź, której tak naprawdę nie oczekiwałem. Raczej chciałem zwrócić uwagę na to że łatwo jest komuś na forum udzielać rad na temat inwestowania, a w rzeczywistości jest to jednak skomplikowana sprawa. I fakt, że ktoś teraz jest na plusie, nie znaczy, że za rok też będzie. Na giełdzie łatwo popełnić błąd. A za błędy słono się płaci.

          • Plastic Tofu

            To wszystko co Pan napisał to prawda. Tylko z mojego doświadczenia te zdarzenia dotyczą tych którzy mylą inwestowanie z traderką. Ci, którzy regularnie co miesiąc inwestują cząstkę swojej pensji przez lata, najczęściej cieszą się zyskami. Ci, którzy myślą, że po pracy, na kolanie dorobią na nowego merca, czy działkę nad jeziorkiem najczęściej kończą na tarczy. Inwestowanie wymaga trochę wiedzy i trochę pracy, życie z giełdy wymaga ogromnej ilości wiedzy i czasu oraz odpowiednią ilość kapitału i nadal nie gwarantuje to sukcesu – jak w życiu.
            Na koniec anegdota – mam znajomą która kupiła jeden z tych dużych wyglądających jak tablet telefonów i stwierdziła, że wykorzysta go aby dorobić na forexie. Zainwestowała ok 5000 dolarów i chciała dorobić na przysłowiowe waciki oczekując stopy zwrotu 10% tygodniowo. Oczywiście, że przedsięwzięcie było skazane na porażkę gdyż 500% rocznie jest nie do zrobienia w dłuższym czasie i jedyne co pozostało jej po tej przygodzie to przekonanie, że giełda składa się z samych złodzieii, wszyscy w tym biznesie są oszustami i jest gdzieś tajemniczy wzór jak zarobić miliardy w krótkim czasie tylko jej nikt nie chce go ujawnić.
            Muszę lecieć Nowy Jork się właśnie otwiera. Pozdrawiam.

          • szym

            Historia tej pani mnie rozbawiła, ale może faktycznie, ludzie oczekują od giełdy cudów (bo jak można inaczej nazwać 500% zysk w skali roku), a potem nie rozumieją czemu się nie udało i żalą się na prawo i lewo, jak to na giełdzie się traci. A ci zarabiają, to się tym raczej nie chwalą na prawo i lewo – no bo po co.

          • Plastic Tofu

            Chwalenie się to też zawiść innych.
            Raz kolega odkupił za grosze upadły biznes, a z nim dostał pracowników którzy byli już niezatrudnialni. Brak jakichkolwiek umjejętności, wiedzy, zaawansowany wiek. Mógł wziąć tylko listę klientów, ale chciał pomóc tym ludziom. Kupił nowy sprzęt, spłacił stare długi i zatrudnił wszystkich starych pracowników, którzy za obietnicę pracy zgodzili się nie występować o podwyżki przez okres 2 lat. Dla wielu tych ludzi stał się lokalnym bohaterem.
            Zaraz po otwarciu firmy, może z 3 miesiące po, jego ojciec odchodził na emeryturę i otrzymał niezłą odprawę i stwierdził, że kupi mojemu znajomemu samochód bo 17-letnia corolla zwana czerwoną strzałą nie tylko straciła cały lakier na masce i wydawało się że jest zbudowana z prasowanej rdzy, ale jazda tym samochodem wiązała się już z ryzykiem utraty życia albo zdrowia.
            Znajomy dumnie podjechał nowym dla niego, chociaż używanym samochodem pod firmę, która widać było, że chyba ma za sobą wszelkie problemy byłego właściciela. Pracownicy, którzy zobaczyli, że ich szef w ciągu 3 miesięcy niesamowicie się wzbogacił, wytłumaczyli sobie szybko, że to na ich krwawicy i wszyscy poszli po podwyżki. Dla praktycznie wszystkich stał się lokalnym oszustem.
            Dlatego mowa jest srebrem a milczenie złotem. 🙂

          • Kris

            To tylko dowód na to jacy ludzie są czasami głupi i bezmyślni. Nieważne, że ktoś mi pomógł, że ciężko pracuje na sukces, w wyniku którego i mi będzie lepiej. Skoro ma nowy/używany samochodów to już z zazdrości rozum co poniektórym odbiera. I woleli by sami na bezrobociu biedę klepać byle tylko i tamten drugi się nie wzbogacił.

          • Amanda

            Polacy sa strasznie zawistni. Wystarczy troche wiecej niz inni zarabiac i juz sie na ciebie krzywo patrza i twierdza ze uczciwa robota to sie tego nie mogles dorobic. Ale jednemu z drugim nie chce sie ruszyc tylka i solidnie popracowac. Wola narzekac ze im to w zyciu nic sie nie udalo a na innych pluc jadem.

          • Norek

            To chyba jest największy problem – inwestowanie na giełdzie wymaga ogromnej wiedzy, którą nie tak łatwo zdobyć, bo po prostu nie każdy ma do tego zdolności, a i kwestia czasu, jaki trzeba poświęcić jest problematyczna, jeśli ktoś pracuje i ma jeszcze dom na głowie.

          • Plastic Tofu

            Myślę, że każdy może i powinien inwestować. Ogromna ilość wiedzy to często wymówka aby nie robić nic. Gwarantuję, że będą zyski i straty, zwycięstwa i porażki, plany i neziszczone marzenia, to co tak rzadko dostępne jest w dzisiejszym zabezpieczonym przed wszystkim świecie – emocje. Giełda jest ostoją kapitalizmu, walki o zyski, przetrwania, przyszłości, marzeń. Jest oceanem po którym możemy pływać tylko po spokojnej i głębokiej wodzie, czy podziwiać fale rozbijające sie o skały. Jak więc zacząć?
            Edukację należy zacząć od siebie. Polecam ciemne miejsce i ciszę ( na przykład łazienka z wyłączonym światłem ) prosze wsłuchać się w siebie i odpowiedzieć sobie czy chcę inwestować bezpiecznie, czy bardzo ryzykownie. Jeśli coś po środku to super, np 60% bardzo bezpiecznie 30% średnie ryzyko i 10% spekulacja. W co inwestujemy??? W akcje, obligacje, opcje, surowce, każdy pomysł jest dobry pod warunkiem, że się na tym znamy. Gwarantuję, że większość z was zna się na kilku dziedzinach, że obserwujecie świat, znajomych i widzicie powstające trendy. To przekłada się na rozwój firm, a to na zyski. Przykład; jeśli wierzymy, że w przyszłości ropa pójdzie w górę warto zainwestować w np Total SA oczekując nie tylko zysków ale też 6% dyvidendy.
            Kupno np akcji należy zacząć od dużych ustabilizowanych firm i małej ilości gdyż do zysków przyzwyczaić się jest łatwo do strat natomiast trudno i przy małych sumach jesteśmy w stanie łatwiej powstrzymać się od paniki i trzymać dyscyplinę naszych inwestycji.
            Chyba za dużo tych porad na pierwszy raz więc a najbardziej kompaktowej wersji jaką znam – droga do zamożności;
            1. Wydawać mniej niż się zarabia.
            2. Inwestować nadwyżki w to na czym się znamy.

          • Tomi

            Jednak zgadzam się z Norkiem. To jest ogrom wiedzy i jeszcze czasu trzeba dużo nie tylko do nauki, ale i do ogarnięcia tego wszystkiego. Ale widać, że Ty się na tym znasz i sprawia Ci to przyjemność – czyli nie dość, że zarabiasz to jeszcze realizujesz swe pasje.

          • Plastic Tofu

            Słowo honoru! nie sądze, że jestem lepiej wyedukowany czy bardziej wtajemniczony niż każdy z was. Pracuję, więc nie mam więcej czasu niż przeciętny Kowalski, mam rodzinę i swoje hobby, które pochłania sporo czasu.
            Wielu z was jest dobrze wyksztalconych i naprawdę inteligentnych z dostępem do calego świata, wydaje mi się, że tak jak ja wielu nie ma odwagi zrobić pierwszego kroku, gdyż ich rodzice tego nie nauczyli. Mi przyszlo to dość późno w życiu zawodowym więc przestrzegam was przed pułapką średniego dochodu.
            Sugeruję aby każdy zapoznał się z jednym sektorem na którym się zna. Z tego sektora wybrał jedną dwie firmy i kupił kilka akcji.
            Oprocentowanie w bankach leży, opcji na inwestycje jest niewiele, nieruchomości wymagają większego wkładu, a akcje można zacząć naprawdę tanio.
            Polska sytuacja gospodarcza spowodowana jest brakiem kapitału, zachodnie firmy mając go weszły tutaj jak w masło. Wy macie szansę odebrać ten kapitał. Kilka akcji appla, volkswagena czy Shella, w tym ostatnim przykładzie to jest też hedge przed wysokimi cenami na pompie. Paliwo w górę a wy w śmiech. A może zostawić kapitał dziecku, które nie będzie musialo pracować tylko pomnażać majątek??? Kilka akcji na start, za miesiąc znów kilka, potem dywidenda, i tak dalej…
            Nauczył mnie tego stary weteran rynków raptem kilka lat temu. Mamy biura obok siebie i on zaproponował mi kupno BP po 60$ za akcję – taki byl kurs dnia. Kupiłem 20 akcji, tak jak mi mówil, żeby zawsze kupować na start kilka sztuk, bo jak czlowiek już ma kilka to zaczyna się interesować i firmą i całym sektorem. Za miesiąc dokupiłem jeszcze 20 sztuk i przyglądałem się swojemu bogactwu jak szejk. Kilka dni później zdarzył się wyciek oleju w zatoce meksykańskiej, moje akcje zatrzymały się na poziomie 27$ za sztukę.
            Gdy jechałem do pracy następnego dnia zastanawiałem się tylko nad jednym jak mojego doradcę pozbawić życia tak by go bardzo bolało. Wszedłem do jego biura i zobaczyłem jego zadowoloną twarz, a na moje żale o stracie usłyszałem: To co wczoraj było po 60 możesz kupić dzisiaj po $27 czy jak kupujesz buty to czekasz na wyprzedaż?
            Nie wiem jak to się stało, ale faktycznie mnie przekonał. Miałem już trochę podstaw rynku, obserwowałem BP przez ponad 6 tygodni i wskoczyłem na głęboką wodę. Kupiłem sporo – akcje sprzedalem równo po roku. Do dzisiaj jestem mu wdzięczny i czasami się spotykamy mimo, że w międzyczasie odszedł na emeryturę.

  • Anubis

    Ja bym chyba tą kobietę wyciągnął ze złości przez słuchawkę.
    Tak…stoi się zdenerwowanym, bo bankomat zjadł kartę, a po drugiej stronie ktoś z obojętnością mówi, że nie ma problemu. Czytając to już mi ciśnienie skoczyło.

    • Eliza

      Nie ma co się aż tak denerwować, bo z tego co wiem, to osoby na infolinii bardziej się boja ludzi „upierdliwych” niż złych. Bo złość dość szybko mija, a jak ktoś się uprze to w końcu swoje osiągnie, choćby poprzez dodzwonienie się do kogoś, kto stoi wyżej. I wtedy zazwyczaj ten ktoś musi już podjąć jakieś kroki w celu rozwiązania problemu takiego klienta.

    • Florek

      No powiem wam, że ostro się robi. Kolejny bank, kolejne problemy ze znikająca gotówką. Nie wiem jak wy, ale ja lecę do banku i wypłacam co mam, póki mój bank jeszcze kasę wypłaca.

      • Anubis

        Szczerze – współczuję tym ludziom. Nie dość, że pieniądze pobrane to brak jakiejkolwiek możliwości kontaktu. Poszkodowana jest też ta grupa, która namacalnie nie ma pieniędzy i nie może ich wypłacić.

        • Lukas

          Pewnie ze ich szkoda. Ale zastanawiam sie czy za taka sytuacje nie powinno im sie nalezec jakies odszkodowanie. W koncu poniesili oni w jakis sposob straty i nalezalaby sie rekompensata.

  • szym

    Szukałem w necie informacji, czy problem z bankomatami został już rozwiązany i wydaje się, że tak, bo nikt się już nie skarży na brak wypłat. Czyli może to jednak przedwczesna panika. Ale i tak ten co ma na koncie trochę więcej pieniędzy powinien zastanowić się, czy jednak ich z banku nie zabrać.

  • Kot

    Ale durny tekst. Na poziomie Macierewicza. Proponuję sprawdzić czy bankomat nie działa z powodu pobliskiej brzozy. Tak na przykład mbank już kilka dnia temu zapowiadał przerwę w funkcjonowaniu banku, co zdarza się raz na parę miesięcy z powodów technologicznych.
    Oczywiście PLN w poniedziałek się osłabi bo reakcja po zwycięstwie Trumpa jeszcze się nie skończyła.
    Ale oszołomy będą pisac farmazony. Dobrego snu życzę.

    • Tomi

      Obyś miał rację. Wolę żeby były to tylko farmazony. Jednak obawiam się, że w tej całej może i wydumanej teorii, jest ziarnko prawdy.

    • Kris

      Akurat w tym wypadku mam podobne odczucie. Bo niby w jaki sposób miało by bankom pomóc, to że przez parę godzin bankomaty nie wypłacały pieniędzy? Był jakiś problem techniczny i tyle. Rozwiązali go i po kłopocie. Nie ma co siać paniki i dorabiać na siłę teorii spiskowych.

      • Ano w taki, że się odrobinę porawia bilans bieżący jak się zaksięguje obciążenie a nie wyda pieniędzy. Ludzie są bardziej nieporadni niż Ci się wydaje i część odpuści, część nie zauważy. Dodatkowo ta „awaria” wcale nie została rozwiązana. Sprawdź komentarze z linku, który podaję i weź pod uwagę, że to jest to tylko 1 wątek, na 1 portalu i aktywnie komentuje około 1/100 – reszta cierpi w milczeniu: http://biznes.onet.pl/forum/awaria-bankomatow-euronetu-usunieta,2,2960522,0,czytaj-najnowsze.html

        • Kris

          No dobra, jest w tym sens. W takim razie mam nadzieję, że ludzie jednak nie odpuszczą i będą się upominać o zwrot pieniędzy, których de facto nie wypłacili. W końcu z bankomatu nie wypłaca się 10 czy 20 zł, o których można zapomnieć, tylko zazwyczaj większą gotówkę. A im większe się zamieszanie zrobi wokół tego tematu tym jest większa szansa, że dowiemy się prawdy.

    • Kill Bill

      Z tego co wiem, to przerwy techniczne robi się w godzinach nocny, kiedy ruch jest najmniejszy. Tu ewidentnie była jakaś awaria. A czym spowodowana, to żaden bank się nie przyzna. Czy faktycznie brakło kasy i trzeba było dowieźć, kto wie? Możemy tylko spekulować na ten temat.

    • Ci co piszą, na forach/profilach banków, że mieli 5zł w gotówce (reszta zablokowana) na życie rodziny w dniach 10.11-14.11 to też z pewnością farmazoniarze od brzozy. Dzisiaj zobaczymy jak się sytuacja rozwinie. Istnieje wiele sposobów na ożywianie bankowego Zombie. Wszyscy miłośnicy nowoczesnej bankowości z dużymi depozytami (prawnie to już nie do końca klasyczne depozyty bankowe… proszę poczytać ostatnie zmiany w prawie… ) zostaną srodze wybatożeni po 4 literach. Jeżeli nie w tym tygodniu to na pewno do końca 2020 roku.

      • Norek

        Obawiam się, że faktycznie sytuacja jest nadzwyczaj groźna, a jej lekceważenie, czy nawet ośmieszanie przez niektórych, osłabia naszą czujność. Zazwyczaj tak właśnie jest, że jak istnieje jakiś poważny problem, to tylko niektórzy o nim coś napiszą, a w głównym mediach cisza. A potem się okazuje, że jest gorzej niż można było przypuszczać

  • Karolina Przepiórka

    W MBanku też były kilkugodzinne przerwy. Nie można było ani wypłacić gotówki, zrobić przelewu ani zapłacić kartką.

  • Cudaczek_Wysmiewaczek

    Spokojnie. Drukarnie na całym świecie już pracują na trzy zmiany. Tylko patrzeć, jak zaleje nas fala świeżo drukowanych pieniążków i kryzys zostanie zażegnany.

    • Karolina Przepiórka

      Dodrukować pieniądze… Jakby to było pięknie, gdyby tylko mogło być rozwiązaniem.

  • Eliza

    Ciekawe podejście. Czyli telefon od klienta, który zgłasza im awarię to za mało, żeby podjąć interwencję? Niestety banki robią z klientami co chcą i nawet się nie kryją z tym, że klient tak naprawdę niewiele ich obchodzi.

  • szym

    Należy zastanowić się czy nie warto wypłacić całej gotówki zgromadzonej na koncie? Bo może się okazać, że banki określą limit wypłat, albo po prostu przestaną wypłacać, a my zostaniem z wirtualnym pieniądzem, z którego nie będziemy mogli skorzystać.

    • Amanda

      A ja juz tu pisałam że najlepiej to miec wlasny sejf i złozone w nim pieniadze lub złoto. Wtedy mozna się czuć bezpiecznie i nie liczyc na jakies banki które jakby co do czego to zostaną zamnknięte i pieniedzy sie juz na oczy nie zobaczy.

  • Kris

    A może właśnie to wszystko musi upaść, aby mogło powstać coś nowego i lepszego. Już od jakiegoś czasu widać, że świat w którym żyjemy nie zmierza w dobrym kierunku. A takie sytuacje najczęściej kończą się katastrofa, która daje szansę na odrodzenie.

    • Goperat

      Sam upadek mógłby być tak trudny i bolesny, że to ,,coś” nie byłoby w stanie jakkolwiek powstać.

  • AAluniaa86

    Wszystko to brzmi strasznie, ale przyznam się, że nie do końca zrozumiałam, co nam tak naprawdę grozi i jak można temu zapobiec. Mam dziwne wrażenie, że p. Cezary, jak zwykle straszy trochę na wyrost.