Wiatr zmian. Dlaczego ludzie popierają PiS.
Ilustracja: canstockphoto

Strona główna / Wiatr Zmian : część 7 na 7

Wiatr Zmian : część 7 na 7

7 nieoczywistych powodów, dla których ludzie popierają PiS.

Powód siódmy: Wiatr zmian

Józef Amiens

Tego, czy obecne czasy są przełomowe stwierdzić nigdy nie możemy. To ocenią dopiero nasi potomkowie. A doszukiwanie się analogii do przeszłych wydarzeń może być zgubne. Niemniej jednak każdy z nas czuje, że w Europie i na świecie coś się zmienia. W kolejnych krajach coraz większe sukcesy osiągają stronnictwa, które przez przeciwników są określane jako „populistyczne” (piszę w cudzysłowie, bo nie lubię tego słowa, nadużywanego przez politologów i socjologów dla określania tych polityków, których nie lubią – zauważcie, zawsze mają dwa dyżurne określenia w takich sytuacjach – albo ktoś jest populistą, albo „brak mu charyzmy”), a czasem wręcz „faszystowskie”. Powód siódmy i ostatni nieoczywistego poparcia dla PiS to: WIATR ZMIAN.

Trend światowy, o którym pisałem wyżej, w Polsce akurat sprzyja PiSowi, choć ten „wiatr” nie jest związany tylko z Polską, a PiS po prostu umie go złapać w żagle. Pisowska „dobra zmiana” była tylko jedną z wielu, obok tego, co stało się na Węgrzech i w pewnym stopniu też w innych krajach Europy Środkowej, obok zamieszania w Grecji, Brexitu, zwycięstwa Donalda Trumpa w USA czy obok wzmożonej aktywności „populistów” w Niemczech, Francji i we Włoszech. Na naszych oczach przewracają się kostki domina wszelkich stronnictw mainstreamowych. Kończy się bowiem świat, w którym u władzy są chadecy bez objawów chrześcijaństwa, kawiorowa lewica albo liberałowie, którzy zamiast na gospodarce skupiają się na genderowych nowinkach. Kończy się czas oparów absurdu poprawności politycznej, tworzenia „nowego wspaniałego świata” przez wychowanków kontrkultury lat 60. XX wieku, przepraszania za to, że jest się białym i heteroseksualnym.

Przyznaję, że czasem ta kontrrewolucja idzie w niebezpieczną stronę, tym bardziej, gdy widzimy, jak przyklaskuje jej Rosja, jednakże wszystkie te wydarzenia są po prostu skutkiem zabetonowania poprawnością polityczną dyskusji na wiele trudnych tematów. Katalizatorem przemian jest kryzys migracyjny – pierwsza sytuacja, gdy obywatele odważyli się wyrazić otwarty sprzeciw wobec polityki swoich rządów. Sama Unia Europejska przeraża w tej sprawie swoją bezradnością, miotając się pomiędzy najszczytniejszymi deklaracjami a brutalną rzeczywistością, na którą nie może zareagować przez narzucony samej sobie kaganiec poprawności. Piękny projekt Wspólnoty Europejskiej, który po II wojnie światowej dał Europie pokój, dziś zmienia się w przerośnięty aparat administracyjny, który skupia się na wewnętrznych walkach o stołki i wydawaniu pozornie bzdurnych przepisów (w rzeczywistości większość unijnych absurdów wynika z nacisku różnych grup lobbingowych i służy konkretnym interesom). Niezależnie, w którą stronę pójdzie projekt Unii Europejskiej, czy będzie to rozpad wspólnoty, czy integracja tylko „twardego jądra” wspólnoty, czy też trwanie i postępująca degeneracja, niepokoje tylko wzrosną.

W USA po tym, gdy dwie wiodące partie politycznie w wyniku prawyborów wystawiły dwóch swoich najgorszych kandydatów, mogliśmy mieć tylko zwycięstwo mainstreamu totalnego, albo totalnej zmiany. Wygrała ta druga opcja, czyli Trump, po czym zwolennicy Clinton obrazili się na rzeczywistość i zaczęli organizować protesty. Trudno powiedzieć, w czym te protesty mają pomóc, tak samo jak utyskiwanie na to, że wygrał kandydat „białych, słabo wykształconych mężczyzn z prowincji”. Trump jest wielką niewiadomą i na pewno jego prezydentura będzie nieprzewidywalna, ale histeria rozpętana przez media głównego nurtu jest wręcz groteskowa.

Nie podejmuję się prognozowania, do czego doprowadzi nas wiatr zmian i jak dalej potoczy się sytuacja na świecie. Faktem jest, że na razie rzeczywistość pomaga PiSowi. Lamentującej opozycji mogę tylko powiedzieć, że wiatr zmian raczej im sprzyjać nie będzie. W tym kontekście alternatywą dla PiSu nie są Platforma czy Nowoczesna, ale takie ugrupowania jak Kukiz czy Ruch Narodowy. Czy dla obrońców demokracji jest to lepsza czy gorsza perspektywa?

***

Siedem opisywanych przeze mnie nieoczywistych powodów dużego poparcia dla PiSu to oczywiście nie wszystko, co ludzi przyciąga do tej partii. Te jednak są najczęściej pomijane w publicystyce i dyskusjach na ten temat. Taka analiza nie jest potrzebna samemu PiSowi – pewnie z wielu tych kwestii Kaczyński zdaje sobie sprawę i jako sprytny polityk wie, jak to wykorzystać. Jest to natomiast potrzebne opozycji, która od prawie dwóch lat nie potrafi się otrząsnąć po przegranych wyborach. Organizowane są różne protesty, okupacje Sejmu i wygłaszane są apele, a słupki sondażowe jak na złość nie chcą drgnąć. Dlaczego? Dlatego, droga opozycjo, że jeśli chcecie konkurować z PiSem, musicie zastanowić się, czemu ludzie popierają PiS i co możecie zrobić, żeby lepiej wpisać się w to, co ludzie dostrzegli w PiSie. Inaczej Kaczyński będzie mógł powiedzieć, jak niegdyś Tusk, że nie ma z kim przegrać. A to jest niebezpiecznie dla każdej władzy.

Józef Amiens
Zawodowo kontroler projektów unijnych i ekspert oceniający wnioski. Naukowo wieloletni doktorant nauk ekonomicznych. Z zamiłowania historyk i obserwator życia publicznego.