Bitcoin Kryptowaluty Altcoiny Polska Poland Polskie
0 Liked
Ilustracja: canstockphoto

Strona główna / Zaraźliwy urok Bitcoina

Zaraźliwy urok Bitcoina

Sergiusz Prokurat 

Cyfrowe złoto. Dla jednych najważniejsze dziecko Internetu, dla innych przeklęta piramida finansowa. Błogosławieństwo czy zagrożenie? Bitcoin zdobywa kolejne szczyty. Przypomina zbiorowe zaklęcie, pod urokiem którego znajdujemy się od pewnego czasu wszyscy.

W piątek 25 maja wycena jednego Bitcoina (BTC) przekroczyła 10.000 PLN. Nieźle, w szczególności, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że dwa lata wcześniej było to dziesięć razy mniej. Co więcej, zaledwie dwa miesiące temu wycena 1 BTC wynosiła około trzy raz mniej. Cofnijmy się jednak w czasie dalej. Osiem lat temu Bitcoin kosztował niecałą złotówkę, a więc jeżeli ktoś zainwestował w niego wtedy zarobił małą fortunę z zwrotem w wysokości 10.000%.

No dobrze, ale czym są i skąd właściwie biorą się wirtualne pieniądze? To zaprojektowany odgórnie eksperyment ekonomiczny, wymyślony jako koncepcja łącząca funkcjonowanie towaru o ograniczonej ilości oraz technologii blockchain, która pozwala płacić za transakcję. Działa prawie jak złoto, którym zwykło się płacić w przeszłości, tyle tylko, że cyfrowe. Przez lata ów cyfrowe złoto wykopywało się w wirtualnym świecie, co profesjonalnie nosi nazwę miningu. W przeszłości każdy mógł uzyskać Bitcoina. Wystarczył mocny komputer i nowoczesna karta graficzna, dzięki czemu udostępnialiśmy moc obliczeniową naszego komputera na poczet wykonania bardzo zaawansowanych operacji matematycznych. Rozwiązanie zagadki było nagrodzone wirtualną walutą, jednak wraz z wzrostem ilości Bitcoinów na rynku zawiłość zagadek się komplikuje, przez co obecnie indywidualny użytkownik komputera nie ma już co liczyć na wykopanie cyfrowego złota. Mimo to, jego popularność nie słabnie. Coraz więcej osób przyznaje, że rozważa jego użycie. Wszyscy, którzy już wierzą, że Bitcoin ma wartość, automatycznie tworzą na niego popyt i powoduję efekt wzrostu ceny. Nie ma znaczenia, że wśród jego użytkowników jest coraz mniej „cyfrowych górników”, a coraz więcej zwyczajnych posiadaczy bitcoinowego portfela. Coraz więcej osób traktuje walutę BTC z zaufaniem i obecnie można nim zapłacić w sklepie internetowym. Ilość obsługujących je punktów rośnie lawinowo i to decyduje o fenomenie tej waluty.

Bitcoin nie jest jedyną wirtualną walutą. Inne cyfrowe pieniądze to litecoin, namecoin, PPcoin  – wszystko to są kryptowaluty oparte na technologiach open-source i peer-to-peer.  Co ciekawe, w obliczu kryzysu i braku zaufania do instytucji państwowych stają się one coraz bardziej popularne. Wirtualna waluta, jaką jest Bitcoin, w ciągu ostatnich kilku lat podbiła gospodarkę cyfrową do tego stopnia, że na świecie coraz więcej transakcji odbywa się przy jej udziale.  Wartość wszystkich dziennych transakcji w Bitcoinach wynosi ponad 250 mln dolarów, czyli znacznie odbywa się ich poprzez istniejące od 100 lat Western Union i wciąż dynamicznie rośnie. Powstaje pytanie co dalej?

Twórcą Bitcoina jest Satoshi Nakamoto. Niestety jest to pseudonim, bo prawdziwy autor koncepcji idei cyfrowej waluty wciąż nie jest znany. Gdyby się ujawnił, natychmiast napadliby go dziennikarze z całego świata zasypując pytaniami oraz… prokurator z policją. Media podejrzewają, że za tym pseudonimem kryje się japoński matematyk Shinichi Mochizuki specjalizujący się w teorii liczb, ale pewności nie ma. Nie wiadomo, czy twórcę wirtualnej waluty raczej czekałoby więzienie, niż laury. Natomiast z całą pewnością można powiedzieć, że anonimowe wirtualne waluty rodzą olbrzymie zainteresowanie przedsiębiorców tworzeniem na ich podstawie systemów płatniczych. Jest to nie w smak rządom na całym świecie z prostego powodu. Bitcoin jest świetnym narzędziem dla hakerów i osób obracających pieniędzmi na czarnym rynku. Oczywiście służy nie tyko do nielegalnego obrotu pieniędzmi. Możemy nim wysłać każdą kwotę w każde miejsce na świecie natychmiastowo. Przewaga nad bankami jest oczywista – stąd każdy kolejny użytkownik, jak i terrorysta, którzy stają się fanami Bitcoina przyczyniają się do dalszego wzrostu wartości waluty. Sytuacja jest do tego stopnia poważna, że amerykański Departamentu Skarbu kilka lat temu stwierdził, że wymiana wirtualnej waluty musi podlegać takim samym wymogom dotyczącym przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy (AML) jak tradycyjne usługi przesyłania pieniędzy, np. poprzez Western Union. Nie inaczej jest w Polsce. 5 maja 2017 opublikowany został projekt ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu autorstwa Ministerstwa Rozwoju i Finansów. Celem jest właśnie regulacja Bitcoina. Ustawa jest efektem wskazówkach Unii Europejskiej, a konkretnie dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2015/849 z dnia 20 maja 2015. Oczywiście celem jest próba inwigilacji obywateli posiadających kryptowaluty poprzez stworzenie Centralnej Bazy Rachunków. Każda instytucja, która prowadzi działalność z zakresie wymiany wirtualnymi walutami, czy przechowywania danych identyfikacyjnych osób posiadających wirtualne waluty, będzie musiała identyfikować klientów oraz rozliczać ich konta. Ma to pomóc w reagowaniu na podejrzane transakcje. Tyle, że przerzucenie odpowiedzialności na firmy prowadzące giełdy bitcoinowe, czy portfele, w których użytkownicy mogą trzymać bitcoiny jest niemal niewykonalne. A za nie wywiązanie się z obowiązków przewidziane są bardzo dotkliwe kary. Wrażenie może robić maksymalna kara 5 mln euro, a dla instytucji mającej osobowość prawną 10 proc. całkowitego rocznego obrotu. Ponadto, możliwość pozbawienia wolności do lat 3 dla osób, które nie dopełnią obowiązków przekazania informacji, zatają je lub przekażą nieprawdziwe. Ciekawe czy ministerstwa biorą pod uwagę, że takie regulacje po prostu spowodują, iż każda firma funkcjonująca w obszarze obrotu wirtualnymi walutami w cyfrowej gospodarki po prostu wyniesie się z Polski, serdecznie machając łapką urzędnikom z Cypru, Wysp Dziewiczych lub Nauru.

Kiedy Bitcoin pojawił się po raz pierwszy, funkcjonariusze państwowi, do których dotarła rewolucja cyfrowego złota byli całkowicie spanikowani, bo byli przekonani, że nowa technologia jest nieokiełznana, niebezpieczna i utrudnia im wykonywanie ich pracy. Jak się okazało wirtualne waluty nie są zupełnie anonimowe, jednak, pozyskanie danych wymaga współpracy z firmami funkcjonującymi jako cyfrowe kantory. Okazało się, że można podążać za walutą i dowiedzieć się kto, kiedy wymieniał walutę i doprowadzić do aresztowań osób, które podejmowały nielegalną działalność przy użyciu wirtualnych walut. Czy aby na pewno będzie to możliwe również w Polsce po implementacji nowego prawa?

Sergiusz Prokurat
Ekonomista i historyk z wykształcenia, antropolog z zamiłowania. Obserwuje, czyta, pisze, wykłada, podróżuje, wychodząc z założenia, że życie niemal na pewno ma sens.