Powody dlaczego Polacy popierają PiS cykl część 3 na 7
Ilustracja: canstockphoto

Strona główna / Wrogowie PiSu : część 3 na 7

Wrogowie PiSu : część 3 na 7

7 nieoczywistych powodów, dla których ludzie popierają PiS.

Powód trzeci: Wrogowie PiSu

Józef Amiens

Znana w piłce nożnej zasada, że gra się tak, jak przeciwnik na to pozwala, sprawdza się doskonale w każdej dziedzinie życia, także w polityce. Nikt bowiem w swoich działaniach nie jest kompletnie niezależny od otoczenia, w którym działa. Niby truizm, a jednak to jest coś o czym kompletnie zapomina opozycja. Powód trzeci poparcia dla partii rządzącej brzmi: WROGOWIE PiSu.

Nie przypadkiem użyłem słowa „wrogowie”, gdyż obecnie temperatura sporu narosła już do tego stopnia, że słowo „przeciwnicy” jest zbyt łagodne. Atmosfera taka sprzyja oczywiście opcji rządzącej, w szczególności, jeśli nie musi nawet specjalnie kompromitować swoich adwersarzy. Sami bowiem to robią.

Kogo zatem mamy po drugiej stronie barykady? Kto chce odsunąć PiS od władzy? Otóż są to: zgrane twarze Platformy, zbieranina żenady i politycznego niedoświadczenia spod znaku Nowoczesnej, KOD będący w swoim anachronizmie i obciachu współczesnymi moherami (ktoś dziś pamięta jeszcze, kim były „mohery”?), kasta starego układu, której pali się grunt pod nogami, wulgarne i agresywne feministki, dyżurni aktorzy, piosenkarze i celebryci, którzy uroili sobie, że kogoś obchodzą ich polityczne przemyślenia… Przecież ci ludzie są najlepszą zachętą do głosowania na PiS! Opozycja stając się opozycją przejęła od PiS szklany sufit „niewybieralności”. Kiedyś śmieszył Kaczyński z koszykiem w markecie, dziś śmieszy Hartman postulujący onanizm w ramach protestu.

Kogo nie przekonywało, że problem leży w słabości wrogów PiSu, mógł się przekonać o tym w ciągu kilku pierwszych dni nowego roku. Liderzy opozycji zapomnieli, że osobie publicznej naprawdę mniej wolno, i tak Ryszard Petru podał PiSowi na tacy skandal obyczajowy, a Mateusz Kijowski aferę z wyprowadzaniem pieniędzy z KOD. Uniknięcie obu tych samobójstw politycznych było banalnie proste. Wystarczyło żeby Petru pamiętał o tym, że jest osobą rozpoznawalną i że jeśli koniecznie musi jechać podczas protestu w Sejmie na urlop z koleżanką, to powinien zachować przy tym szczególną ostrożność. Wystarczyło też, żeby Kijowski jako szef KOD miał stałą i jawną pensję, zamiast wystawiać lewe faktury i do końca twierdzić, że przecież nic się nie stało.

Opozycji nie pomagają też tzw. celebryci, którzy co jakiś czas zarzucają media swoimi przemyśleniami, jak bardzo źle im się żyje pod władzą PiSu. Panuje bowiem wśród aktorów, piosenkarzy, modelek itp. jakieś dziwne przekonanie, że ich zdanie w sprawach publicznych znaczy więcej niż zdanie przeciętnego zjadacza chleba. A tymczasem coraz mniej ludzi interesują narzekania kogoś, kto w ogóle żyje w innym świecie i ma zupełnie inne problemy. Także mimo nieustannego odgrzewania tych „autorytetów” przez media, skuteczność kolejnych pamfletów Hołdysa czy Jandy jest coraz mniejsza.

Jednak nawet jeśli przełkniemy irytację i zażenowanie, aby skupić się na przekazie opozycji, to tutaj jest jeszcze gorzej. Jaki jest program tej opozycji? Odsunąć PiS od władzy oczywiście! I co dalej? I przywrócić stary porządek, żeby było tak, jak było. Można? Otóż nie, nie można. Nie będzie już powrotu do starego porządku, jeśli chcecie przejąć władzę, to musicie opracować całkiem nowy przekaz. Tamten ład został odrzucony i powrotu do niego nie będzie. Trzeba to przełknąć, odesłać co niektórych na emeryturę, zastanowić się, czego chcą ludzie i dopiero pretendować do przejęcia władzy. Trzeba wypracować nowy przekaz i nie, nie wystarczy tutaj powtarzanie, że demokracja jest zagrożona.

Oczywiście można zrobić też coś najgorszego, czyli zjednoczyć całą opozycję. Nawoływania do takiego rozwiązania słychać co jakiś czas z ust któregoś z polityków lub autorytetów medialnych. Zebranie pod jednym sztandarem umiarkowanych konserwatystów, liberałów, socjalistów, postkomunistów, ludowców i wszelkich innych, którym nie po drodze z PiSem, to prosta recepta na kolejne przegrane wybory. Podobne „zjednoczenie w poglądach” mieliśmy już podczas tzw. czarnego protestu. Całkiem rozsądni ludzie, którzy są za status quo w kwestii aborcji, protestowali razem z ludźmi, dla których aborcja to hobby, a walka o nią jest sposobem na życie. Długo ten sojusz nie potrwał. Wszystko to doskonale rozumie Kaczyński, który proponuje opozycji w Sejmie stanowisko… lidera opozycji! Niezależnie od tego, czy lider ten wyłoniłby się po zaciekłej walce w szeregach opozycji czy też w wyniku konsensu ponad podziałami, i tak byłaby to najprostsza droga do większości konstytucyjnej dla PiS po następnych wyborach.

Opozycja ma jeszcze czas, wybory parlamentarne są dopiero za prawie 3 lata, samorządowe za prawie 2. W polityce to bardzo dużo. Jest więc spora szansa, że z kompletnego bezhołowia wyłoni się w końcu jakaś rozsądna formacja. Na razie jednak to wrogowie PiSu stanowią jeden z fundamentów poparcia dla tej partii.

Józef Amiens
Zawodowo kontroler projektów unijnych i ekspert oceniający wnioski. Naukowo wieloletni doktorant nauk ekonomicznych. Z zamiłowania historyk i obserwator życia publicznego.