problem kredytów frankowych przypowieść
Ilustracja: canstockphoto

Strona główna / Zły Staruszek i Kilogram Mąki

Zły Staruszek i Kilogram Mąki

Piątkowy wieczór w wielkim mieście, to najlepsze chwile całego długiego tygodnia. Ani sobota, ani niedziela nie mogą się z nim równać. Wychodzisz z korpo i wiesz, że to będzie dobry weekend. Zresztą, jak zawsze. Choć tym razem, zamiast balangi do rana czekają cię przygotowania do przyjęcia gości, to cieszysz się i tymi przygotowaniami i oczekiwaniem na przyjaciół.

Wracasz do mieszkania (wyjątkowo udaje ci się zaparkować, prawie pod samym blokiem!) i zabierasz się do pracy Sprzątasz, gotujesz, mrozisz to i owo, a w końcu ostatkiem sił zabierasz się do robienia ciasta. Niestety, okazuje się, że w ferworze przygotowań, zapomniałeś o najważniejszym. Nie masz mąki. Szybka analiza sytuacji i już wiesz, że jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest pożyczenie mąki od sąsiadów. Ponieważ jest późno, zanim zaczynasz stukać w drzwi, sprawdzasz, w którym mieszkaniu świeci się światło.

Okazuje się, że masz pecha. Światło świeci się tylko u jednego sąsiada. Starego sknery, który owszem, mąkę pożyczy, ale będziesz musiał oddać 2 razy tyle, co pożyczyłeś. W dodatku wypyta cię o całe twoje życie, do piątego pokolenia włącznie. Ale mówi się trudno – ciasto musi być, więc z uśmiechem numer 5 na ustach, pukasz do drzwi sąsiada. Ten, jak zwykle, jest obłudnie miły. Pyta o zdrowie, co w pracy. Grzecznie odpowiadasz, bo nie masz innego wyjścia – dla kilograma mąki jesteś w stanie znieść wiele. W końcu przechodzicie do sedna sprawy. Tak oczywiście, pożyczy ci mąkę, nie ma problemu. Tak, będziesz musiał oddać dwa razy więcej, ale możesz to zrobić dopiero w poniedziałek, albo nawet i we wtorek. Jesteś zdziwiony jego uprzejmością i zaczynasz myśleć, że nie jest on jednak taki zły. Dodatkowo, ma on dla ciebie świetną propozycję. Zamiast dwóch kilogramów mąki, oddasz mu dwa kilogramy cukru. Patrzysz zdziwiony, więc staruszek szybko tłumaczy. Mąki to on ma, aż za dużo, a cukier mu się akurat skończył. Ty nic na tym nie stracisz, bo cukier jest teraz tańszy niż mąka, więc tak naprawdę, dla ciebie to czysta oszczędność. W ciemię nie jesteś bity, więc szybko przeliczasz i już wiesz, że to świetna oferta. Zaoszczędzisz, zdecydowanie zaoszczędzisz, cukier teraz tani, jak barszcz. Co prawda może zdrożeć, ale przecież nie będzie tak źle, o czym z uśmiechem zapewnia ci staruszek. Trochę może to dziwne pożyczać mąkę, a oddawać cukier, ale nie zastanawiasz się nad tym zbyt długo, bo przecież nie masz pół nocy na analizowanie takich głupstw. Wszystko wydaje się rozsądne i co najważniejsze opłacalne. Szybko więc godzisz się na tak dogodne warunki, bierzesz mąkę i uszczęśliwiony biegniesz piec ciasto.

Weekend jak zwykle mija szybko. W poniedziałek sprzątasz po gościach. We wtorek biegniesz do sklepu, kupić dwa kilogramy cukru. Niestety, tu spotyka cię niemiła niespodzianka. Cukier zdrożał. Bardzo! Nie tylko jest droższy od mąki. Jest tak drogi, jak jeszcze nigdy w historii nie był. Czujesz się nabity w butelkę. Znowu stary sknera zarobi na twojej głupocie. O nie, nie, to nie ty byłeś głupi, to ten staruszek cię oszukał. Przecież zapewniał cię, że cukier nie zdrożeje, przecież prawie to obiecywał. To nic, że przecież nie ma na to wpływu – to nie ty byłeś naiwny, tylko on podstępny. Ale nie, ty tak łatwo nie dasz za wygraną. Wybiegasz ze sklepu (bez cukru) i biegniesz do administratora bloku z awanturą. Oszukano cię, niecnie wykorzystano twoją naiwność, przecież skąd mogłeś wiedzieć, że cukier tak bardzo zdrożeje??? Niech teraz administrator coś zrobi. Administrator najpierw wzrusza tylko ramionami, bo cóż on może? Ale Ty się nie poddajesz. Drążysz temat i okazuje się, że nie jesteś jedyną osobą, którą staruszek, tak podle oszukał. Zbieracie się w grupę, pikietujecie. Przecież administrator ma obowiązek wam pomóc – niecnie oszukanym, bo cukier nagle i niespodziewanie zdrożał. Nie ważne, że gdzieś, pod skórą, czuliście, że cały interes, nie jest do końca w porządku. Nie ważne, że zgodziliście się na warunki staruszka dobrowolnie. Ważne, żeby teraz ktoś wam pomógł. Nie ważne jakim kosztem. Nie zadajecie sobie pytań, co z pozostałymi. Kto tak naprawdę ma zapłacić za waszą naiwność. Liczycie się tylko wy i wasz problem.

Choć szczerze współczuję wszystkim oszukanym przez złego staruszka, to jednak nie mogę pozbyć się myśli, że zostali oszukani na własne życzenie. Jasne, ten stary cwaniak, potrafi nieźle namieszać w głowie. Jednak żeby kogoś nabrać na taki numer, trzeba trafić nie tylko na osobę naiwną, ale przede wszystkim na taką, która chce być oszukana.

Moja babcia miała swoje ulubione powiedzonko. Brzmiało ono: chytry dwa razy traci. Trudno odmówić mu racji.

Eliza Jarocińska
Przyrodnik w biurze. Wiecznie wątpiąca poszukiwaczka idei, która w końcu ją uwiedzie. Miłośniczka kryminałów.